Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:FRESH MEAT

FRESH MEAT

Świeże mięso

ocena:5
Rok prod.:2012
Reżyser:Danny Mulheron
Kraj prod.:Nowa Zelandia
Obsada: Temuera Morrison, Nicola Kawana, Hanna Tevita, Kate Elliott, Jack Sergent-Shadbolt, Leand Macadaan
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Maorysi są potomkami Polinezyjczyków, którzy na Nową Zelandię przybyli ok. tysiąca lat temu. Potrafili uprawiać ziemię, polować, doskonale radzili sobie z rybołówstwem. Co więcej, na nowej ziemi, zwłaszcza na Wyspie Północnej, przybysze odkryli mnóstwo pożywienia. Nic więc dziwnego, że praktykowany przez nich kanibalizm miał charakter endogenny (rytuał konsumowania części ciała kogoś bliskiego, był oznaką najwyższego szacunku dla zmarłego). Dopiero po pojawieniu się na wyspach Anglików zdarzało się, iż Maorysi zajadli ciała wrogów, by zamanifestować swoją siłę. Mszcząc się za poniżenie syna jednego z wodzów, maoryscy wojownicy napadli za załogę statku „Boyd”, po czym zabili i zjedli wszystkie znajdujące się na pokładzie 66 osób. Fakt uprawianym przez Maorysów procederze kanibalizmu postanowił wykorzystać w swoim filmie „Fresh Meat” nowozelandzki reżyser Danny Mulheron.

Gigi wraz ze swymi dwoma koleżkami zabijają eskortę konwoju i odbijają przywódcę ich gangu. Zamiast jednak oddalić się w nieznane, musza uciekać przed zacieśniającą się obławą. Schronienie znajdują w położnym ma przedmieściach domu państwa Crane. Szybko udaje im się sterroryzować czworo domowników. Ich sytuacja diametralnie się zmienia, kiedy wychodzi na jaw, iż na pozór porządna rodzina – pisarz, autorka audycji kulinarnych oraz ich dzieci – zajadają się specjałami, których głównym składnikiem jest ludzkie mięso.

Pomysł na film Mulheron miał prosty – typową komedię sensacyjną, pełną wybuchów, pościgów i niewybrednych żartów - nieoczekiwanie zestawić z horrorem, krwawym, dynamicznym, ale też gęsto podlanym smoliście czarnym humorem. Efekt miał zapewne nas bawić, szokować, zwłaszcza „mięsnymi” scenami, ale też wprawiać w zdumienie przez niemałą dawkę absurdu i groteski. Już z czymś takim, wręcz bliźniaczo podobnym, mieliśmy do czynienia w kinie grozy – mam tu na myśli „From Dusk Till Dawn” Roberta Rodrigueza, w którym dwóch gangsterów oraz ich zakładnicy szukają schronienia w przydrożnej tancbudzie będącej siedliskiem wampirów. I tak jak zadaniem obu filmów miało być porządnie wytarmosić widza końską dawką krwawej przemocy i koszarowego humoru, to tylko Rodriguezowi udało się to zrobić z klasą.

We „Fresh Meat” nieudolni, choć skorzy do przemocy gangsterzy terroryzują czteroosobową rodzinę. Pomimo tego że są uzbrojeni po zęby i bez mrugnięcia okiem potrafią odstrzelić komuś rękę lub głowę, kiedy dowiadujemy się o pewnej kulinarnej skłonności gospodarzy - ludzi dystyngowanych i kulturalnych, przynajmniej na pierwszy rzut oka – nie mamy wątpliwości, kto będzie w takim układzie będzie pełnił rolę kata, a kto ofiary. I tak już dynamiczna fabuła co i rusz urozmaicana jest zaskakującymi i gmatwającymi akcję perypetiami. A to okazuje się, że jedna z bohaterek zamiast mężczyzn woli kobiety, a to odkrywamy, że najbardziej zatwardziały kryminalista jest bieliźnianym fetyszystą, a już poziom absurdu sięga zenitu, kiedy dowiadujemy się, iż powiernik kanibalistycznych tajemnic jest wyznawcą sekty, której członkami są on i jego syn.

Ktoś powie, że taki film to samograj. Wystarczy jedynie trochę artystycznej odwagi, by go nie zepsuć i przekuć w obraz, który przez fakt przekraczania granic stanie się atrakcyjny dla miłośników kina transgresji. I niby Nowozelandczycy próbują skandalizować, przede wszystkim niepoprawnym politycznie dowcipem – naśmieją się z lesbijek, Azjatów, wyznawców dziwacznych religii, fetyszystów, pedofilów, ale też za pomocą czarnego humoru oraz wieloma scenami gore, jednak wszystko to nie szokuje tak mocno, jak zapewne życzyliby sobie tego twórcy. Gdzie tkwi przyczyna takiej recepcji „Fresh Meat”? Wydaje mi się, iż Danny Mulheron chciał nazbyt uatrakcyjnić swój film - spróbował zmieścić tyle gatunków i konwencji, podlać to wszystko rubasznym dowcipem, a także niemałą ilością odciętych kończyn, że nie starczyło mu miejsca i czasu na dopracowanie spójności, nade wszystko wyrazistości i wyjątkowości fabularnych konceptów. Wątek gangsterski nie ciekawi, bo gangsterzy to fajtłapy, miłość lesbijka zaczyna się i kończy na spojrzeniach, jak na kino z kanibalami sceny gore są zachowawcze, w home invasion brakuje choć krztyny napięcia, „grube” żarty niby fajne, ale że „zapodane” przez karykaturalnych najczęściej, kreślonych grubą, niemalże komiksową kreską bohaterów, jednym uchem wlatują, by drugim zaraz ulecieć.

A szkoda, bo sam pomysł, nawet jeśli podobny do tego z filmu Rodrigueza, miał potencjał. Wyobraźcie sobie powiem film o prawdziwych bandziorach, wirtuozach okrucieństwa, którzy w murach zamożnego domu na przedmieściu znajdują familię kanibali, bez reszty oddanej uprawianemu przez siebie procederowi. Zszokowani wcześniejszymi poczynaniami oprychów, orientujemy się, że ich dokonania z tym, do czego są zdolni ludożercy, to wybryki zbuntowanego nastolatka. To dopiero byłoby kino przekraczające granice!

„Fresh Meat” to film na wskroś rozrywkowy, odarty z jakichkolwiek ambicji aspirowania do historii z komentarzem, kontekstami i odniesieniami. Dynamiczna akcja i obleczona dosadnym humorem makabra ma bawić, o ile ktoś tego typu komizm lubi i rozumie. To nie jest obraz nieoglądalny, z którym zetknięcie będzie równoznaczne ze stratą czasu. Może nawet „towarzystwo” drinka uczyni ten film atrakcyjnym, nic jednak się nie stanie jeśli ktoś eksplorując filmowy świat horroru podaruje sobie seans „Fresh Meat” .

Screeny

HO, FRESH MEAT HO, FRESH MEAT HO, FRESH MEAT HO, FRESH MEAT HO, FRESH MEAT HO, FRESH MEAT HO, FRESH MEAT HO, FRESH MEAT HO, FRESH MEAT HO, FRESH MEAT

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ dowcipny
+ dynamiczny
+ z kilkoma fajnymi żartami i ujęciami
+ raz czy dwa może zaskoczyć

Minusy:

- bardzo chaotyczny film, jakby reżyser jego farsowości nie potrafił utrzymać w ryzach
- mogłoby być więcej gore
- to jeden z tych filmów, które określa się mianem „miał potencjał”

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -