Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:KILLER WORKOUT a.k.a Aerobi-cide

KILLER WORKOUT a.k.a Aerobi-cide

Killer Workout

ocena:2
Rok prod.:1986
Reżyser:David A. Prior
Kraj prod.:USA
Obsada:Marcia Karr, David James Campbell, Richard Bravo, Teresa Truesdale
Autor recenzji:Łukasz Zbrzeźniak
Ocena autora:2
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Twórcy horrorów uwielbiają przekształcać aktualnie panujące w popkulturze trendy na paliwo podsycające ich wyobraźnię. W latach 80., niemal z dnia na dzień, dbanie o kondycję fizyczną stało się powszechną praktyką. Nie chodziło nawet o zdrowie, ale o chęć bycia na czasie. Nie trzeba było długo czekać na moment kiedy na ekranach pojawi się horror rozgrywający się na siłowni, albo po prostu traktujący ćwiczenia jako ważny element fabuły. Z mojej wiedzy wynika, że w całej historii gatunku powstały dwa takie filmy, Death Spa i Killer Workout, o tym drugim chciałbym co nieco opowiedzieć.

Ustalmy sobie od początku, siłownia nie jest najlepszą scenerią dla filmu grozy. Twórca jest ograniczony małą przestrzenią, która dodatkowo na ogół jest pełna ludzi i doskonale oświetlona. Drzemie w niej jednak pewien potencjał, a egzekucje przy wykorzystaniu sprzętu do ćwiczeń mogłyby zapadać w pamięć. Na nieszczęście na pomysł realizacji „fitness horroru” wpadł David A. Prior, król kina klasy B.

Film zaczyna się od wypadku w solarium. O ofierze nie dowiadujemy się wiele, dostajemy informację, że nazywa się Valerie i właśnie staje przed szansą na dużą karierę w modelingu. Jak to zwykle w takich filmach bywa, a kariera modelki kończy się w płomieniach. Natychmiast po zakończeniu tej sceny rzuceni jesteśmy na siłownię, gdzie właśnie trwają ćwiczenia. I to nagłe przejście jest chyba jeszcze bardziej szokujące niż pierwsza scena. Aerobik jest pokazany w stylu mokrego snu, albo filmu, który zazwyczaj wyświetlany jest po północy, nawet muzyka w tle potęguje to wrażenie. Pełno tu zbliżeń na strategiczne obszary kobiecych ciał, które ledwo zakrywają obcisłe kostiumy. Ta scena trwa dwa razy dłużej niż wstęp i zapewniam, że nie zdążycie się za nią stęsknić, bo Prior w trakcie filmu będzie do niej wracać jeszcze kilka razy. Nagle w siłowni zaczynają ginąć kolejne osoby, mordowane gigantyczną agrafką rodem z kreskówek o Króliku Buggsie.

Każdy kto zna filmografię Priora szybko zorientuje się czego po filmie się spodziewać. Po piętnastu minutach seansu wydaje się jasne, że film powstał tylko po to żeby nakręcić kilkadziesiąt minut podskakujących biustów, opiętych skąpymi lateksowymi kostiumami. Scenariusz jest ubogi. Odgadnięcie tożsamości mordercy zajmuje widzowi chwilę. Zupełnie za to nie radzi sobie z tym policjant zajmujący się sprawą i prywatny detektyw udający pracownika siłowni. Najdziwniejsze jest to, że morderstwa nie wpływają w ogóle na pracę siłowni. Przenosimy się z szatni, w której policja bada zwłoki na salę pełną ćwiczących kobiet. Prawdopodobnie to efekt prób uatrakcyjnienia filmu w procesie montażu, ale wyszło to komicznie i nielogicznie.

Aktorstwo jest kiepskie, ale nikt chyba po takim filmie oskarowych występów się nie spodziewał. Jak na slasher morderstwa są wyjątkowo proste. Duży wpływ na to ma przedmiot, którym posługuje się zabójca. Agrafka to głupi pomysł, Prior chciał wymyślić coś oryginalnego, ale wyszło to nienajlepiej.

Killer Workout sprawia wrażenie filmu, który powstał tylko po to żeby pogapić się na biuściaste blondynki. Sceny aerobiku i właściwa historia rozkładają się w niemal równych proporcjach. Czy mimo wszystko warto rzucić na film okiem? Jeśli jest się fanem kina klasy B albo biuściastych aktorek to zdecydowanie tak. Nie jest to dzieło sztuki, ale też na takie nie pozuje. To prosty film, mijający dość szybko, zdecydowanie szybciej niż niektóre współczesne horrory.

Screeny

HO, KILLER WORKOUT a.k.a Aerobi-cide HO, KILLER WORKOUT a.k.a Aerobi-cide HO, KILLER WORKOUT a.k.a Aerobi-cide HO, KILLER WORKOUT a.k.a Aerobi-cide

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ komiczne przeplatanie scen właściwych ze scenami aerobiku
+ w niezamierzony sposób bardzo zabawny
+ dość oryginalna sceneria

Minusy:

- nie straszy
- przewidywalny zwrot akcji na koniec
- głupota policjanta zajmującego się śledztwem aż razi w oczy
- potwornie nieefektywne narzędzie zbrodni
- nudne morderstwa

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -