Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:HALLOW, THE a.k.a The Woods

HALLOW, THE a.k.a The Woods

The Hallow

ocena:9
Rok prod.:2015
Reżyser:Corin Hardy
Kraj prod.:Wielka Brytania
Obsada:Charlotte Williams, Bojana Novakovic, Joseph Mawle, Michael McElhatton, Michael Smiley
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:9
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Kilka lat temu miłośnicy nietuzinkowego kina grozy oczarowani zostali filmem „Sauna”, czesko-fińską koprodukcją, której historyczno-kulturowy kontekst zbudowano na fundamencie folkloru i dziejów krajów nadbałtyckich. Doskonała realizacja, intrygujący bohaterowie oraz niezwykły konglomerat metafizyki i pogańskich wierzeń uczyniły film Antti-Jussi Annila jednym z najoryginalniejszych horrorów XXI wieku. Nie mniej pasjonującą historię, tym razem inspirowaną podaniami irlandzkimi, opowiedział nam Corin Hardy w swoim długometrażowym debiucie zatytułowanym „The Hallow”.

Dendrolog Adam Hitchens wraz ze swoją żoną i malutkim synem przeprowadza się z Londynu na irlandzką prowincję. Na miejscu natychmiast przystępuje do pracy – bada stan drzewostanu, z którego część ma być sprzedana zagranicznym kontrahentom. Początkowo bohater nic nie dostrzega w otaczających jego dom leśnych ostępach. Jedynie sąsiad w bardzo obcesowy sposób przestrzega naukowca, by ten unikał wycieczek do lasu. Podczas jednej z nich Hitchens odkrywa niezwykłego pasożyta żerującego na organizmach żywych. Ale życie jego rodziny diametralnie odmienia inne zdarzenie – nocny atak monstrów zamieszkujących nieskażone cywilizacją leśne gęstwiny.

Początek „The Hallow” przypomina pierwsze sekwencje „Lśnienia” Stanleya Kubricka. I w klasyku, i w irlandzkim horrorze los rzuca bohaterów na pustkowie, gdzie zdani tylko na siebie będą musieli zmierzyć się z potwornością nocą wypełzającą z lasu. Z czasem, podobnie jak Jack Nicholson u Kubricka, tak i główny bohater „The Hallow” ulega metamorfozie czyniącej go wrogiem zarówno żony jak i maleńkiego syna. Tych podobieństw jest więcej, ale nie czynią one filmu Hardego europejską kopią „Lśnienia”. Bo opowieść Hardego to kino, na które miłośnicy horroru czekali od dawna – zainspirowane najlepszymi filmami grozy z lat 70. i 80., dynamiczne, z kapitalnymi efektami specjalnymi.

Jeszcze kiedy nie mamy do czynienia z nadnaturalną grozą, nasza wyobraźnia zawładnięta zostaje przez miejsce akcji. Do najlepszych scen filmu należy ta, w której żona Hitchensa demontuje kraty na oknach chroniące domowników przed… No właśnie, przed czym? Nic jeszcze nie wiemy, a już zaczynamy się bać, bo kraty są naprawdę solidnych gabarytów. Fascynują piękno i tajemniczość lasu, którego badaniem zajmuje się Adam Hitchens. Ale my wiemy, iż natura może zwalać z nóg swą krasą, ale może być dla człowieka śmiertelnie niebezpieczna. Wreszcie pojawia się sąsiad – typ nawiedzonego szaleńca – który chce, by bohaterowie jak najszybciej wynieśli się z zajmowanego domu. Obeznani z regułami, którymi według których pisane są historie na potrzeby kina grozy, możemy się domyślać, iż sąsiad może być zdeterminowany i przerażony, ale nie szalony. To dysponent wiedzy, która rzecz jasna zostanie przed nami ujawniona, ale wtedy, gdy bohaterowie będą w straszliwych opałach.

A „The Hallow” potrafi przestraszyć, jak żaden horror ostatnimi czasy. I niby każdy element, z którego zbudowana jest jego fabuła gdzieś już widzieliśmy, ale całość jest w detalach dopracowana i fantastycznie „spasowana”. Wierzymy w motywacje wiarygodnie nakreślonych, dlatego wręcz skazani jesteśmy na kibicowanie im w starciu z siłami natury. Pisałem już o przestrzeniach, w których rozgrywają się wydarzenia. Położony na odludziu dom i urzekająca swym pięknem puszcza to niemalże bohaterowie filmu, bo doskonale sfotografowane miejsca, w których toczy się akcja, nie są tylko tłem dla niej, ale wywołują nie mniejsze emocje, niż sama historia. I tu dochodzimy do najważniejszego, bo w moim przekonaniu tym, co stanowi o wielkiej sile „The Hallow” jest sposób opowiadania. Film ma świetne tempo. Twórcy z pełną świadomością w odpowiednich momentach zwalniają akcję, a kiedy trzeba mocno ją dynamizują. Z zegarmistrzowską precyzją dawkują napięcie i stopniowo wprowadzają nas w zawiłości fabuły. Cały czas przykuwają uwagę i wręcz perfekcyjnie konstruują suspens. Doskonale zdają sobie sprawę z tego, że bardziej przerazić można tym, czego nie widać, dlatego też przez większą część filmu nie wiemy, jakiemu niebezpieczeństwu muszą stawić czoło nasi bohaterowie. A kiedy już przyjdzie im stanąć oko w oko w wrogiem, ten, już pokazany w pełnej krasie, naprawdę przeraża. Już dawno nie widziałem w horrorze monstrów, które swoim wyglądem, zachowaniem oraz trudnymi do przewidzenia reakcjami budziłyby lęk i fascynację jednocześnie. Ale sukces ów nie byłby możliwy, gdyby w filmie nie zastosowano tradycyjnych efektów specjalnych opartych przede wszystkim na świetnej charakteryzacji. Trików CGI jest w „The Hallow” bardzo mało i przez to nie rażą swoją sztucznością, choć w pewien sposób godzą w realizm i wiarygodność historii.

Ale film Hardego to nie tylko fascynująca opowieść, wielkie emocje i mocno oddziałująca na naszą wyobraźnię groza. „The Hallow” jest historią z drugim dnem. Opowiada bowiem o konflikcie człowieka z naturą i ludzkiej pysze w czynieniu sobie jej podwładną. Gdyby sięgnąć jeszcze głębiej, poza kwestiami ekologicznymi doszukamy się także tych filozoficznych. Bo czyż opowieść Corina Hardy’ego nie będzie również swego rodzaju komentarzem do odwiecznego antagonizmu natura versus kultura? Ta pierwsza rzecz jasna skazana jest na porażkę wobec wszystkich przejawów działalności człowieka. Ale historia pokazuje (i „The Hallow” także), iż każda wygrana bitwa okupiona zostaje potężnymi stratami. Ale Hardy krytykując człowieka i pokazując jego grabieżczą działalność, jednocześnie stara się znaleźć w nim coś dobrego, szlachetnego. I znajduje. Jego film jest pochwałą rodziny i poświęcenia dla niej. Jakby reżyser starał się powiedzieć, iż zmiana na lepsze jest możliwa dzięki zmianie pokoleniowej i wychowaniu opartym na szacunku do otaczającej człowieka natury.

Film Corina Hardy’ego to prawdziwa petarda, horror, jaki od lat nie gościł na naszych ekranach, dzieło zrealizowane według najlepszych wzorców gatunkowych z dołożoną dynamiką cechującą współczesne horrory. „The Woods” ma w sobie wszystko, by stać się horrorem kultowym, historią, która będzie chciało się oglądać po wielokroć.

Screeny

HO, HALLOW, THE a.k.a The Woods HO, HALLOW, THE a.k.a The Woods HO, HALLOW, THE a.k.a The Woods HO, HALLOW, THE a.k.a The Woods HO, HALLOW, THE a.k.a The Woods HO, HALLOW, THE a.k.a The Woods HO, HALLOW, THE a.k.a The Woods HO, HALLOW, THE a.k.a The Woods

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ kapitalnie opowiedziana historia
+ napięcie i niezwykły klimat miejsca, w który wszędzie czai niebezpieczeństwo
+ świetnie wykreowani i zagrani bohaterowie
+ miejsca, w których rozgrywa się akcja
+ przerażające, ale i intrygujące monstra
+ kapitalne zakończenie
+ horror pełną gębą
+ metaforyczna i filozoficzna wymowa filmu

Minusy:

- mało efektów CGI, ale są one bardzo widoczne

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -