Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:CHARLIES FARM

CHARLIES FARM

Charlies Farm

ocena:5
Rok prod.:2014
Reżyser:Chris Sun
Kraj prod.:Australia
Obsada:Tara Reid, Nathan Jones, Kane Hodder, Bill Moseley, Genna Chanelle Hayes, Allira Jaques
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Okazuje się, że bestie w ludzkiej skórze i zwyrodnialcy zajadający się ludzkim mięsem nie zamieszkują tylko amerykańskich pustkowi i można natknąć się na nich chociażby pośród rzadko rozsianych farm w Australii. Co więcej, jeśli chodzi „efektowność” procederu eliminowania wścibskich wędrowców, oprawcy z Antypodów nie mają się czego wstydzić i spokojnie mogą stać w szranki chociażby ze słynnym Leatherfacem, najbardziej znanym bohaterem „The Texas Chain Saw Massacre”. Bo „Charlies Farm” jest właśnie australijską odpowiedzią na popularność horrorów, którym początek dał kultowy klasyk Hoopera.

Czworo przyjaciół, młodych choć nie nastoletnich, z braku lepszego zajęcia wyrusza w kilkugodzinną podróż, by sprawdzić, w czym tkwi fenomen położonej z dala od cywilizacji farmy, której właściciele przed laty jakoby żywili się ludzkim mięsem. Następnego dnia do bohaterów dołącza kolejna dwójka żądnych przygód młodych wagabundów. Wszyscy dobrze się bawią do momentu, aż na ich drodze nie staje długowłose, wielkie monstrum uzbrojone w ogromną maczetę.

Mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać, iż „Charlies Farm” to kolejna filmowa rzeź, która będzie próbowała ogrzać się w blasku sławy „The Texas Chain Saw Massacre”. Jak wspomniałem wyżej, historia Chrisa Suna ma wiele wspólnego z dziełem Hoopera, ale nie kopiuje bezmyślnie schematów fabularnych wypracowanych w latach 70. i 80. XX wieku. „Charlies Farm” to przede wszystkim zabawa owymi kliszami bez pretensji do bycia analizą zjawisk czy ruchów społecznych generujących wszelkiej maści psychopatów. Sunowi nie brakuje zacięcia satyrycznego, bo wyraźnie śmieje się ze swoich bohaterów, blisko trzydziestoletnich ludzi, którzy zamiast rozwijać się i przekuwać czas na coś wartościowego, trawią go na picie piwa i wyprawy ewidentnie będące kaprysem. I tak jak kiedyś ofiarami psychopatów byli ludzie przed dwudziestką najczęściej po raz pierwszy zażywający wolności, tak u Australijczyka mamy czwórkę „starych koni” o mentalności kilkunastolatka nudzących się w swoim konsumpcyjnym raju.

Ale jeśli chodzi o komizm, najwięcej w „Charlies Farm” jest rubasznej komedii, często podlanej dużą ilością posoki. Bo trudno na serio potraktować nie tylko zaloty spasionego trzydziestolatka do „sprzedającej” swoje wdzięki na Facebooku laski, ale także sceny śmierci mają w sobie wiele ze smoliście czarnej komedii. Podobnie rzecz się ma z historią miejsca, do którego przybywają bohaterowie. Autorzy raczą nas obrazkami z życia małżeństwa kanibali oraz tragedią ich dotkniętego chorobą syna, całość jednak podana została w iście farsowym klimacie, w którym jak to w farsie, królują przerysowanie i aktorska szarża.

Bez wątpienia jednak ci, którzy sięgną po „Charlies Farm”, nie zrobią tego dla oglądu, jak Australijczycy potrafią bawić się gatunkowymi regułami slashera, a po to, by nacieszyć oko scenami kaźni oraz widokiem zatracającej się w okrucieństwie bestii. I jeśli tylko to ich usatysfakcjonuje, to po film Chrisa Suna sięgnąć powinni. Psychopata jest wielki, wystarczająco odpychający, z przeszłością odpowiednio „spaczającą” i naprawdę konkretnymi metodami uśmiercania pałętających się po jego obejściu leszczy. Sposobom na pokazanie tortur i towarzyszącemu im okrucieństwa także niczego nie brakuje. Twórcy od efektów specjalnych i charakteryzacji naprawdę musieli się przyłożyć, bo to, co najbardziej oddziałuje na wyobraźnię fana horroru wygląda krwiście i ohydnie, a co za tym idzie, bardzo wiarygodnie.

„Charlies Farm” Chrisa Suna to przede wszystkim zgrywa i jeśli ktoś nastawi się na zabawę, seansem powinien być ukontentowany. Nie będą mu bowiem przeszkadzały ani mierne aktorstwo, ani scenariusz jakby wymyślany na poczekaniu. Grunt, że jest obskurnie, brudno, lecą dowcipasy, szaleniec naprawdę jest szalony i co najważniejsze, nie brakuje posoki i flaków.

Screeny

HO, CHARLIES FARM HO, CHARLIES FARM HO, CHARLIES FARM HO, CHARLIES FARM HO, CHARLIES FARM HO, CHARLIES FARM

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ psychopata
+ jego maczeta
+ sceny z nią w roli głównej
+ ucinanie, miażdżenie, zgniatanie i dekapitacje
+ sceny gore
+ tak beznadziejni bohaterowie, że aż czeka się na ich śmierć

Minusy:

- scenariusz do filmu zmieścił się zapewne na serwetce
- poza efektownym mordowaniem nic specjalnego
- film różnie dobrze mógł być kręcony przez Amerykanów w Stanach Zjednoczonych

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -