Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:ANTISOCIAL

ANTISOCIAL

Antisocial

ocena:4
Rok prod.:2013
Reżyser:Cody Calahan
Kraj prod.:Kanada
Obsada:Michelle Mylett, Cody Ray Thompson, Adam Christie, Ana Alic, Romaine Waite, Ry Barrett
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:4
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Zarówno wśród parających się pisaniem o kinie jak i w mniemaniu szeregowych amatorów X muzy horror uchodzi za rozrywkę pustą, a co gorsza, schlebiającą najgorszym gustom . Często realizowany za liche pieniądze przez „gorszego sortu” filmowców albo szokuje nieuzasadnionym okrucieństwem, albo zabiera nas w fantastyczne światy nijak mające się do rzeczywistości widzianej za oknem. Taki filmowy eskapizm, często adresowany do widza zabijającego czas ruchomymi obrazkami. Jak bardzo są to krzywdzące opinie, wiedzą tylko miłośnicy gatunku. Bo dobrze opowiedziana historia ujęta w ramy konwencji grozy może być celnym, bo dalece niestandardowym, komentarzem do społeczno-obyczajowych zjawisk, jakich świadkami jesteśmy na co dzień. Tego rodzaju filmem na pewno miał być „Antisocial” Codyego Calahana. Niestety, na aspiracjach się skończyło, bo może i opowiada on o ważkich sprawach, jednak robi to w sposób tak nieciekawy, że na wyczyn zakrawa obejrzenie go w całości.

Kilkoro studentów, w tym główna bohaterka filmu Sam, postanawia zabawić się w imprezie sylwestrowej zorganizowanej w domu jednego z jej uczestników. Młodzież rozmawia, bawi się, pije, uprawia seks – standardowa domówka. Cokolwiek jednak robią, nie odklejają się od zalogowanych do portali społecznościowych komputerów i smartfonów. To dzięki nim dowiadują się, iż na całym świecie ludzie zamieniają się w krwiożercze bestie mordujące wszystkich w zasięgu wzroku. Sylwestrowa popijawa szybko przedzierzga się w obóz przetrwania, monstra bowiem starają się przedostać do budynku. Co gorsza, między bohaterami wybucha panika, ponieważ jeden z nich odkrywa w sobie niepokojące zmiany.

Twórcy „Antisocial” mieli ambitny plan połączenia brutalnego filmu o epidemii zamieniającej ludzi w potwory z krytyką cywilizacji, której miarą wartości jest aktywność na którymś z portali społecznościowym. Wszystko to pokazane zostało z perspektywy dziewczyny, która zaczyna dostrzegać pustkę w życiu online. Uświadamia sobie, że egzystuje wśród ludzi pozbawionych empatii i wrażliwości. Ci bowiem swoją prywatność, a nawet intymność postanowili sprzedać za garść „lajków”. Cokolwiek robią, czynią to na pokaz, tak by natychmiast sprzedać to w internecie. Jest w tym oczywiście i horror, bo bohaterowie zamierzyć będą się musieli nie tylko z hordami potworów czyniących na świecie apokalipsę, ale także ze zmianami, jakie dokonują się w ich ciałach i umysłach. Okazuje się bowiem, że za metamorfozę odpowiedzialny jest jeden z serwisów społecznościowych, którego wypływ powoduje nieodwracalne zmiany w mózgu.

I wszystko to mogłoby zagrać z pozytywnym skutkiem, gdyby nie dosłowność i łopatologiczna aksjologia, jakie wręcz biją z ekranu. W starych filmach Romero, na pierwszy rzut oka tylko o żywych trupach, znaczeń naddanych musieliśmy się domyślać. Calahan o powodach wybuchu epidemii mówi wprost, poświęcając monologom speców od informatyki sporo czasu. Otrzymujemy na tacy informacje o przyczynach choroby, objawach infekcji, wreszcie o tym, jak funkcjonuje człowiek przemieniony w monstrum. Rzecz w tym, iż zagłębianie się w szczegóły czyni cały wątek pandemii skrajnie niewiarygodny, momentami wręcz idiotyczny (część kodu, z którego zbudowano stronę internetową powoduje nieodwracalne zmiany w mózgu). A co gorsza, zamiast metafory (interpretacyjnego wyboru odbiorcy) dostajemy tezę (narzuconą prawdą), jakoby Internet z najbardziej angażującymi mediami społecznościowymi na czele ludzi przemienia w okrutne i pozbawione empatii monstra. Gdyby podobne treści przemycone zostały z wyczuciem, między wierszami, tak, abyśmy do wszystkiego musieli sami dojść, pewnie wielu przyklasnęłoby takiej wizji współczesności. Wszak rzeczywiście jest coś niepokojącego w internetowym ekshibicjonizmie, postępującej atomizacji społeczeństw, wreszcie w powszechnej akceptacji kreowania się na kogoś, kim tak naprawdę się nie jest.

Na to, że „Antisocial” ogląda się bez większych emocji, złożyło się kilka przyczyn. Twórcom nie udało się stworzyć interesującego mariażu brutalnego horroru z historią zawierającą przesłanie. Nie przekonuje pomyślana na potrzeby horroru groza –nijaki wygląd zainfekowanych, słabo nakreślona atmosfera osaczenia, brak ciekawych pomysłów na to, jaki wpływ mogłaby mieć pandemii na postępowanie jednostek, wreszcie brak przykuwających uwagę efektów specjalnych – a także to, co miało wyróżnić opowieść Calahana spośród podobnych filmów, czyli diagnoza społeczeństwa uzależnionego o social mediów. Trudno także za przekonujący uznać wątek głównej bohaterki, która widząc intelektualną i emocjonalna mizerię swoich rówieśników, postanawia „wylogować się” ze świata kreowanego przez internet. Rzecz w tym, iż tę postać potraktowano w sposób instrumentalny, nie jako podmiot, wokół którego rozgrywa się akcja, a jako kogoś, kogo działania mają udowadniać z góry przyjętą tezę.

Śmiem twierdzić, iż „Antisocial” nie przekona nawet tych widzów, którzy z mniejszą dozą krytycyzmu patrzą na filmy traktujące wszelkiego rodzaju epidemiach zmieniających ludzi w zombie czy innego rodzaju agresywne bestie. Całości bowiem brakuje przekonywującego dramatyzmu, jaki powinien wynikać ze starcia garstki ocalałych z potworami i niebezpieczeństwem zarażenia przez nich. Zawiedzie się także ten, kto sięgnie po historię Calahana szukając wiarygodnej czy choćby intrygującej wizji świata dotkniętego rozpadem. Poza niewielkie mieszkanie, w którym przebywają bohaterowie, praktycznie nie wychodzimy, a zamknięte przestrzenie (jak się sili na przesłanie w horrorze, wręcz wskazane było, by wykorzystać je jako metaforę) wyglądają zbyt zwyczajnie, by tworzyły bodziec dla wyobraźni. Bardzo przeciętny film.

Screeny

HO, ANTISOCIAL HO, ANTISOCIAL HO, ANTISOCIAL HO, ANTISOCIAL HO, ANTISOCIAL HO, ANTISOCIAL

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ intrygujący wprowadzenie
+ chęć nawiązania do filmów Romero będących komentarzem do zjawisk społecznych

Minusy:

- zbyt daleko idąca dosłowność
- brak napięcia
- nieudane połączenie krwawego horroru i filmu z przesłaniem
- brak pomysłu na zapadające w pamięć monstra
- słabe tempo akcji
- nieprzekonujący bohaterowie

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -