Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:VISIT, THE

VISIT, THE

Wizyta

ocena:2
Rok prod.:2015
Reżyser:M.Night Shyamalan
Kraj prod.:USA
Obsada:Olivia DeJonge, Ed Oxenbould, Deanna Dunagan, Peter McRobbie
Autor recenzji:Mateusz Mnich
Ocena autora:2
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

W konwencji paradokumentów zrobiono już raczej wszystko, co tylko się dało. Gatunek ten od lat dziewięćdziesiątych XX wieku po dziś dzień wydojono z ostatniej kropli twórczego potencjału, obrobiono z każdej możliwej strony i na niezliczoną ilość sposobów. Twórcy filmu "The Visit" z 2015 roku nie przejęli się najwidoczniej tym problemem i postanowili wtórny i oklepany motyw odgrzać raz jeszcze. A raczej odgrzać to, co już odgrzewane było. I to nie raz, nie dwa i nie dziesięć.

Piętnastoletnia Becca i trzynastoletni Tyler właśnie dowiedzieli się, że ich dziadkowie od strony mamy, z którymi ta była skłócona od kilkunastu lat, odnaleźli ich rodzinę na jednym z portali społecznościowych i zaproponowali, żeby dwójka wnuków przyjechała do nich na tydzień, w ramach złagodzenia stosunków i odrobienia wszystkich straconych lat. Pomimo sprzeciwów matki dzieciaki nalegają na wyjazd, w końcu stawiają na swoim i krótka wycieczka dochodzi do skutku. Becca postanawia przy tej okazji zrealizować wysokiej jakości film dokumentalny traktujący o rodzinnych powrotach, pierwszych spotkaniach, o stronach, w których dorastała ich matka. Dziadkowie mieszkają w domu na kompletnym odludziu, w otoczeniu pól, mrocznych zakamarków, wiele kilometrów od najbliższej kolebki cywilizacji. Z dnia na dzień goście są coraz bardziej przekonani, że starsi państwo są nie tylko dziwaczni na sposób, w jaki dziadkowie nierzadko są, ale wręcz skrajnie szaleni. Dowodem tego mogą być taśmy nieustannie uruchomionych cyfrowych kamer.

Idealne pole do popisu dla reżysera i scenarzysty - wyizolowane miejsce akcji, starsi, w pewnym sensie nieznajomi ludzie jako tajemniczy pierwiastek historii, niewinne, dziecięce ręce noszące ciężką kamerę po każdym milimetrze surowego, chłodnego domostwa. Nie wiemy, do czego doprowadzi nas rozwój fabuły, wiele rzeczy jest niedopowiedzianych, zagadki potęgują się. Problem jednak w tym, iż są one banalnie proste do rozwiązania. Oraz w fakcie, iż twórcy swoją szansę zrealizowali w najgorszy z możliwych sposobów. Gdyby bowiem wyciąć z filmu wszelkie nic nie wnoszące do fabuły "wywiady" Becci z członkami rodziny, gdyby pozostawić jedynie to, co faktycznie nadaje fabule choć nikłego pędu, z całego obrazu pozostałoby z pięć, może sześć minut. I zamiast resztę filmu podrasować jakimiś depresyjnymi, nastrojowymi barwami, a dłużące się sceny pozostawić bez absurdalnych komentarzy dwójki głównych bohaterów - może wtedy "Wizyta" byłaby horrorem całkiem do przejścia - twórcy postawili na szablonowość, nielogiczne zachowania dzieci i ich dziadków, dialogi, które bez płynnego przejścia przeskakują z jednego tematu na kompletnie inny drugi oraz na obsadę, która łączy w sobie aktorów złych i jeszcze gorszych.

Zdjęcia, z pojedynczymi wyjątkami - w tym ujęciami przyrody i szeroko pojętego otoczenia domu, są mizernej jakości, część nich zostaje w niezrozumiały, chaotyczny sposób wpleciona między i tak nużące i absurdalne sceny. I choć pewnie miało to na celu zasymulowanie sposobu kręcenia filmów przez początkującą amatorkę, którą Becca niewątpliwie jest, w efekcie wywołuje niechęć i niezrozumienie oraz spowolnienie akcji do minimum. A gdy akcja już praktycznie dogorywa, obraz próbuje ratować się znanymi każdemu z tysięcy paradokumentów jumpscare'ami - wyskakującymi nagle z ciemności bohaterami o bladych twarzach, rozczochranych włosach, wydającymi nienaturalne dźwięki, nagle otwierającymi się czy przeszywającymi głuszę nocy trzaskami czy stukotami. Nadzieja powraca, gdy na około pół godziny przed końcem tajemniczość istotnie i gwałtownie narasta, ale umiera już po pięciu minutach, kiedy najbardziej oczywiste z rozwiązań okazują się właściwe.

Jeśli "Wizyta" nie jest żadnym persyflażem na paradokument, a niewiele na to wskazuje, bowiem dbałość o szablonowość fabuły nie jest przesadnie jaskrawą i główną intencją twórców, a jedynie efektem ubocznym prób najtańszego zszokowania widza, należy on do jednego z najgorszych horrorów, jakie spłodziła ludzkość w ostatnich kilku latach. Dobrnięcie do wielkiego finału wiąże się z tysiącem ziewnięć, maksymalnym zniecierpliwieniem oraz chęcią popukania się po czole przy każdej z dziesiątek absurdalnych kwestii i każdym z setek nielogicznych zachowań. Doskonała jakość obrazu z drogiej cyfrowej kamery zdecydowanie nie pomaga w kreowaniu klimatu; ba, o klimacie ciężko w ogóle mówić. "Wizyta" to pozycja na wskroś nijaka, schematyczna, zdecydowanie niegodna tracenia na nią czasu. Miejmy nadzieję, że w przyszłości producenci dwa razy pomyślą, zanim odważą się zrealizować równie nietrafiony pomysł w równie idiotyczny sposób.

Screeny

HO, VISIT, THE HO, VISIT, THE HO, VISIT, THE HO, VISIT, THE HO, VISIT, THE HO, VISIT, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ kilka interesujących, mrocznych ujęć przyrody

Minusy:

- wyjątkowo bzdurna fabuła
- słaba, oderwana od rzeczywistości gra aktorska
- stereotypowe motywy i zachowania
- mnóstwo niepotrzebnych, dłużących się scen
- jumpscare jako jedyne narzędzie wywołania szoku

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -