Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:DEAD ROOM, THE

DEAD ROOM, THE

The Dead Room

ocena:6
Rok prod.:2015
Reżyser:Jason Stutter
Kraj prod.:Nowa Zelandia
Obsada:Jed Brophy, Jeffrey Thomas, Laura Petersen
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Kalendarz podpowiada, iż żyjemy w XXI wieku, erze zdominowanej przez Internet, konsumpcjonizm i materializm, z drugiej strony redaktorzy polskiego periodyku „Egzorcysta” przekonują nas z uporem godnym lepszej sprawy, iż Facebook, Twitter i Snapchat to wręcz naturalne środowisko dla szatana i jego piekielnych zastępów, a kaptowanie na swoją stronę niewinnych dusz nigdy nie było takie proste jak przez Internet. Okazuje się, że nawet w Polsce nie brakuje wszelakiej maści „ghosthunterów”, którzy poszukają oznak obecności istot duchowych, zbadają nawiedzony dom, a także zajmą się sprawą molestowania seksualnego przez duchy. Ów przedziwny konglomerat wiary w świat cyfrowy i nadprzyrodzony tworzy oś fabularną nowozelandzkiego horroru „The Dead Room” w reżyserii Jasona Stuttera.

Załoga „ghosthunterów” – dwóch speców od elektroniki i nastoletnia medium – przyjeżdża do położnego w górach domu, by zbadać występujące w nim ponoć nadnaturalne manifestacje. Już pierwszej nocy dziewczyna wyczuwa czyjąś obecność, jej towarzysze jednak za odgłosy i przemieszczanie się przedmiotów winią wiatr. Z czasem jednak przejawy paranormalnej aktywności przybierają na sile. I kiedy przerażeni łowcy duchów postanawiają opuścić dom, jedno odkrycie sprawia, iż gotowi są nawet zaryzykować życie, by wyjaśnić tajemnicę nawiedzenia.

Już powyższe streszczenie daje do zrozumienia, iż „The Dead Room” to powtórka z rozrywki, kolejny film, w którym twórcy skonstruowali fabułę na fundamencie po wielokroć wykorzystywanych w kinie grozy klisz i schematów. Mamy położone z dala od skupisk ludzkich domostwo, który okazuje się być nawiedzonym przez ducha, trójkę badaczy zjawisk paranormalnych (takich sceptycznych, ale z otwartymi umysłami) i wreszcie cały repertuar nadprzyrodzonych manifestacji – od poruszania się przedmiotów, przez jeżące włos na głowie dźwięki, po usilne próby wyeliminowania bohaterów. Jest też twist, który w odpowiednim momencie na nice wywraca wszystko, co bohaterowie, a my wraz z nimi, ustalili w oparciu o badania i spostrzeżenia.

Mimo wielu zastrzeżeń – brak oryginalności, ostatnia efekciarska scena, mało ciekawie wymyśleni bohaterowie – nie uważam czasu spędzonego na oglądaniu „The Dead Room” za stracony. Akcja filmu rozgrywa się w kilku pomieszczeniach niewielkiego domku, ale twórcy nie dają nam zapomnieć, iż znajdujemy się w malowniczej dolinie z widokiem na góry. Miejsce, w którym każdy chciałby się choćby raz w życiu znaleźć, okazuje się pułapką. Stutter nie stosuje filmowych wypełniaczy, jego bohaterowie bez zbędnego wstępu i niepotrzebnych dialogów przystępują do działania. Widzowi bardzo szybko udziela się atmosfera wyczekiwania na coś niesamowitego, a to jeszcze twórcom udaje się umiejętnie podsycać klaustrofobicznym miejscem akcji, izolacją bohaterów i licznymi tajemnicami, z którymi musza się zmierzyć badacze. Podobać może się także to, iż Stutter nie czyni z siebie narratora wszechwiedzącego, do końca pozostaje konsekwentny i nie wyjaśnia wszystkich meandrów fabuły i tym samym robi miejsce na nasze domysły i wyobrażenia.

Trudno także cokolwiek negatywnego powiedzieć o technicznej stronie filmu. „The Dead Room” to niskobudżetowy, kameralny horror rozpisany na trzy postacie. Stutter potrafi zajmująco opowiadać, nieźle mu także wychodzi zajecie uwagi widza, by po chwili zaskoczyć go niespodziewanym ruchem kamery czy głośniejszym dźwiękiem. Bardzo oszczędnie inkrustuje filmową opowieść efektami specjalnymi – proste, umiejętnie rozplanowane i wykonane w sposób „analogowy” mają uwiarygodnić rozgrywające się na ekranie wydarzenia. Grający w filmie aktorzy wirtuozami swojego fachu na pewno nie są, nie wiadomo także tego, jak w scenariuszu opisane były postacie. Niemniej na grę aktorów patrzy sie bez przykrego uczucia obcowania z nieudolnym amatorstwem, czasami ma nawet wrażenie, że podczas realizacji „The Dead Room” bawili się świetnie. Nie ma zatem niepotrzebnego zadęcia, sztuczności i przesady zwieńczanej szarżami.

Lubię takie kameralne, zrobione za niewielkie pieniądze straszaki, które co prawda nie grzeszą oryginalnością, wręcz świadomie nawiązują do bardziej znanych produkcji, z drugiej jednak strony potrafią na czas jakiś umiejętnie zagospodarować wyobraźnię widza sprawie poprowadzoną akcją czy intrygującym klimatem. A chyba właśnie w tym tkwi sedno godziwej rozrywki.

Screeny

HO, DEAD ROOM, THE HO, DEAD ROOM, THE HO, DEAD ROOM, THE HO, DEAD ROOM, THE HO, DEAD ROOM, THE HO, DEAD ROOM, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ dobrze opowiedziana historia
+ niepokojąca atmosfera
+ powściągliwość w używaniu efektów specjalnych
+ momentami naprawdę straszy

Minusy:

- nic nowego
- niepotrzebne, zbyt efekciarskie ujęcie wieńczące film

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -