Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:LIGHTS OUT

LIGHTS OUT

Kiedy gasną światła

ocena:7
Rok prod.:2016
Reżyser:David F. Sandberg
Kraj prod.:USA
Obsada:Teresa Palmer, Gabriel Bateman, Alexander DiPersia, Billy Burke, Maria Bello
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Na początku była niespełna trzyminutowa krótkometrażówka, z wyraźnym amatorskim sznytem, zrobiona zapewne za przysłowiową czapkę gruszek. Bohaterka filmiku gasząc światło, widzi w zalegającym korytarz półmroku postać. Kiedy zapala światło, postać znika. Szybko okazuje się, że widmowa osoba wcale nie jest przywidzeniem. Pomysł musiał chwycić, bo ze świecą szukać takiego, komu w ciemności fikająca wyobraźnia choć trochę nie podniesie ciśnienia. W pełnometrażowym rozwinięciu swojego dawnego pomysłu David F. Sandberg bohaterem uczynił kilkuletniego chłopca. Łatwo więc się domyślić, iż tym zabiegiem reżyser rozszerzył wachlarz strachów czających się w ciemności, bo to przecież dzieci obdarzone są najbujniejszą wyobraźnią.

Ów dzieciak przybity niespodziewaną i tajemniczą śmiercią ojca coraz bardziej zaczyna bać się matki. Ta bowiem mnóstwo czasu spędza na rozmowach z zamieszkującą jej pokój kobietą. Chłopak podejrzewa, iż nowa przyjaciółka matki wcale nie jest wymysłem cierpiącej po stracie męża ...... Ktoś bowiem nocami próbuje dostać się do jego pokoju. Przerażony postanawia zwrócić się o pomoc do dorosłej i niemieszkającej już z nimi siostry. Dziewczyna chcąc wesprzeć brata będzie musiała zmierzyć się ze swoim pełnym mrocznych tajemnic dzieciństwem.

Siłą „Lights Out” jest to, iż rzeczywiście odwołuje się do pierwotnego, atawistycznego wręcz lęku człowieka przed ciemnością. Wszak od zawsze mrok skrywał najstraszliwsze zło. Strach przed nim został w nas do dzisiaj – nocą zakłócający ciszę najdelikatniejszy nawet szmer potrafi wywołać w nas palpitacje serca. Sandberg postanowić spersonifikować ciemność i uczynić ją dla swoich bohaterów śmiertelnym wrogiem. A że i większość z nas lęka się tego co nieznane, co niewidoczne i skryte, będzie dopingował bohaterom i obawiał się o ich bezpieczeństwo.

Jak rzadko kiedy w kinie grozy, akurat w „Lights Out” mamy do czynienia z postaciami świetnie pomyślanymi, dobrze zagranymi, a przed to uwiarygodniającymi filmowy świat przedstawiony. Dręczone przez złe moce dziecko to fabularny samograj, który u Sandberga dzięki umiejętnemu prowadzeniu młodego aktora, uczynił film bardzo zajmującym. Przykuwa także uwagę postać jego starszej siostry. Tu znowu mamy do czynienia z outsiderką, kimś żyjącym z boku społecznego mainstreamu, przez co na pierwszy rzut oka, bezbronnym wobec jakiekolwiek zła. Skonfrontowanie takiej figury z budzącą grozę siłą musi więc ciekawić. I to podwójnie, bo twórcy wyraźnie sugerują, iż Rebecca skrywa jakiś mroczny sekret. Za to jej chłopak, sympatyczny luzak szukający swojego miejsca na świecie, postać ewidentnie drugoplanowa, to ktoś, kto w horrorach umiera zawsze jako pierwszy. I kiedy czekamy na jego efektowne zejście, okazuje się, że twórcy mają co do niego zupełnie inne plany. Jest wreszcie matka Martina i Rebecki, której współczujemy z powodu straty męża, z drugiej jednak strony wiemy, iż została „ukąszona” przez zło i gra przeciwko dzieciom. I choćby ta niejednoznaczność czynią ją ciekawą, czyniąc tym samym świat przedstawiony bardziej wielowymiarowym.

Paradoksalnie twórcy „Lights Out” wyłożyli się na postaci, która miała byś siłą napędową opowieści. Mam tu na myśli pojawiającą się w ciemności kobietę. Dopóki o niej nic nie wiemy, rzeczywiście budzi lęk. Niezwykła moc daje jej przewagę nad przeciwnikami, kobieta jest okrutna, bezwzględna i bezlitosna. Nie wiemy, co chce osiągnąć i do czego może posunąć się realizując swoje zamierzenia. Z czasem jednak poznajemy jej historię. Niestety, tu autorzy „Lights Out” nie wysilili się, przeszłość bohaterki utkali bowiem z motywów, które w kinie grozy wykorzystywane były po wielokroć. To sprawia, że losy bohaterów przestają być tak intrygujące, historia nie zaskakuje nas tak jak powinna, perypetie zostają zbanalizowane, a z postaci mrocznego antagonisty znika nimb tajemniczości. Co gorsza, Sandberg zdając się na niskiej jakości efekty CGI, zepsuł finał. Niby podszyty jest on wręcz skrajnymi emocjami, ale przez jego przewidywalność i słabe wykonanie koncept nie wypalił tak, jak to zapewne wymarzyli sobie twórcy „Lights Out”.

Porównanie obu filmów – krótkometrażówki i jej rozwinięcia – uwypukla znaczenie oryginalnego albo chociaż intrygującego pomysłu na filmową fabułę. Oczywiście, niespełna trzyminutowy film można oprzeć na nawet jednej ciekawej sekwencji, pełny metraż, by przykuć uwagę widza, musi być wypełniony atrakcyjnymi i oddziałującymi na wyobraźnię wątkami, rozwiązaniami fabularnymi, wreszcie niecodziennymi obrazami. Sandbergowi i spółce zabrakło pomysłów na cały film. Nie zmienia to jednak faktu, iż „Lights Out” to niezły horror, który kilka razy może lekko podnieść ciśnienie.

Screeny

HO, LIGHTS OUT HO, LIGHTS OUT HO, LIGHTS OUT HO, LIGHTS OUT HO, LIGHTS OUT HO, LIGHTS OUT HO, LIGHTS OUT HO, LIGHTS OUT

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ świetny początek
+ bardzo dobrze opowiedziana historia
+ umiejętne odwołanie się do ludzkiego lęku przed ciemnością
+ ciekawi bohaterowie
+ kilka razy naprawdę można się przestraszyć
+ do pewnego momentu postać prześladującej bohaterów kobiety...

Minusy:

- ...która przestaje być straszna, kiedy poznajemy jej historię
- finał
- na początku film obiecuje więcej niż tak naprawdę daje

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -