Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:BLAIR WITCH

BLAIR WITCH

Blair Witch

ocena:5
Rok prod.:2016
Reżyser:Adam Wingard
Kraj prod.:USA
Obsada: James Allen McCune, Callie Hernandez, Corbin Reid, Brandon Scott, Wes Robinson, Valorie Curry
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

„The Blair Witch Project” autorstwa Daniela Myricka i Eduardo Sáncheza uważam za jeden z najważniejszych i najlepszych horrorów w historii gatunku. Zrealizowany za przysłowiową czapkę gruszek (ok. 60 tys. dolarów) w samych Stanach Zjednoczonych zarobił ponad 150 milionów dolarów. Między wierszami uświadamiał, że nie zawsze Ameryka była ostoją wolności i demokracji, a także to, iż natura, mimo postępu technologicznego i cywilizacyjnego, jeszcze nie raz traumatycznie doświadczy człowieka. Co najważniejsze jednak „The Blair Witch Project” udowodnił, iż konwencje mockumentary czy found footage kreujące filmową fikcję na przekaz dokumentalny doskonale korespondują z oczekiwaniami widzów wobec horrorów, czyli pragnieniem bycia straszonym i niepokojonym. Kwestią czasu było, kiedy zobaczymy film Myricka i Sáncheza w nowej odsłonie, na pewno lepszej technicznie, ale za to odartej z tajemnicy i niedopowiedzeń tak przecież mocno, w przypadku oryginału, oddziałujących na wyobraźnię.

„Blair Witch” Adama Wingarda nie jest remake’m filmu Myricka i Sáncheza, bo nie opowiada dokładnie tej samej historii. James, jeden z bohaterów, namawia troje swoich przyjaciół na wyprawę do owianych złą sławą lasów nieopodal Burkittsville. Kilkanaście lat wcześniej dokładnie w tym miejscu zaginęła jego siostra, Heather (bohaterka filmu „The Blair Witch Project”). Chłopak nie wierzy w jej śmierć, ma nadzieję, że odnajdzie ją żywą. W Burkittsville do grupy dołącza dwoje miejscowych zafascynowanych legendami o wiedźmie Blair. Porządnie zaopatrzeni w sprzęt turystyczny, a nade wszystko różnego rodzaju aparaturę rejestrującą obraz i dźwięk (drony, bezprzewodowe kamery, łączność radiowa) bohaterowie zagłębiają się w las. Już pierwszej nocy dochodzi do konfrontacji między nimi, a mocami czającymi się w ciemnościach.

Miałem nadzieję, iż reżyser tej klasy co Adam Wingard, mający na koncie świetne przecież filmy - „You're Next” i „The Guest” - historię starcia młodych ludzi z mrożącą krew w żyłach tajemnicą pokaże inaczej niż Myrick i Sánchez, wzbogacając ją swoimi pomysłami i odautorską wizją świata. Ostatnio Robert Eggers w „The Witch” udowodnił, iż nie budżet i efekty specjalne czynią horror zajmującym, a intrygujący świat oraz wiarygodne i wymykające się łatwemu wartościowaniu motywacje bohaterów. W „Blair Witch” Adam Wingard nie podjął wyzwania, nie dopełnił oryginalnego scenariusza intrygującymi konceptami, ani przez niedopowiedzenia nie uczynił filmu równie niepokojącym jak pierwowzór. Reżyser postanowił, pewnie ulegając presji producentów, pójść po linii najmniejszego oporu i zrealizować nową wersję historii o wiedźmie Blair według zasady „więcej, mocniej, szybciej”.

Twórcy straszą nas już na początku filmu, kiedy ekipa jeszcze w pełnym w pełnym słońcu i głośnym od cywilizacji mieście dopiero zbiera się do wyjazdu w dzicz. Siłą rzeczy podskakujemy na fotelach co i rusz atakowani głośnym trzaskiem włączanej kamery. Później wręcz zalani zostajemy krótkimi, za to nieodziewanymi i irytująco hałaśliwymi dźwiękami. Im dalej w las, tym bohaterowie mocniej się żrą między sobą. Zamiast zewrzeć szeregi i tym samym zwiększyć swoje szanse na przeżycie („Blair Witch” to quasi-dokument, nie slasher, więc od widzimisię scenarzystów istotniejsze są realia miejsca i czasu), rozdzielają się pod byle pretekstem. Wtedy już wiemy, iż atakowani zewsząd i pozbawieni siły, jaką daje grupa, nie wyjdą z lasu żywi.

To „zewsząd” jest w przypadku nowego „Blair Witch” słowem kluczem. U Myricka i Sáncheza na bohaterów (a także na widza) silnie oddziaływało przede wszystkim przeświadczenie, iż za każdym drzewem czai się coś niewyobrażalnie strasznego. Horror rozgrywał się nie tyle przed oczami, co w ich (i naszych) głowach. W nowej wersji zło wnika w ciała młodych ludzi, by później sączyć się z ran, ciąga ich bezceremonialnie po krzaczorach, napada w postaci walących się drzew. Jakby tego było mało, zatrzymuje czas i więzi wszystkich w niekończącej się nocy. I kiedy dzielni badacze tajemnic i z tym jakoś dają sobie radę – mają wszak latarki, kamery i drony – zło zsyła na nich potworną ulewę, a niektórym każe zejść po ziemię i czołgać się w upiornie wąskich tunelach. W finale przemyka między drzewami doprowadzając bohaterów do obłędu.

Od strony wizualnej rzecz jasna „Blair Witch” prezentuje się nieźle. Kilka ujęć lasu, nawet w świetle dziennym, z różnej perspektywy - czy to za pomocą lustrzanki, czy kamery na wyposażeniu drona -robi fajny klimat. Iluzja obcowania z materiałem rejestrowanym bezpośrednio przez uczestników wydarzeń także przykuwa uwagę, ale to już wynika z specyfiki konwencji. Sceny kręcone w ciemności, którą rozświetla jedynie latarka trzymana przez trzęsącego się ze strachu bohatera, zawsze będzie podnosiła ciśnienie. Wszak w nas, uzależnionych od cywilizacyjnych udogodnień, nadal tkwi atawistyczny lęk zarówno przed ciemnością (i tym, co ona może skrywać) jak i przed naturą, mimo że sprowadzoną do defensywy, to ciągle dla człowieka groźną. Wingard potrafi opowiadać obrazem, dało się to zauważyć przede wszystkim w „You're Next”, tę umiejętność widać także w „Blair Witch”, Ale nie w całości, a w niektórych scenach czy sekwencjach. Dzięki pomysłowej inscenizacji, krótkim ujęciom oraz dynamicznemu montażowi chwilami udaje się zbudować napięcie i klimat wszechobecnego zagrożenia (mam tu na myśli np. fragment, w którym jedna z bohaterek zostaje uwięziona w podziemnym tunelu).

Nie mam najmniejszych wątpliwości, iż nowy „Blair Witch” powstał z potrzeby wyciągnięcia pieniędzy z młodszej klienteli kina, która buszując po Internecie przeczytała coś o legendzie filmu Myricka i Sáncheza. Im wersja Wingarda może się spodobać – jest bowiem szybko, mrocznie, dynamicznie, a przede wszystkim co i rusz coś, wyrywający się z ciszy hałas czy nagłe pojawienie się postaci, podrywa ich z kinowego fotela. Tu nie ma tajemnicy, której w „The Blair Witch Project” ogrywała kluczową rolę, bo przecież od zawsze najbardziej intrygujące a zarazem najstraszniejsze jest to, co czai się w ciemności i nie daje się poznać. W „Blair Witch” odbiorcy mają wszystko podane na tacy – wiedzą kto czyha na życie bohaterów, dlaczego tu a nie gdzie indziej, są poinformowani o tym, w jaki sposób młodzi ludzie mogą umknąć spod topora, wreszcie mają nawet możliwość zobaczenia przemykającej między drzewami wiedźmy. Nie twierdzę, że seans filmu Wingarda okaże się stratą czasu, ale zdecydowanie sensowniejszym wyborem będzie przypomnienie sobie klasyka autorstwa Daniela Myricka i Eduardo Sáncheza.

Screeny

HO, BLAIR WITCH HO, BLAIR WITCH HO, BLAIR WITCH HO, BLAIR WITCH HO, BLAIR WITCH HO, BLAIR WITCH HO, BLAIR WITCH

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ od strony realizacyjnej bez zarzutu
+ jest szybko i dynamicznie
+ kilka niezłych ujęć, scen i sekwencji
+ las skąpany w ciemności zawsze robi wrażenie

Minusy:

- niepotrzebna powtórka z rozrywki
- straszenie na siłę
- nie przejmujemy się losami bohaterów
- brak tajemnicy, która intryguje i przykuwa do ekranu

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -