Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:SPLIT

SPLIT

Split

ocena:9
Rok prod.:2016
Reżyser:M.Night Shyamalan
Kraj prod.:USA
Obsada: James McAvoy, Betty Buckley, Anya-Taylor Joy
Autor recenzji:Damian Romaniak
Ocena autora:9
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Myślałem, że M. Night Shyamalan to już właściwie zamknięty rozdział w historii kina, ponieważ jego twórczość była konsekwentnym, trwającym przez siedemnaście lat odcinaniem kuponów od sukcesów ,,Szóstego zmysłu” i ,,Niezniszczalnego”. A tu proszę bardzo, niespodzianka, pochodzący z Indii amerykański reżyser zachwycił oraz zadziwił swoim ostatnim filmem krytyków i widzów na całym świecie. Powstało nietuzinkowe dzieło z pogranicza psychologicznego thrillera oraz horroru. ,,Split” to swoista synteza ,,Milczenia owiec” i ,,Psychozy”. Właśnie takie filmy Amerykańska Akademia powinna nominować do Oscarów, a nie naiwne musicale, które może wizualnie są piękne, ale w środku wieje w nich pustką.

Na pewno część kinomanów pamięta słynny, przełomowy rok 1999, który dla wielu z nas stanowił pożegnanie z XX wiekiem (tak naprawdę rok 2000 był ostatnim, ale po 1999 diametralnie zmienił się sposób zapisu dat). Był to czas kultowego ,,Matrixa” braci Wachowskich (dziś to już brat i siostra), dzieło z zapierającymi dech efektami zmieniło na zawsze oblicze kina science-fiction. Reżyserski duet szumnie zapowiedział, że powstaną kolejne dwie części utrzymane na tym samym poziomie, co pierwsza. Niestety na obietnicach się skończyło, bo jak się okazało aż tak wielkiego talentu panowie nie posiadali, dlatego duża część widzów oraz krytyków czuła się zawiedziona i oszukana po premierach następnych ,,Matrixów”. W tym roku powstał też znakomity thriller parapsychologiczny ,,Szósty zmysł” , który również można śmiało zaklasyfikować jako horror. Popisowe kreacje stworzyli Bruce Willis oraz Haley Joel Osment. Reżyserem ,,The Sixth Sense” był człowiek o bardzo tajemniczym nazwisku czyli Manoj Night Shyamalan, hinduski twórca filmowy, który wychowywał się w Stanach Zjednoczonych w Pensylwanii i pod sam koniec lat 90. zaczął pracować w Hollywood. Po sukcesie ,,Szóstego zmysłu” (dzieło otrzymało aż sześć nominacji do Oscarów, to prawdziwy fenomen biorąc pod uwagę niechęć Amerykańskiej Akademii do tego gatunku) Shyamalan został okrzyknięty cudownym dzieckiem Hollywood. Film o chłopcu widzącym duchy stał się dla niego przepustką do wielkiego świata. Niestety – tak jak w przypadku braci Wachowskich – stanowczo za wcześnie formułowane były pochwały krytyków i producentów. W ten sposób bardzo łatwo można skrzywdzić młodego adepta sztuki filmowej, który zbyt szybko uwierzy w swój geniusz.

Umiarkowanym sukcesem cieszył się kolejny film Shyamalana czyli ,,Niezniszczalny” z bardzo dobrymi kreacjami Bruce'a Willisa i Samuela L. Jacksona, którym partnerowała utalentowana Robin Wright. Zawsze miło jest po latach do tego filmu wrócić, ponieważ daje widzowi satysfakcję wizualną oraz intelektualną. Niestety im dalej idziemy w las twórczości hinduskiego reżysera, tym robi się coraz gorzej. ,,Znaki” z perspektywy lat okazały się filmem przereklamowanym, pełnym nieznośnej pseudometafizyki oraz scenariuszowych idiotyzmów z kopaniem kosmitów na czele. Nie ukrywam, że Mel Gibson stworzył ciekawą kreację pastora z wewnętrznymi problemami. Bohater po śmierci żony utracił wiarę i sens życia. Przypomnę, że znany aktor został brawurowo sparodiowany w trzeciej części ,,Strasznego filmu”, w której przebrany za księdza Charlie Sheen wypowiada pompatyczną kwestię: ,,W tę mroczną noc utraciłem wiarę w Boga”. Nieudolna metafizyka, wciskanie na siłę motywów nadnaturalnych działało na niekorzyść filmów Shyamalana i samego twórcy. Reżyser stał się obiektem drwin i szyderstw, w Internecie powstawały parodie jego wypowiedzi, zresztą niektóre memy z nim w roli głównej do dziś cieszą się popularnością wśród internautów. Ostatni film Shyamalana czyli ,,Wizyta” zrobił na mnie prawdziwie kuriozalne wrażenie, powstała w efekcie niezmierzona, abstrakcyjna parodia kina grozy i poetyki found footage.

Na ,,Split” poszedłem do kina z nieukrywaną ciekawością, bo słyszałem o dobrych recenzjach, jakie zbiera najnowszy obraz reżysera ,,Szóstego zmysłu”. Od razu się przyznam, że nie czytałem żadnej z nich, ponieważ nie lubię zaburzać własnego odbioru przemyśleniami innych kolegów po piórze. Rzeczywiście, film hipnotyzuje i wgniata w fotel. Trwa prawie dwie godziny, a nudzić się na nim nie sposób. Trzy nastoletnie dziewczyny zostają porwane przez psychopatycznego mężczyznę, który posiada 23 osobowości, dlatego też nazywa się Hordą. Tajemniczy oprawca umieszcza je w zatęchłej piwnicy, gdzie każe udręczonym młodym kobietom czekać na swoje ostatnie wcielenie, którego imię jest Bestia. Rozpoczyna się walka na śmierć i życie. Wszyscy w napięciu oczekujemy na zaskakujący finał oraz pojawienie się nieludzkiej istoty. Czy istnieje ona naprawdę, czy jest może wytworem chorego umysłu głównego bohatera?


,,Split” to dzieło z pogranicza thrillera psychologicznego i horroru, w pewnym momencie (nie zdradzę szczegółów, bo nie chcę tworzyć czytelnikom spoilerów) Shyamalan kieruje się wyraźnie ku poetyce filmu grozy. Patronują temu obrazowi dwa najwybitniejsze thrillery w historii kina czyli ,,Psychoza” (1960) Alfreda Hitchcocka (mistrz suspensu byłby zapewne dumny po seansie) oraz ,,Milczenie owiec” (1991) Jonathana Demme'a. Są w tym filmie wyraźne intertekstualne nawiązania do obu arcydzieł, które widz powinien bez problemu wychwycić. Odbiorca odnajdzie też echa niektórych obrazów Briana De Palmy, reżysera zafascynowanego psychicznymi aberracjami i dziełami Hitchcocka, kłaniają się tutaj takie tytuły jak ,,W przebraniu mordercy” czy ,,Mój brat Kain”. Niektórym widzom może się też przypomnieć kultowy horror Kena Russela ,,Odmienne stany świadomości”.

Wielkim atutem filmu jest strona psychologiczna i filozoficzna, tym razem jest ona bardzo daleka od tego, co nazywamy pseudointelektualizmem, który – o czym już była mowa wcześniej – stanowi częsty zarzut w stosunku do późniejszej twórczości Shyamalana. W ,,Split” reżyser prowadzi kilka narracji, bo oprócz porwania i dręczenia ofiar mamy przedstawioną historię pani doktor psychiatrii, która większość życia poświęciła badaniom fenomenu dysocjacyjnej osobowości mnogiej. Jej zdaniem ujawnienie się wielu osobowości przyczynia się do powstania nadnaturalnych fenomenów, w końcu mózg ludzki jest najbardziej skomplikowanym i tajemniczym organem. Część środowiska naukowego uważa ją za nieco ,,stukniętą”, czasami nawet blokują jej wystąpienia na branżowych konferencjach. Reżyser stosuje też retrospekcje i cofa się do dzieciństwa jednej z bohaterek. Dziewczyna wcześnie straciła ojca i jej prawnym opiekunem stał się wuj, z którym łączyły ją niezdrowe relacje. Budzi przerażenie scena, gdzie dojrzały mężczyzna każe dziewczynce rozebrać się do majtek i udawać razem z nim dzikie zwierzę w lesie. Reżyser umiejętnie i niedosłownie pokazuje patologiczne relacje między nimi. Znakomity scenariusz obfitujący w zaskakujące zwroty akcji zadaje ważkie pytanie o istotę i granicę zła. Wydaje się, że główny bohater, choć nie jest postacią papierową i jednoznaczną, dociera do momentu, który można nazwać mianem ,,zła absolutnego”. Twórcom udało się również uchwycić tragizm jednostki wewnętrznie rozdartej i rozszczepionej.

Ten film jest przede wszystkim wielkim popisem gry Jamesa McAvoya (znamy go z serii ,,X-Men” czy ,,Pokuty”), który przedstawia na ekranie dziewięć osobowości (dwudziestu trzech reżyser nie pokazał, co nie jest absolutnie wadą). We wszystkich ujawnia swój kunszt aktorski i wywołuje u widza niemałe przerażenie (a szczególnie jak wciela się w zagubionego dziewięciolatka czy kobietę na obcasach). Szkocki aktor mógłby śmiało otrzymać Oscara za swoją wyjątkową kreację. Przypomnę, że Anthony Hopkins za pamiętną rolę Hannibala Lectera dostał statuetkę. W obrazie Shyamalana szczególnie wyróżnia się młoda Anya-Taylor Joy (niedawno mogliśmy ją oglądać w znakomitej ,,The Witch”) w roli Casey, która staje się dzielną heroiną walczącą ze złem i własnymi demonami z przeszłości. Aktorka kusi na ekranie swoją elegancką zmysłowością, niewinnym, dziewczęcym erotyzmem. ,,Split” otrzymał kategorię PG-13, więc nie ma tutaj wielu krwawych scen czy elementów gore, ale i tak eksponowanie ciężkiej przemocy budzi grozę. Przeciwnikom tego certyfikatu mogę powiedzieć: ,,Nie zniechęcajcie się, idźcie do kina, a na pewno nie pożałujecie”. Już pierwsze sceny przedstawiające porwanie nastolatek i napisy początkowe z obłędną, ciężką muzyką, robią upiorne wrażenie. Niespodzianką jest krótki epizod Bruce'a Willisa, który jak widać przynosi reżyserowi szczęście.

Screeny

HO, SPLIT HO, SPLIT HO, SPLIT HO, SPLIT

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ reżyseria
+ świetny, oryginalny scenariusz
+ gra głównego aktora, który przechodzi samego siebie
+ klaustrofobiczny klimat
+ przeraża
+ udział młodych aktorek (szczególnie Ani-Taylor Joy)
+ wiarygodna psychologia
+ niejednoznaczna wymowa
+ niebanalne podejście do problemu zła istniejącego w człowieku

Minusy:

- nie dostrzegam

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -