Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:NIGHTLIGHT

NIGHTLIGHT

Nightlight

ocena:5
Rok prod.:2015
Reżyser:Scott Beck, Bryan Woods
Kraj prod.:USA
Obsada:Shelby Young, Chloe Bridges, Carter Jenkins, Mitch Hewer, Taylor Ashley Murphy, Kyle Fain
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Do nazwania różnorodności, wielorakości i niejednoznaczności filozofowie używają terminu silva rerum - las rzeczy. Dlaczego akurat las? Bo to przestrzeń postrzegana jako pierwotna, dzika, nieuporządkowana i nieucywilizowana. Na przestrzeni wieków wszelakiej maści artyści bory i puszcze widzieli jako oazę spokoju, ukojenia oraz miejsce schronienia. Częściej jednak knieje i leśne ostępy symbolizowały chaos, zagubienie, a nade wszystko terytorium, w którym każdy cień skrywa zagrożenie – to naturalne jak choćby dzikie zwierzęta, jak i nadnaturalne w postaci upiorów, biesów czy innego autoramentu sił nieczystych. Taki właśnie las postanowili uczynić areną niezwykłych wydarzeń Scott Beck i Bryan Woods w filmie „Nightlight”.

Pięcioro młodych ludzi nocą udaje się do owianego złą sławą lasu, by zabawić się w grę „nocne światło”. Przypomina ona zabawę w chowanego – jedna osoba wyekwipowana w dobrą latarkę szuka pozostałych. Może być tak, iż chowający się dla szukającej mają przygotowaną w zanadrzu jakąś psotę. Jak to bywa w tego typu filmach, gra jest tylko pretekstem to późniejszego migdalenia się i spożywania. I jak to bywa w tego typu opowieściach, o miłosnych podbojach jest tylko mowa, bo zanim do czegokolwiek dojdzie, bohaterowie będą musieli zmierzyć się z jakąś potwornością. Tu okazuje się, iż legendy o nawiedzonym lesie Covington są prawdziwe, ponieważ coś – niematerialnego, ale potężnego – z żelazną konsekwencją zaczyna eliminować jednego młodego człowieka po drugim.

Pierwszych kilka minut filmu może być mylące, ponieważ opowieść wygląda, jakby była zrealizowana w konwencji found footage – otwierająca scena to monolog chłopka rejestrowany przez kamerę w laptopie, później wszystkie wydarzenia obserwujemy „oczyma” przedmiotu trzymanego przez główną bohaterkę. Rzecz w tym, iż nie jest to kamera, a... latarka (jak się później okaże, nie jest to zwykła latarka). Bohaterowie sobie żartują, czynią aluzje seksualne, ale z tego słowotoku można wyłuskać, iż las Covington od zawsze cieszył się fatalną opinią, bo w przeszłości wydarzył się w nim coś strasznego, a obecnie stał się „ulubionym” miejscem samobójców. Ciemność, mroczne historie opowiadane przy świetle latarki, sztuczna pewność siebie bohaterów oraz sposób rejestracji wydarzeń – to wszystko sprawia, iż film ogląda się z rosnącym zainteresowaniem. Tym bardziej, iż twórcy okrawając historię ze wstępu i od razu rozpoczynając akcję w ciemnym lesie, umiejętnie dynamizują sekwencję wydarzeń.

Przez jakiś czas w odbiorze „Nightlight” nie przeszkadzają ani antypatyczni, głupkowaci bohaterowie, ani oczywiste nawiązanie do „Blair Witch Project” (las, złowieszcze opowieści o nim, młodzi bohaterowie nieprzygotowani na nadnaturalną grozę, wreszcie subiektywna narracja). Podobać się może ujęcia lasu, dopracowana gra światłem i ciemnością, a także stopniowanie napięcia przez coraz częstsze pojawianie się złowrogiej siły. Przez większą część projekcji nie wiemy, z czym tak naprawdę zmierzyć muszą się bohaterowie. I to też należy zaliczyć do zalet filmu.

Z czasem jednak zaciekawienie mija, a w jego miejsce wkrada się nuda. Ileż bowiem można patrzeć na uciekających przed niewiadomo czym bohaterów? Niewyraźny obraz i pojawiające się z nikąd cienie wywołają gęsią skórkę raz, może dwa. Ale nie za każdym razem. Rozświetlony lichym światłem latarki las niepokoi, ale przez cały czas trwania filmu. Największy błąd jaki popełnili twórcy filmu, to zlekceważenie relacji między bohaterami. Kiedy pojawia się zagrożenie, każdy z nich działa na własną rękę. W zasięgu wzroku głównej bohaterki pojawiają się na chwilę, by szybko zniknąć albo… umrzeć. Zabrakło więc jakiegoś konfliktu między bohaterami, intrygującego zwrotu w ich relacjach, jednym słowem czegoś, co podtrzymywałoby napięcie z początku filmu. Z czasem w ogóle przestajemy angażować się w poczynania młodych ludzi, na zimno rejestrujemy to, co robią. A przecież nie o to chodzi w horrorze. Sytuacja trochę poprawia się w finale, bo wreszcie zmienia się miejsce akcji. Bohaterowie wspominali o nim kilkukrotnie, dlatego znowu pojawia się ciekawość, jak wygląda coś, czym straszono przez cały film. Twórcy wstrzymują akcję, by tym razem przerazić nas nadciągającym zewsząd złem. Co z tego jednak, kiedy zupełnie nie obchodzi nas, co stanie się z jego ofiarami.

„Nightlight” można pokazywać jako przykład filmu pełnometrażowego, na wypełnienie którego zajmującą uwagę widza intrygą twórcy nie mieli pomysłu. Gdyby skrócić go o połowę i dodać jakąś chemię między bohaterami, historia Becka i Woodsa doskonale sprawdziłaby się jako odcinek serii podobnej do „Masters of Horror” czy „Fear Itself”. A tak otrzymaliśmy niby niespecjalnie długą, a jednak niemiłosiernie rozciągniętą opowieść z kilkoma jedynie dobrymi ujęciami, za to z mnóstwem bardzo podobnych do siebie, przez co nużących sekwencji.

Screeny

HO, NIGHTLIGHT HO, NIGHTLIGHT HO, NIGHTLIGHT HO, NIGHTLIGHT HO, NIGHTLIGHT HO, NIGHTLIGHT HO, NIGHTLIGHT

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ dobrze się zaczyna, bo bez zbędnych wstępów
+ zsubiektywizowana narracja
+ nocne zdjęcia lasu to filmowy samograj
+ miejsce, w którym rozgrywa się finał
+ perspektywa latarki sprawdza się, ale...

Minusy:

- ... tylko przez pierwsze dwadzieścia minut
- twórcy próbują nas straszyć ciągle tymi samymi metodami
- relacje między bohaterami (słabymi) pozbawione napięcia
- film głównie o uciekaniu
- zbyt daleko idąca inspiracja „Blair Witch Project”

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -