Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:CYBERNATURAL a.k.a Unfriended

CYBERNATURAL a.k.a Unfriended

Cybernatural

ocena:5
Rok prod.:2014
Reżyser:Levan Gabriadze
Kraj prod.:USA
Obsada:Shelley Hennig, Renee Olstead, Jacob Wysocki, Courtney Halverson, Heather Sossaman
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Pod koniec wrześniu 2006 roku cała Polska wstrząśnięta była okolicznościami samobójstwa gimnazjalistki z Trójmiasta. Jej koledzy na lekcji pod nieobecność nauczyciela rozebrali dziewczynę, po czym zaczęli pozorować stosunek seksualny. Inny chłopak zarejestrował całą sytuację telefonem komórkowym. Gimnazjalistka nie udźwignąwszy rozmiaru krzywdy i wstydu, targnęła się na swoje życie. Mnie wtedy jednak zaszokował jeszcze bardziej komentarz jednego z rodziców małoletnich wtedy sprawców – otóż ojciec nie widział niczego złego w postępowaniu swojego syna, ponieważ dopuścił się one jedynie głupiego żartu. O konsekwencjach podobnego „psikusa”, jakiego przy użyciu telefonu i Internetu dopuszcza się grupa nastolatków na swej koleżance, opowiada film „Unfriended” Levana Gabriadze.

Historia opowiedziana w filmie jest banalnie prosta. Laura, kilkunastoletnia uczennica amerykańskiego liceum, popełnia samobójstwo, bo nie wytrzymuje zalewu nienawiści oraz szyderstw, jakie wywołuje zamieszczony w Internecie film z jej udziałem. Desperacki akt dziewczyny szybko staje się hitem na Youtube. Niedługo po tym grupa znajomych Laury zaczyna dostawać informacje z kont Facebooka, Skype i Gmaila, które do niedawna były własnością samobójczyni. I nie byłoby w tym nic szczególnie dziwnego – wszak kradzież wirtualnej tożsamości to pospolite przestępstwo – rzecz w tym jednak, iż ktoś, kto podszywa się pod dziewczynę wie bardzo dużo zarówno o niej, jak i o jej przyjaciołach. Co gorsza, co jeden po drugim zaczynają umierać w niezwykle dramatycznych okolicznościach.

Co do treści film Levana Gabriadze nie zaskakuje nas niczym nowym. Odarłszy go z internetowej otoczki, będziemy mieli do czynienia z kolejnym teen-slasherem, w którym upokorzony nastolatek/nastolatka mści się zza grobu na swych prześladowcach. Oczywiście początkowo bohaterowie nie zdają sobie sprawy z tego, z jakim zagrożeniem mają do czynienia. Ignorują pierwsze sygnały, są przekonani, iż konta na portalach społecznościowych i komunikatorach przejął jakiś haker. Dzięki temu mamy okazję bliżej ich poznać. I tu także reżyser niczym nas nie zaskakuje – bohaterowie lubią imprezować, nadużywają alkoholu, nie przegapią okazji, by nawet najdurniejszym wyczynem zaimponować rówieśnikom, najważniejszym tematem ich rozmów jest seks. Pewnym novum w porównaniu do slasherowego pokolenia portretowanego w latach 80. i 90. XX wieku jest eksponowanie wagi wizerunku w Internecie. Dla ponad połowy brytyjskich uczniów wirtualny świat, a przede wszystkim ich pozycja w nim są o wiele ważniejsze od tego, co dzieje się w „realu”. Nic zatem dziwnego, iż kiedy tajemniczy „duch w maszynie” zaczyna prześladować bohaterów, robi to przede wszystkim za pomocą ujawniania ich skrzętnie skrywanych tajemnic on-line. Ci o dziwo nie dają sobie rady z presją i zamiast wspólnie odpierać atak agresora, zaczynają „gryźć” się między sobą (co jest kolejnym nawiązaniem do klasycznego schematu slashera, w którym często młodzi ludzie pokazywani są jako godni pożałowania egoiści).

Jednak nie treścią Amerykanie postanowili zwabić do kin zarówno nastoletnią dziatwę jak i miłośników horroru. Frekwencyjny sukces upatrywali w formie, która swą nowoczesnością oraz doskonałą czuciem specyfiki kodu miała przekonać do siebie przede wszystkim młodych odbiorców. Od początku do końca akcję „Unfriended” skonstruowana została z rozmów przez Skype’a, facebookowych konwersacji, nieustannego linkowania, z e-maili oraz klipów z Youtube’a. Widz ma być przekonany, iż wydarzenia śledzi z perspektywy kolejnego użytkownika podglądającego wirtualne perypetie bohaterów. Ma to swoje wady i zalety. Ten sposób przedstawienia pewnej historii na wiele wspólnego z found footage, nic więc dziwnego, iż priorytetem twórców było niewątpliwie wykreowanie ułudy obcowania z czymś, dzieje się lub wydarzyło się naprawdę. Dlatego jeśli kogoś dotychczas przekonywały tego typu horrory, temu i film Gabriadze powinien się podobać. „Unfriended” określiłbym mianem (może nie do końca fortunnym) found footage level-high. Wielu odbiorców już w „The Blair Witch Project” irytowały nieostrość i brak stabilności obrazu, niechlujność w planowaniu kadru, stylizowanie filmu na amatorszczyznę czy dziwaczne rozwiązania montażowe. Przy „Unfriended” historia Myricka i Sáncheza wydaje się dziełem wręcz perfekcyjnym w swej statyczności i wizualnym dopieszczeniu. U Gabriadze bohaterowie, podobnie jak większość dzisiejszych użytkowników Internetu, wykonują kilka czynności jednocześnie – rozmawiają przez Skypea, publikują posty na Facebooku, układają playlistę w playerze mp3, co i rusz sięgają po smartfona. Nie dość, że okna licznych aplikacji znikają i pojawiają się w zawrotnym tempie, to oprócz tego na jednym ekranie śledzimy losy kilkorga postaci. Może to i uporządkowany chaos, niemalże chleb powszedni internautów, ale jako element przekazu filmowego ów nieporządek razi i przeszkadza w jego odbiorze.

Klasyczne slashery to nie dramaty psychologiczne, dlatego nawet w najbardziej znanych horrorach ich bohaterowie nie grzeszyli oryginalnością ani nie przykuwali uwagi skomplikowanymi motywacjami. Podobnie rzecz sie ma z postaciami w „Unfriended”. Już na samym początku nie wydaja sie personami szczególnie ciekawymi. To że interesują ich tylko seks i „melanże” szczególnie nie dziwi, zwłaszcza mając na uwadze ich wiek. Z czasem jednak okazuje się, iż nastolatki to wyjątkowo nieciekawa grupa rozpuszczonych hipokrytów, dla których poza chwilą przyjemności nic się nie liczy. Z czasem dowiadujemy się, iż żadne z nich nie ma w sobie ani odrobiny dojrzałości – znudzone i przyzwyczajone do luksusu tylko dla hecy potrafią podłożyć świnię nawet komuś, kogo nazywają przyjacielem. Dlatego patrzymy na ich śmierć bez cienia emocji. Kibicujemy nie im, a mocy, która pozbawia ich życia.

Podejrzewam, iż nastolatkom film będzie się podobał – to film o nich i o ich świecie. Im także bohaterowie mogą wydać się nie pozbawionym jakiejkolwiek moralności idiotami, a zwykłymi „ziomami” czy „mordkami”. Na zaprawionych w bojach miłośnikach horrorów „Unfriended” nie zrobi żadnego wrażenia – przez chaos, ledwie wyczuwalne napięcie i brak zapadających w pamięć scen mordu. Dobrze jednak, że twórcy poszukują nowych form dla treści, ż którymi już nie raz mieliśmy do czynienia w kinie grozy. Z lepszym scenariuszem, ciekawszymi bohaterami i mniej oczywistymi pomysłami realizacyjnymi taki sposób prezentacji filmowych wydarzeń – z perspektywy użytkowników, którzy za pomocą laptopów, tabletów czy smartfonów komunikują się w Internecie – może w moim przekonaniu przyczynić się do powstania naprawdę interesującego horroru, czego dowodem może być chociażby „The Den” Zacharyego Donohuea czy nowela „The Sick Thing That Happened to Emily When She Was Younger” z „V/H/S”.

Screeny

HO, CYBERNATURAL a.k.a Unfriended HO, CYBERNATURAL a.k.a Unfriended HO, CYBERNATURAL a.k.a Unfriended HO, CYBERNATURAL a.k.a Unfriended HO, CYBERNATURAL a.k.a Unfriended HO, CYBERNATURAL a.k.a Unfriended

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ Internet jako kolejna nawiedzona przestrzeń – jest w tym pomyśle potencjał
+ wykorzystanie aplikacji komputerowych jako medium dla narracji
+ kilka ciekawych postrzeżeń dotyczących natury młodych ludzi funkcjonujących bardziej on-line niż w realu
+ niezły slasher w nowych szatach

Minusy:

- mało napięcia
- nieciekawi bohaterowie
- chaos w pokazywaniu wirtualnego świata młodych ludzi

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -