Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:WINDMILL MASSACRE, THE

WINDMILL MASSACRE, THE

Diabelski młyn

ocena:2
Rok prod.:2016
Reżyser:Nick Jorgenius
Kraj prod.:Holandia
Obsada: Charlotte Beaumont, Adam Thomas Wright, Fiona Hampton, Patrick Baladi, Tanroh Ishida, Noah Taylor, Ben Batt, Bart Klever
Autor recenzji:Maciej Jędrejko
Ocena autora:2
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Kilkukrotnie mieliśmy okazję przeżyć horror na terenie starego kontynentu. Za przykład niech posłużą: klasyczny Hostel, skandynawska groza rodem z Rodvyr czy Fritt Vilt lub cały nurt giallo, który został wyhodowany na włoskiej ziemi. W przypadku recenzowanego The Windmill Massacre, Nick Jorgenius postanowił zabrać widzów do malowniczej Holandii, mającej posłużyć mu za główne miejsce zaprezentowanej przez niego historii. Postanowiłem sprawdzić czy kraj chodaków i tulipanów może być równie niebezpieczny jak pozostałe części Europy.

Zanim jednak odpowiem, przejdźmy do samej fabuły. The Windmill Massacre jest filmem opowiadającym o grupce kilku nieznanych sobie osób, które tego samego dnia i z różnych pobudek wybierają się na lokalną wycieczkę po Amsterdamie. Sama tematyka wyjazdu nie jest jednak przypadkowa, są nią oczywiście tytułowe młyny/wiatraki. W trakcie podróży autobus niestety ulega awarii, a wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że samodzielna naprawa nie ma najmniejszego sensu. Część pasażerów postanawia sprowadzić pomoc na własną rękę, co jak się potem okazuje, nie będzie najlepszym pomysłem. Rozpoczyna się gra o życie, z przeciwnikiem o naprawdę złych intencjach.

Jak widać, Jorgenius postanowił zrobić slasher, być może myśląc że ten rodzaj horroru jest najłatwiejszy do nakręcenia. Praktycznie po kilku pierwszych minutach seansu wiemy, w jaki sposób skończy się film, że to kolejna identycznie ciągnąca się historia jeszcze z początków lat 80. Reżyser w dokładny sposób realizuje schematy wyznaczone przez normy, ale sęk w tym, że nie dodaje nic od siebie. Z jego strony nie pojawiają się nawet najmniejsze próby by w jakiś sposób zaskoczyć widza. Nawet postać głównego oprawcy została stworzona na zasadzie „na odwal się”, przynajmniej ja odnoszę takie wrażenie. Pierwsze wrażenie jest jednoznaczne, widzę kalkę legendarnych „antybohaterów”. Slasher powinien jednak w pewnym stopniu wykreować charakterystycznego mordercę, który zapada w pamięć widza bez względu na to czy film jest dobry czy nie. Dla mnie przykładem takiego filmu jest chociażby niemiecki Basen (niem. Der Tod feiert mit), który mimo słabego poziomu pamiętam do dziś, właśnie przez specyficzną kreację zbrodniarza. Wracając do wątku głównego, jest on dodatkowo posiłkowany przez niezwykle proste, można by nawet rzec płytkie historie poboczne, mające na celu nieco uchylić rąbka całej tajemnicy. Śmiało możemy potraktować je jako łatwy sposób na zapełnienie filmowej kliszy. Nie wiem, czy wina leży w ogólnym spadku formy kina, obniżonych wymaganiach publiczności, czy może to rzeczywiście znak, że większa część nowych horrorów wychodzi po prostu taśmowo? Ustalmy jedno, to kim są nasi bohaterowie nie ma tak naprawdę najmniejszego znaczenia. Co do samego „case”, pomysł nawiedzonego młyna również wydaje się naciągany. Choć z drugiej strony, po wszystkich nawiedzonych perukach czy zmutowanych fekaliach, dlaczego nie mielibyśmy się spodziewać opętanego młyna?

Gra aktorska, jak i same postaci zaprezentowane w The Windmill Massacre to kolejny minus. Nudni i przerysowani bohaterowie, którzy momentami zachowują się zupełnie nielogicznie, nie mają zbyt wielkich szans na przychylność ze strony widza. Oglądając film Jorgeniusa, nie odczuwam zainteresowania nie tylko historią, ale i losem bohaterów. Są po prostu nijacy, zwykli, całkowicie nieciekawi. Choć film nie wieje nudą, a akcja nie zawiera zbędnych dłużyzn, to podstawowy aspekt kina grozy został położony. Mianowicie sceny morderstw. Nie dość, że są pozbawione jakiegokolwiek napięcia i nie szokują, to ich wykonanie także pozostawia wiele do życzenia. Niejednokrotnie miałem okazję widzieć słaby film, który choć trochę starał się nadrobić niezłymi efektami. Reżyser najprawdopodobniej założył, że cała historia, jak i reszta, obroni się sama. Szkoda.

Choć The Windmill Massacre jest filmem słabym, typowym, nijakim, to ogląda się go znośnie. To chyba największy i zarazem jedyny plus tej holenderskiej produkcji. Nick Jorgenius stworzył co prawda obraz całkowicie powszedni, bez żadnego charakteru, jednak nie dający aż tak złych odczuć po zakończeniu jego oglądania. Nie mamy wstrętu, a dość krótkotrwały niesmak. Decydując się na wybór tego filmu, miałem w głowie prosty i niezobowiązujący film. I taki właśnie jest. W żaden sposób niewiążący widza z tym, co się dzieje na ekranie.

Screeny

HO, WINDMILL MASSACRE, THE HO, WINDMILL MASSACRE, THE HO, WINDMILL MASSACRE, THE HO, WINDMILL MASSACRE, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ wbrew pozorom nie ogląda się tak najgorzej

Minusy:

- wszystko to widzieliśmy wielokrotnie i to w znacznie lepszym wydaniu

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -