Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:FRIGHTENERS, THE

FRIGHTENERS, THE

Przerażacze

ocena:9
Rok prod.:1996
Reżyser:Peter Jackson
Kraj prod.:USA / Nowa Zelandia
Obsada:Michael J. Fox, John Astin, Trini Alvarado, Peter Dobson, Jeffrey Combs
Autor recenzji:Grzegorz Lenartowicz
Ocena autora:9
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Peter Jackson – tego pana chyba raczej przedstawiać nie trzeba. Cykl „Władca Pierścieni” i „Hobbit” i „King Kong” nie stałyby się takimi hitami, gdyby ktoś inny zasiadał na stanowisku reżysera. Nowozelandczyk - oprócz wspomnianych blockbusterów – zapisał się także na kartach filmowego horroru. „Bad Taste”, „Meet the Feebles” czy w końcu kultowa „Martwica Mózgu” to już dzisiaj uznane pozycje wśród fanów. W 1996 roku do kin wchodzą „Przerażacze”, których producentem został Robert Zemeckis. Jak zaowocowała współpraca tych dwóch reżyserów? O tym dowiecie się z poniższego tekstu.

Frank Bannister (Michael J. Fox) to żyjący w miasteczku Fairwater były architekt posiadający specyficzny dar. Potrafi widzieć duchy. Wykorzystuje go w celu wypędzania straszydeł z domów, które zostały nawiedzone przez zjawy, oczywiście za odpowiednią opłatą. Miejscowi uważają go jednak za oszusta, dopóki rzeczywiście gdzieś nie wystąpi nawiedzenie. Nikt nie wie, że Frank tak naprawdę ma układ z kilkoma duchami – Stuartem (Jim Fyfe), Cyrusem (Chi McBride) i Sędzią (John Astin). Oni „nawiedzają” poszczególne domy, a Frank dostaje zlecenia i w ten sposób biznes się kręci. Jednymi z jego klientów zostaje małżeństwo Lynskich – Lucy (Trini Alvarado) i Raya (Peter Dobson), który uważa praktyki Franka za zwyczajnie bzdurne. Niebawem w Fairwater dochodzi do fali zgonów powodowanych rzekomo zawałami serca. Okazuje się, iż to sama Kostucha wysyła na tamten świat kolejne wybrane przez siebie ofiary, oznaczając je przed dokonaniem mordu numerami na ich czołach. Na dodatek do miasta przybywa agent FBI Dammers (Jeffrey Combs) trudniący się sprawami paranormalnymi, który od samego początku uważa, iż to Bannister stoi za serią zgonów w Fairwater. Jego jedynymi sprzymierzeńcami zostają towarzyszące mu duchy, oraz Lucy. Okazuje się jednak, iż tajemniczym ponurym żniwiarzem jest seryjny morderca Johnny Bartlett (Jake Busey), który przed laty zabił w miasteczku dwanaście osób, i także po śmierci kontynuuje swoje krwawe dzieło. Tylko Frank może go powstrzymać...

Opowieść zaserwowana nam przez Jacksona (który napisał scenariusz razem ze swoją żoną, Fran Walsh) to istna petarda. Motywy z ghost story widziane z „drugiej strony barykady” zmieszano tu z toposem seryjnego mordercy i zagrywkami z kina akcji, a wszystko to podane z odrobiną czarnego humoru i lekkim przymrużeniem oka, dzięki czemu „Przerażacze” ogląda się naprawdę przyjemnie. W filmie odnajdziemy także nawiązania do innych filmów, np. Kubrickowego „Full Metal Jacket” (sierżant Hiles, który jest parodią sierżanta Hartmana – obie postaci zagrał R. Lee Ermey), a także do samych dzieł Nowozelandczyka, np. motyw zaborczej matki, znany przecież z „Martwicy Mózgu”.

Choć przez ekran przewija się dość sporo postaci, to jednak centralnym spoiwem są oczywiście Frank Bannister oraz Lucy Lynskey. Duet protagonistów został bardzo dobrze zagrany przez Michaela J. Foxa (dla którego notabene to ostatni film, w którym odgrywa główną rolę, z powodu postępującej choroby Parkinsona) oraz Trini Alvarado. Tym postaciom praktycznie od samego początku widz kibicuje. Na drugim planie także pojawia się kilka wyrazistych postaci: niezbyt rozgarnięty szeryf miejscowej policji (w wykonaniu Troya Evansa, znanego choćby z „Kosiarza Umysłów”), który szuka sensu w całej sprawie, psychopatyczny Johnny Bartlett (Jake Busey znany z „Twistera”, „Żołnierzy Kosmosu” czy „Pierwszych 20 Milionów”) razem z towarzyszącą mu Patricią (Dee Wallace Stone - „E.T.”, „Cujo”) oraz groteskowy Milton Dammers, którego fenomanelnie zagrał Jeffrey Combs (dla którego to nie pierwszy horror, w jakim zagrał. Znany jest choćby z „Reanimatora”, a także remakeu „Domu na Przeklętym Wzgórzu”) i to on w dużej mierze miał pomysł na ten charakter. Reszta osób pojawiających się na ekranie także spisała się w swoich epizodach bardzo dobrze.

Strona wizualna, a konkretnie efekty specjalne, robią niesamowite wrażenie biorąc pod uwagę fakt premiery filmu w 1996 roku. Efekt pojawiających się na ekranie duchów uzyskano poprzez kręcenie scen z aktorami odgrywającymi zjawy z użyciem blueboxu (czyli niebieskiego tła), po czym dokomponowywano je do wcześniej kręconych ujęć. Fenomenalnie wykonano komputerową animację Kostuchy, a także efekty pojawiającej się bramy prowadzącej do zaświatów (warto zaznaczyć, iż w procesie tworzenia cyfrowych efektów specjalnych w niektórych momentach w użyciu było aż 35 komputerów). Montaż filmu, podobnie jak efekty specjalne, wykonano z należytą starannością (Nie ma tu jakichkolwiek dłużyzn). Dzięki niemu film zyskuje na dynamizmie, a opowiadana historia dosłownie pochłania widza – od początkowych scen do samego końca.

O warstwie muzycznej filmu można właściwie tylko powiedzieć, że jest. Danny Elfman, wykonał dość oszczędną oprawę dźwiękową. Nie ma tu jakiegoś zapadającego w pamięć utworu (może poza coverem „(Dont Fear) The Reaper” w wykonaniu The Mutton Birds pojawiającego się przy napisach końcowych, który – zwyczajnie mówiąc – po prostu wpada w ucho). Audio stara się podkreślić w odpowiednich momentach nastrój scen – ot, tyle.

Podsumowując - „Przerażacze” to bardziej powrót Jacksona do zabawy horrorem, niż w pełni rasowy film grozy. Widz jednak po seansie nie powinien mieć mu tego za złe, a wręcz przeciwnie. Udany miks gatunkowy opowiadanej historii, ciekawie napisane i bardzo dobrze zagrane postaci, fenomenalne efekty specjalne i dynamiczny montaż zapewniają solidną dawkę rozrywki, aczkolwiek wbrew tytułowi, film raczej nikogo nie przerazi.

Screeny

HO, FRIGHTENERS, THE HO, FRIGHTENERS, THE HO, FRIGHTENERS, THE HO, FRIGHTENERS, THE HO, FRIGHTENERS, THE HO, FRIGHTENERS, THE HO, FRIGHTENERS, THE HO, FRIGHTENERS, THE HO, FRIGHTENERS, THE HO, FRIGHTENERS, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ udane połączenie konwencji horroru z komedią
+ historia wciąga od samego początku
+ postać Miltona Dammersa (sposób jej zagrania przez Jeffreya Combsa)
+ gra Trini Alvarado i Michaela J. Foxa
+ jakość efektów specjalnych
+ montaż

Minusy:

- raczej nie straszy

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -