Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:WHAT WE BECOME a.k.a Sorgenfri

WHAT WE BECOME a.k.a Sorgenfri

What We Become

ocena:8
Rok prod.:2015
Reżyser:Bo Mikkelsen
Kraj prod.:Dania
Obsada: Troels Lyby, Mille Dinesen, Benjamin Engell, Marie Hammer Boda, Mikael Birkkjær, Ella Solgaard
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Filmy o apokalipsie czynionej przez hordy zombie wcale nie muszą sprowadzać się do epatowania brutalnością i okrucieństwem. Wszak figura poruszającego się truchła może posłużyć jako metafora typowego przedstawiciela zachodniego kręgu kulturowego zachłyśniętego konsumpcją. Nieprzypadkowo przecież George A. Romero miejscem akcji „Dawn of the Dead” uczynił centrum handlowe, w którym zbiorowość, niczym zombie, podporządkowana jest jednemu instynktowi, kupowaniu. Brytyjski „Dead Set” także jest o konsumpcji, tyle że medialnej, a dokładniej o próbie wykreowania idealnego odbiorcy telewizyjnego, który niczym żywy trup chłonąłby wszystko, co sączy się w ekranu. W słynnym i kultowym już „The Walking Dead” apokalipsa zombie zdarła z garstki ocalałych cywilizacyjną politurę, ukazując ludzi jako stworzenia, które niewiele w swych zachowaniu różnią się od zwierząt, a niekiedy w bestialstwie prześcigające nawet nadgniłe monstra. Wachlarz postaw w obliczu rozprzestrzeniającej się epidemii zombie pokazał także Bo Mikkelsen w duńskim „What We Become”.

Spokojne i wolne od pośpiechu życie mieszkańców niewielkiego Sorgenfri zakłócone zostaje doniesieniami o rozprzestrzeniającej się chorobie. Początkowo nikt nie przejmuje się medialnym szumem - ludzie pracują, zajmują się rodzinami i własnymi sprawami. Dopiero kiedy w miasteczku pojawia się wojsko i przy użyciu bardzo drastycznych metod zarządza kwarantannę, miejscowi zaczynają zdawać sobie sprawę z powagi sytuacji. Zintegrowana i zżyta z sobą społeczność w jednej chwili przestaje funkcjonować. Nad decyzjami i odruchami kontrolę przejmuje instynkt przetrwania.

Historia opowiedziana w „What We Become” podobna jest do tych, które tak bardzo lubił snuć w swoich opasłych tomiskach Stephen King. Zanim horror na dobre zagościł w świecie przedstawionym którejś z nich, zaznajomieni zostaliśmy prawie ze wszystkimi mieszkańcami, Derry czy Castle Rock a także z nich marzeniami, radościami, zwyczajami, wreszcie z najbardziej skrywanymi sekretami. Kingowi w żadnej z fabuł osadzonych w Main nie spieszyło się do konfrontowania małomiasteczkowych społeczności ze złem. Ono się wsączało w ich codzienność powoli i niepostrzeżenie, tak, że z czasem traktowane było przez wielu jak normalność. Podobnie jest Mikkelsena. Zanim na ekranie gdzieś w tle pojawi się zombie, poznamy nie tylko urokliwe Sorgenfri, ale także jego mieszkańców oraz ich mniejsze lub większe problemy. Co ważne, taki zabieg nie nudzi i nie odstręcza od oglądania bądź co bądź horroru, bo duńska prowincja odmalowana została nie tylko w sposób ciekawy, ale przede wszystkim wiarygodny. Taki wizerunek nie nic wspólnego z komiksowym uogólnieniem, bliżej mu do wnikliwości kina obyczajowego. Nic zatem dziwnego, iż kiedy pojawia się zagrożenie, przejmujemy się losami postaci, kibicujemy im, a nade wszystko angażujemy się w ocenę ich postępowania - desperackiego, a co za tym idzie zrywającego z ogólnie przyjętymi normami moralnymi.

I to jest w moim mniemaniu najciekawszy aspekt filmu – przemiana duńskich mieszczuchów, zamożnych, przyzwyczajonych do luksusu i bezpieczeństwa, jakie zapewniają cywilizacyjne udogodnienia, w straceńców toczących bój o przetrwanie z każdym, bo i z żołnierzami jednostki specjalnej, z sąsiadami, wreszcie z hordą zombie. Z jednej strony bez ideologicznej łopatologii i mówienia wprost, z drugiej zaś bez silenia się na wielopiętrowe metafory udało się pokazać Mikkelsenowi zagubienie, wręcz zatracenie w momencie, gdy przestają obowiązywać jakiekolwiek reguły porządkujące ludzkie życie. Nie znaczy to oczywiście, że w obliczu zagrożenia z Duńczyków momentalnie wyłażą bestie wrogo szczerzące zębiska do wszystkiego, co się rusza. Mikkelsen wiarygodnie pokazał proces zmian, stopniową rezygnację z norm, jakie wśród prezentowanej w filmie społeczności uchodziły za kardynalne. I wbrew pozorom w tak budowanym przekazie nie ma grama monotonii i zbędnego psychologizowania. Wstęp musiał być długi i rozbudowany, byśmy lepiej poznali bohaterów i rozumieli ich późniejsze poczynania. Z czasem jednak akcja przyspiesza i perypetie tych samych postaci - zwykłych, niczym się niewyróżniających – ogląda się z wypiekami na twarzy.

Na uwagę i rzecz jasna pochwałę zasługuje sposób, w jaki twórcy „What We Become” próbują zawładnąć naszymi emocjami – przykuwać uwagę, zaskakiwać, wreszcie stopniować napięcie. Z racji małego budżetu Duńczycy nie posiłkują się efektownymi ujęciami, audiowizualnymi trickami czy montażową manipulacją. Pierwsze skrzypce gra nasze zaangażowanie w losy poszczególnych postaci, w tym przede wszystkim czteroosobowej rodziny, w której rodzice robią wszystko, by zapewnić dwojgu swoim dzieciom – nastolatkowi i kilkuletniej dziewczynce – bezpieczeństwo. Chłopakowi jednak nie podoba się ich bierność i podporządkowanie nakazom dowództwa jednostki specjalnej. Ucieka z objętego kwarantanną domu i na własną rękę próbuje się dowiedzieć, skąd zaraza wzięła się w ich miasteczku. Jak nietrudno się domyślić, przez to, że zobaczy sceny nieprzeznaczone dla jego oczu, będzie musiał zmierzyć się z konsekwencjami nierozwagi i śmiałości. Podobać się może także to, iż Mikkelsen żadnemu z bohaterów nie daje forów, nie ma także taryfy ulgowej dla kluczowych postaci. Każdy zmierzyć musi się z przeciwnościami, każdy z takiego starcia musi wyjść mocno pokiereszowany. Gęsty klimat bezradności i osaczenia budują nawet drobiazgi – medialny chaos, bezwzględność funkcjonariuszy jednostki specjalnej, sposoby zdobywania pożywienia, a nade wszystko domy w całości pokryte czarną folią.

W wielu filmach o zombie, jak chociażby w „The Walking Dead” czy „World War Z”, porażać miał rozmach w prezentowaniu apokalipsy, jej masowa destrukcyjność, bezmiar brutalności i okrucieństwa. W „What We Become” mamy do czynienia z zombie armagedonem w wersji mikro, ograniczonym zaledwie do kilku ulic i domów. Nie znaczy to jednak, że taki obrazek, pozbawiony rozmachu i ogromu zniszczenia, nie przeraża i nie daje do myślenia. Wszak pokój i bezpieczeństwo nie jest nam dane raz na zawsze. Inwazja hord zombie co prawda nam nie grozi, ale reakcje na zagrożenie bohaterów Mikkelsena każą nam zastanowić się choć przez chwilę, jakie decyzje podejmowalibyśmy, gdyby nasz świat, teraz dostatni, cywilizowany i spokojny, zalała wojenna pożoga.

„What We Become” to mocny, przejmujący, a co ważne, wiarygodny i zmuszający do refleksji film.

Screeny

HO, WHAT WE BECOME a.k.a Sorgenfri HO, WHAT WE BECOME a.k.a Sorgenfri HO, WHAT WE BECOME a.k.a Sorgenfri HO, WHAT WE BECOME a.k.a Sorgenfri HO, WHAT WE BECOME a.k.a Sorgenfri HO, WHAT WE BECOME a.k.a Sorgenfri HO, WHAT WE BECOME a.k.a Sorgenfri

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ interesujące połączenie kina obyczajowego z horrorem
+ wiarygodne portrety bohaterów
+ intrygujące sytuacje
+ metaforyczny wymiar filmu
+ mocna druga część filmu

Minusy:

- w pierwszej części, jakkolwiek wiarygodnej, zabrakło odrobiny dramatyzmu

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -