Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:FINAL GIRLS, THE

FINAL GIRLS, THE

Dziewczyny śmierci

ocena:8
Rok prod.:2015
Reżyser:Todd Strauss-Schulson
Kraj prod.:USA
Obsada:Malin Åkerman, Nina Dobrev, Alexander Ludwig, Taissa Farmiga, Thomas Middleditch, Alia Shawkat, Adam DeVine
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Któż ze współczesnych miłośników kina grozy nie zna takich filmów „Halloween”, „Friday the 13th”, “Texas Chainsaw Massacre”, „The Burning”, „Sleepaway Camp”, „A Nightmare on Elm Street”, “Happy Birthday to Me”, “April Fools Day” czy “Black Christmas”? Dla wielbiciela klasycznych slasherów to nie tylko filmowe lektury obowiązkowe, ale przede wszystkim obrazy kultowe –wielbione, oglądane po wielokroć i doskonale znane w najdrobniejszym nawet detalu. To dla takich wariatów (w pozytywnym znaczeniu rzecz jasna) nakręcono „The Final Girls”, slasher o slasherze, do bólu schematyczny – bo taki powinien być slasher – a zarazem kapitalnie przewrotny, nieprzewidywalny i nowocześnie, z biglem zrealizowany.

Max dostaje zaproszenie na pokaz specjalny kultowego horroru „Obóz skąpanych we krwi”. Przed laty główną rolę zagrała w nim Amanda Cartwright, matka dziewczyny. Rzecz w tym, iż obie uczestniczyły w wypadku samochodowym, który dla aktorki okazał się śmiertelny. Po długim namyśle bohaterka postanawia wziąć udział w seansie, tym bardziej że organizatorzy chcą uczynić ją gościem honorowym. W trakcie projekcji „Obozu skąpanych we krwi” dochodzi do tragedii – na sali wybucha pożar. Max wraz z przyjaciółmi postanawiają odszukać wyjście awaryjne. Przez nie dostają się... na teren letniego obozu, w którym zamaskowany psychopata eliminuje wychowawców jednego po drugim.

Gdyby Todd Strauss-Schulson poprzestał na wprowadzeniu do fabuły „The Final Girls” postaci świadomej reguł rządzących światem przedstawionym slashera, mielibyśmy powtórkę z rozrywki, czyli niemalże kopię „Scream” Wesa Cravena. Twórca musiał zatem pójść jeszcze dalej w zabawie, by nie powiedzieć zgrywie, dekonstruującej gatunkowe prawidła i zasady. Umieścił więc pokulturowych wyjadaczy, miłośników horrorów, zwłaszcza slasherów, w świecie ubóstwianego przez nich filmu. Konfrontując ich z bohaterami „Obozu skąpanych we krwi”, a nade wszystko z jego czarnym charakterem Billym, Todd Strauss-Schulson nadał spetryfikowanemu gatunkowi współczesną pełną komizmu i popkulturowych smaczków perspektywę.

Cała metafilmowa zabawa w „The Final Girls” polega na tym, iż przeniesieni w celuloidową rzeczywistość bohaterowie będą musieli dostosować się do reguł, jakimi ona się rządzi. A jak się szybko okaże, nie będzie to łatwe, pomimo tego, że owe zasady nasi bohaterowie wyssali przecież z mlekiem matki (w przypadku głównej bohaterki można potraktować to dosłownie). Młodzież zatem w nader pięknych okolicznościach przyrody („Obóz skąpanych we krwi” to camp slasher) nie tylko stawić będzie musiała czoło zamaskowanemu i uzbrojonemu w maczetę wielkoludowi, ale także spróbuje dostosować się do mód z lat 80. XX wieku, a przede wszystkim zderzy się z konserwatywną obyczajowością, która przez co najmniej jedno dziesięciolecie decydowała w świecie przedstawionym slasherów o tym, w jakiej kolejności będzie szlachtowana młodzież i która z reprezentantek płci pięknej zostanie final girl. Ale nie tylko tym zaskakuje nas i bohaterów Strauss-Schulson. Im bowiem przyjdzie jeszcze zmierzyć się z jeszcze jednym przeciwnikiem, mianowicie z materią filmową – ograniczoną przestrzenią, czasem trwania filmu, montażem, różnymi planami narracyjnymi, a nawet napisami pojawiającymi się w kadrze.

Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, iż z zabawą w autotematyzm z salą kinową jako miejscem przenikania się dwóch światów – rzeczywistego z filmową – mieliśmy już do czynienia. Żeby nie szukać długo, przywołać można chociażby „The Purple Rose of Cairo” Allena czy na niwie horroru „Midnight Movie” Messitta. Rzecz w tym, iż w wyżej wymienionych filmach to fikcja ingerowała w życie „rzeczywistych” bohaterów (u Allena kino miało nadać barwy, by nie powiedzieć sensu, nijakiemu życiu bohaterki, u Messitta zaś czarny charakter schodzi z ekranu, by dokonać eksterminacji na znajdujących w kinie ludziach). W „The Final Girls” mamy do czynienia z odwrotnością tej sytuacji – zasiadający w fotelach widzowie zostają „zassani” przez filmowe uniwersum, w skutek czego stają się jego częścią. To oczywiście komediowy komentarz to sposobu oddziaływania popkultury na jej oddanych i zdeklarowanych fanów. Dla wielu zaangażowanie się w recepcję kultowego tekstu kultury często wykracza poza zwyczajowe ramy upodobania fikcyjnego świata – pragną oni, by rzeczywistość była jak najwierniejszym odbiciem wielbionego przez nich filmowego czy literackiego uniwersum.

Allen na swój sposób, komediowo-poważny, słodko-gorzki, zastanawiał się, kiedy życie fikcją przydaje marnej egzystencji seansu, a kiedy można się nim zatracić. Messitt ekspediując psychopatę z ekranu kinowego w świat bohaterów filmu, chciał pokazać, iż w mocno skonwencjonalizowanym slasherze można powiedzieć jeszcze coś ciekawego i da się tym czymś zaskoczyć widza. Strauss-Schulson poszedł jeszcze dalej niż Messitt i w formie niczym nieskrępowanej zabawy – pełnej wdzięku i z mnóstwem fajnego komizmu – prześwietla całą slasherową konstrukcję fabularną, a biorąc ją w komediowy cudzysłów, zarazem pochyla się nad nią z szacunkiem fana.

Dla miłośnika filmów o psychopacie polującym na niespecjalnie rozgarniętych nastolatków „The Final Girls” jest lekturą obowiązkową. To inny film niż „Scream” czy „The Cabin in the Woods”, bo stawiający bardziej na zgrywę niż błyskotliwą i pełną subtelności reinterpretację gatunkowych chwytów. Ale za to „The Final Girls” daje możliwość podpatrzenia, co bohaterowie, którzy podczas seansu horroru naśmiewają się z nielogicznych poczynań widzianych na ekranie postaci, zrobią, kiedy sami staną się ofiarami niezniszczalnego kilera. Film powinien także przypaść do gustu innym widzom, niekoniecznie miłośnikom slasherów, choćby dlatego, że jest pomysłowo opowiedziany i wręcz skrzy się od fabularnych drobiazgów, które tak naprawdę definiują horror i czynią go intrygującym.

Screeny

HO, FINAL GIRLS, THE HO, FINAL GIRLS, THE HO, FINAL GIRLS, THE HO, FINAL GIRLS, THE HO, FINAL GIRLS, THE HO, FINAL GIRLS, THE HO, FINAL GIRLS, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ świetnie opowiedziana historia
+ mnóstwo gatunkowych smaczków dla fana horroru, a przede wszystkim slashera
+ wyśmienita zabawa
+ do bólu schematyczny, a jednak zaskakujący
+ zrobiony przez fanów dla fanów

Minusy:

- Taissa Farmiga – ani to zdolna aktorka, ani ładna kobieta

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -