Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:REGRESSION

REGRESSION

Regression

ocena:6
Rok prod.:2015
Reżyser:Alejandro Amenabar
Kraj prod.:Kanada / Hiszpania
Obsada:Ethan Hawke, Emma Watson, David Thewlis, Dale Dickey, David Dencik, Aaron Ashmore
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

9 sierpnia 1969 w Beverly Hills z rąk członków sekty dowodzonej przez Charlesa Mansona ginie znajdująca się w dziewiątym miesiącu ciąży Sharon Tate, żona Romana Polańskiego. Do dzisiaj mówi się, zwłaszcza w kręgach wyznawców spiskowej teorii dziejów, iż mord miał był zemstą za pokazanie przez Polańskiego w „Dziecku Rosemary” sposobu funkcjonowania sekt satanistycznych. Konsekwencją gigantycznego sukcesu horroru oraz zainteresowania okolicznościami rzezi w Beverly Hills stało się zaistnienie satanizmu w kulturze popularnej. W 1969 roku Anton Szandor La Vey wydaje „Biblię Szatana”, później nastąpił wysyp kapel rockowych wprost odwołujących się do kultu diabła, zaś wyobraźnią kinomanów zawładnęły takie filmy jak „Egzorcysta”, „Kult”, „Omen” czy „Harry Angel”. Ostatnimi czasy filmowcy przestali interesować się satanistycznymi kultami (wyjątkiem jest rewelacyjny „Starry Eyes”), dlatego z ciekawością wyczekiwano na film „Regression” Alejandro Amenábara, twórcy takich historii jak „Teza”, „Otwórz oczy” czy „Inni”.

Detektyw Bruce Kenner oddelegowany zostaje do prowadzenia sprawy Johna Gray, mechanika podejrzewanego o molestowanie swojej siedemnastoletniej córki. Sprawca szybko przyznaje do popełnionego czynu, ale w trakcie śledztwa policjant odkrywa, iż gwałt najczęściej był jednym z elementów satanistycznych rytuałów, w których oprócz ojca uczestniczyli inni ludzie. Z czasem Kenner zaczyna zdawać sposobie sprawę z tego, iż komuś bardzo zależy, aby detektyw porzucił śledztwo. Co gorsza, zastraszaniu poddana zostaje także kilkunastoletnia ofiara rytualnych gwałtów.

Na początku filmu, w ramach wprowadzenia w klimat, a także – jak się później okaże – w celu zmylenia widza, poinformowani zostajemy, iż w latach 80. ubiegłego wieku ruchy satanistyczne budziły niemałą grozę wśród Amerykanów. Co więcej, historię do „Regression” Amenábar napisał w oparciu o prawdziwe wydarzenia. I początkowo akcja rozwija się tak, jakbyśmy się tego spodziewali. Mamy podejrzenia istnienia satanistycznej sekty, wśród nich mogą być szanowani obywatele miasteczka, a ich ofiarami są przede wszystkim dzieci. Nasz detektyw przejęty losem pięknej siedemnastolatki całym sobą angażuje się w śledztwo, co sprowadza na niego niebezpieczeństwo, najprawdopodobniej członków satanistycznego kultu. Ale przecież mamy do czynienia z obrazem Amenábara, autorem „Tezy” i „Innych”, filmów, w których nic nie jest takie, jakie nam się na pierwszy rzut oka wydaje.

I podobnie rzecz się ma z filmem „Regression”. Śledztwo prowadzone przez głównego bohatera ma na celu znaleźć odpowiedzialnego za krzywdę molestowanej dziewczyny. Już na początku, kiedy do popełnienia czynu przyznaje się ojciec, detektywowi wydaje się, iż nie wszystko jest tak logiczne i klarowne, jak to bywa po „spowiedzi” winowajcy. Z czasem policjant przełamuje się i odstępuje od schematycznego myślenia - „kat” i „ofiara”, „winny” i „niewinny”. Odkrywa, iż może przez kogoś być sprytnie manipulowanym, wytraktował sprawę w sposób schematyczny, łatwy do przedstawienia w raporcie. W swoim filmie Amenábar wspiął się wręcz na wyżyny koncepcyjnej ekwilibrystyki, jakby chciał zaskoczyć nas nie tylko fabularnym twistem, dość łatwym zresztą do przewidzenia, ale także pokazaniem tego jak łatwo w dobie silnego oddziaływania mediów bohaterowie, a poniekąd i my - odbiorcy, ulec możemy doskonałej wręcz manipulacji. Na dodatek, by całą historię jeszcze udziwnić, chilijski reżyser odwołał się do psychologicznej metody regresji polegającej na poddaniu badanego hipnozie, by ten przypomniał sobie fakty od dawna zapomniane.

Doceniam szlachetne zamiary Amenábara pragnącego podnieść rangę kina grozy i pokazać, iż nie każdy film z pogranicza horroru i thrillera musi być prymitywną rąbanką. Jednak próba uczynienia „Regression” ambitnym, w moim mniemaniu nie udała się. Zbyt dużo pomysłów Chilijczyk próbował zawrzeć w swojej historii, by ta jednocześnie emocjonowała i skłaniała do refleksji. Do porażki filmu przyczyniła się także Emma Watson, na barkach której złożono kreację skomplikowanej i kluczowej dla filmu roli. To jej historia bowiem, opowiadana zresztą przez nią samą, stanowi oś, wokół której konstruowana jest cała intryga. I to grana przez nią nastolatka, mimo że zaszeregowana jako postać drugoplanowa, powinna skupiać na sobie uwagę. A to się nie udało. Chyba właśnie dlatego poza schemat detektywa poświęcającego się odkryciu prawdy nie udało się wyjść Ethanowi Hawke. Nie było między nim a Watson chemii, ciężko zatem uwierzyć zarówno w grane przez nich postacie jak i w prawdę, którą detektyw wreszcie odkrywa.

Nie znaczy to jednak, iż „Regression” to jeden z tych filmów, które ogląda się zgrzytając zębami. Film ma swoje tempo, nie nuży, seans satysfakcję sprawi także tym, którzy w kinie lubią być wodzeni za nos. Bo Amenábar zagłębiając się bez reszty w klisze i schematy fabularne a także popkulturowe (czarne msze z zabijanymi na nich kotami i niemowlętami, obraz amerykańskiej prowincji jako siedliska degeneratów, postać policjanta-detektywa bez reszty oddającego się poszukiwaniu prawdy, itd.) tak naprawdę bawi się nimi, a tym samym pogrywa z nami, jako odbiorcami tego, czym od lat karmi nas kino gatunkowe. Podobać się także mogą zdjęcia niewielkiej mieściny wraz z przylegającymi do niej farmami. Bure, płaskie pustkowia oraz małomiasteczkowy marazm tylko wzmagają myślenie o amerykańskiej prowincji jako wylęgarni zwyrodnienia. Dopełnieniem tego obrazu są postacie ukształtowane przez życie z dala od wielkomiejskiej cywilizacji – policjantów, farmerów czy księdza.

Podobno upadek z dobrego konia ujmy się przynosi. Żaden jednak filmowiec, którego dzieło opatrzymy takim komentarzem, nie potraktuje powyższej konkluzji jako powodu do domy. Docenić należy intencje Amenábara, by z horroru satanistycznego uczynić opowieść o tym, jak silny wpływ na postrzeganie rzeczywistości ma popkultura. Na takim mariażu niestety straciła sama opowieść, nie tak przerażająca i trzymająca w napięciu, jakby chcieli tego autorzy. A emocjonujące filmy z intrygującym przekazem „między kadrami” Amenábar kręcić potrafi. Udowodnił to chociażby w „Tezie”. Dlatego „Regression” w porównaniu z „Tezą” czy z „Innymi” uznać należy za... artystyczny regres.

Screeny

HO, REGRESSION HO, REGRESSION HO, REGRESSION HO, REGRESSION HO, REGRESSION HO, REGRESSION HO, REGRESSION

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ intrygująca pierwsza połowa filmu
+ praca kamery
+ przekonujący świat, w którym rozgrywa się akcja
+ ukazanie sposobu, w jaki popkultura wpływa na interpretowanie rzeczywistości

Minusy:

- próba nakręcenia inteligentnego horror – emocjonującego, alei z filozoficznymi podtekstami – nie udała się
- słaba rola Emmy Watson
- finał trywializuje cała historię

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -