Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:MU ZAN E

MU ZAN E

Brutalny Film

ocena:7
Rok prod.:1999
Reżyser:Daisuke Yamanouchi
Kraj prod.:Japonia
Obsada:Yuki Emoto, Naohi Hirakawa, Kenichi Kanbe
Autor recenzji:GrzEGOrz
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:5.2
Głosów:5
Inne oceny redakcji:
Lohikaarme - 6

Kultura masowa ma tendencję do tworzenia opowieści niesamowitych, które podsycają ludzką wyobraźnię historiami o seryjnych mordercach, czarnych wołgach czy nawiedzonych domach. Jedną z bardziej zakorzenionych w powszechnej świadomości "miejskich legend" jest ta o produkcji filmów "snuff", gdzie aktorzy są mordowani na planie. Jakkolwiek analiza, przeprowadzona swego czasu przez "Skeptical Inquirer", pokazuje jasno, że "snuff movies" to w znacznej mierze wymysł wybujałej wyobraźni, motyw morderstwa przed kamerą wciąż inspiruje filmowców i rozpala emocje widzów.

Młoda reporterka realizuje dokument o podziemnym rynku pornograficznym w Japonii. Odwiedza sklepy sprzedające najbardziej zwichrowane a dostępne legalnie filmy, robi wywiady z ludźmi zajmującymi się problemem pornografii. Dociera do twórców stylizowanych "rape movies" - rozmawia z reżyserem i aktorami. Jednak jej ambicją jej stworzenie prawdziwej dziennikarskiej "bomby". W ręce dziennikarki trafia kaseta wideo z zarejestrowanym morderstwem młodej prostytutki. W wyniku dziennikarskiego śledztwa trafia do miejsca, gdzie mógł odbyć się mord. Na jej nieszczęście ma rację. Wraz z kamerzystą wpada w ręce zwyrodnialców. Operator ma więcej szczęścia, gdyż ginie niemal od razu. Reporterka natomiast staje się kolejną bohaterką chorego filmu. Oprawcy torturują ją (m. in. odgryzają jej brodawkę sutkową i rażą prądem), szykując się do zadania ostatecznego ciosu. Ale reżyser przygotował dla nas niespodziankę...

Film nakręcony jest w konwencji reportażu telewizyjnego. Rozedrgana kamera, ujęcia kręcone z ręki, wywiady z ludźmi etc. Nadaje to pozór realizmu i sprawia, że "Mu Zan E" ogląda się z zaciekawieniem. Sama fabuła jest bardzo interesująca. Szkoda tylko, że oglądając film bez tłumaczenia, widz traci jakieś 60% filmu i skupia się tylko na drastycznych obrazach. Przez to nie można odczytać przesłania - nie wiadomo, co dokładnie chciał powiedzieć Yamanouchi w tym obrazie. Czy to potępienie mediów, pornografii, widzów czy może czegoś jeszcze zupełnie innego. Skojarzenia z "Cannibal Holocaust" są jak najbardziej na miejscu. Tu również dostajemy pamflet na media (to jedno z możliwych odczytań warstwy wizualnej filmu), tyle, że w bardzo japoński, jeśli chodzi o przedstawianie scen drastycznych. Deodato pokazywał zabijanie zwierząt i sceny kanibalistyczne. Do tego w pewien sposób już przywykliśmy - oswoił nas z tym nurt właśnie włoskiego kina o zaginionych plemionach. Yamanouchi natomiast atakuje widza scenami gwałtów na miesiączkujących kobietach, seksem oralnym z krwią w roli lubrykantu i mordem przed kamerą. "Mu Zan E" jest ponure i szokujące. Ale jest w tym filmie coś więcej, krew i okrucieństwo nie jest jedną przyczyną jego powstania. Choć oczywiście, podobnie jak w przypadku "Cannibal Holocaust" czy "Scrapbook", można mówić o głębokiej dwuznaczności zamierzeń krytycznych fabuły ze względu na korzystanie z takiej poetyki filmowej.

Lubię się pozytywnie rozczarować. Ostatnio zdarza mi się to całkiem często. Większość filmów w konwencji "snuff" jest albo nudna ("Last House On Dead End Street"), albo koszmarnie niedorzeczna i kiepsko zrealizowana ("Snuff/Slaughter"). Nie wspominając już o hollywoodzkiej próbie zmierzenia się z tematem, czyli o filmie "8 mm". Czasami zdarzają się jednak pozycje godne uwagi. Po przygodach z "Red Room" zaszufladkowałem Daisuke Yamanouchiego jako reżysera, którego stać tylko na robienie typowo japońskich filmów eksploatacji. Tymczasem "Mu Zan E" to całkiem inteligentne kino, choć podane w wyjątkowo obrzydliwym sosie. Warto jednak poczekać na oficjalne wydanie DVD z tłumaczeniem, gdyż oglądanie bez zrozumienia dialogów mocno mija się z celem. Gdy tylko takie wydanie się ukaże, na pewno ponownie obejrzę ten film. Tymczasem stawiam warunkową ocenę - może być wyższa, choć jeśli dzieło japońskiego reżysera okaże się tylko tanim kinem eksploatacji, nieco gwiazdek trzeba będzie mu ująć.

Trzygroszówki

Lohikaarme przyznał ocenę 6 i napisał:

Bardzo brutalny, ale pomimo to interesujący. Konwencja paradokumantu i niezła fabuła powodują, że film ten nie jest tylko sadystycznym spektaklem. Pomimo braku napisów i nieznajomości przeze mnie japońskiego oglądało się go całkiem nieźle. Fabułę idzie zrozumieć, a co tu dużo mówić jest ona dość zaskakująca, co w tego typu filmach często się nie zdarza. W swoim subgatunku zdecydowanie jedna z najlepszych i najciekawszych produkcji, aczkolwiek nie przeznaczona dla szerokiego kręgu odbiorców. Gdy tylko pojawi się do niego tłumaczenie to na pewno zobaczę jeszcze raz. Tymczasem podobnie jak w recenzji, wystawiam ocenę warunkową...

Screeny

HO, MU ZAN E HO, MU ZAN E HO, MU ZAN E HO, MU ZAN E HO, MU ZAN E HO, MU ZAN E HO, MU ZAN E HO, MU ZAN E HO, MU ZAN E HO, MU ZAN E

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ intrygująca fabuła
+ szokujące sceny
+ metafilmowość

Minusy:

- dwuznaczność zamierzeń
- drobne potknięcia logiczne

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -