Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:BYE BYE MAN, THE

BYE BYE MAN, THE

Bye Bye Man

ocena:6
Rok prod.:2017
Reżyser:Stacy Title
Kraj prod.:USA
Obsada:Doug Jones, Douglas Smith , Lucien Laviscount, Cressida Bonas, Jenna Kanell
Autor recenzji:Mateusz Morawiec
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Rozwój portali społecznościowych pociągnął za sobą zjawisko z angielskiego zwane „Viral”. Polega ono na udostępnianiu danej treści przez użytkowników, dzięki czemu dociera do coraz większej ilości odbiorców. Piszę o tym z dwóch powodów. Po pierwsze, gdyby nie to, nigdy bym o filmie „Bye Bye Man” nie usłyszał. Zauważyłem pewną tendencję, pojawiającą się ostatnio w kinie grozy. Mianowicie filmy z potężnymi kampaniami reklamowymi, których zwiastuny pojawiają się w telewizji, a ich plakaty atakują nas z czasopism i bilbordów, są w dużej mierze słabe. Natomiast produkcje takie jak właśnie „Bye Bye Man, powstające w mniejszych studiach, nie posiadające ogromnych kampanii marketingowych, często okazują się naprawdę dobre. Drugim nawiązaniem do treści Viralowych, jest klątwa przedstawiona w filmie, rozprzestrzeniająca się na bardzo podobnej zasadzie.

Trójka studentów wprowadza się do nowego domu. Jeden z nich, w starym nocnym stoliku odnajduje wyryty napis, stanowiący imię tytułowej istoty. Z tą wiedzą, ignorując ostrzeżenie „nie myśl, nie mów”, wypowiada je w towarzystwie pozostałych, tym samym ściągając na nich klątwę, dosięgającą każdego, kto pozna miano Bye Bye Mana. Sam antagonista będzie usiłował zabić wszystkich wspominających go mową czy myślą, nie omieszkując wcześniej doprowadzić nieszczęśników do szaleństwa. Jeżeli w tym momencie czytelniku, zapaliła ci się w głowie lampka z podpisem „It Follows” to słusznie. Obydwa filmy są do siebie podobne, przy czym, w omawianej produkcji w niebezpieczeństwie są wszyscy, którzy chociaż raz usłyszeli imię przeklętej postaci. Siła klątwy staje się wprost proporcjonalna do ilości czasu przeznaczonego przez ofiarę na rozmyślanie o niej. Tutaj właśnie pojawia się nasz Viral. Ludzie sami rozprzestrzeniają klątwę, a im więcej uwagi jej poświęcają, tym staje się silniejsza. Reakcja bohaterów na tę sytuację została przedstawiona poprawnie. Początkowo nic nie robią sobie z ostrzeżeń, rozmawiają o Bye Bye Manie między sobą, pytają, szukają informacji. Jednak gdy orientują się, że rzeczywiście dzieją się rzeczy straszne, boją się wypowiedzieć jego imię, by nie ściągnąć niebezpieczeństwa na przypadkową osobę. Sytuacja bohaterów jest beznadziejna i można to poczuć.


Film rozpoczyna interesująca i intrygująca scena, potem poziom nieco spada, lecz nadal jest przyzwoicie. Twórcy wykorzystują widziane przez nas niejednokrotnie schematy i triki, jednak robią to naprawdę dobrze. Zdjęcia są ładne, chociaż miejscami odniosłem wrażenie, że montażystę za bardzo poniosła wyobraźnia. Niektóre z jego zabiegów były dla mnie całkowicie niezrozumiałe i zupełnie niepotrzebne. Kreacja Bye Bye Mana urzekła mnie. Twórcy obsadzili w tej roli Doug'a Jonesa – i chwała im za to. Aktor znany jest z tego, że rzadko kiedy widzimy na ekranie jego prawdziwe oblicze, potrafi za to wysiedzieć kilkanaście godzin na krześle charakteryzatorskim, gdzie przeistacza się w różnorakie monstra. Na plus dla filmu przemawia też fakt, że główny zły nie jest wciskany na siłę do każdej możliwej sceny. Owszem, jest go sporo, jednak twórcy straszą nas, ukazując lęki bohaterów, a sam Bye Bye Man jest tylko tłem. Czai się gdzieś w kącie i obserwuje. Nie przesadzono również z ilością jump scares, co ostatnimi czasy stało się popularną tendencją wśród twórców horroru. Jest ich kilka, są jednak dobrze wykonane. Postawiono na stworzenie ciężkiego klimatu, sytuacji, w których bohaterowie nie wiedzą co jest prawdą a co fikcją. Obserwujemy ich stopniowe zatracanie się w szaleństwie i bezradności, zamiast co chwila podskakiwać na fotelu gdy coś atakuje nas z ekranu.


Film już na początku ukazuje widzowi drobne zgrzyty w relacji między trójką przyjaciół. Dwoje z nich jest parą, trzeci wprowadził się na doklejkę. Wątek zazdrości, z początku przedstawiany tak, jakby miał być jednym z głównych nośników filmu, został potraktowany trochę po macoszemu. Owszem, cały czas dostajemy sceny sugerujące, że główny bohater powinien być zazdrosny o narastającą zażyłość między dziewczyną, a ich wspólnym przyjacielem. Przedstawiono to topornie, brakuje w tym wszystkim finezji i delikatności. Czułem, jakby twórcy na siłę chcieli mi powiedzieć: „On musi być zazdrosny, każdy by był!”. Trochę szkoda, bo wątek domniemanej zdrady, w połączeniu z postępującym szaleństwem wywołanym klątwą, mógł być naprawdę ciekawy.


Jednym z największych minusów produkcji, którego w moim odczuciu nic nie usprawiedliwia, jest pies Bye Bye Mana. Stworzono dziwną kreaturę, która zamiast straszyć, śmieszy. Pokraczne zwierzę o wiele bardziej nadało by się do cyrku lub pokaz dziwadeł, niż jako element horroru mający wzbudzać w widzach przerażenie. O wiele lepiej sprawdziłby się najzwyklejszy w świecie czarny labrador czy doberman, a nie pokancerowany pluszak stworzony w całości za pomocą kiepskiego CGI.

Jak wspominałem wcześniej, wszystko czego jesteśmy świadkami, jest wtórne. Zastosowane zabiegi oglądaliśmy już wielokrotnie, w różnych formach. Produkcji nie policzyłbym tego jednak na minus, gdyż w ogólnym rozrachunku wyszło całkiem zjadliwie. Niestety, jak to często bywa, wszystko co dobre dobiega końca. Ostatnie kilkanaście minut jest przydługie, nudne i mimo wszelkich starań twórców mało emocjonujące. O ile całość oglądałem z zainteresowaniem, tak po końcówce stać mnie było jedynie na westchnienie dezaprobaty. Oczywiście producenci zostawili sobie furtkę do kolejnej części, co akurat nie stanowiło wielkiego wyzwania.


Ogólnie rzecz biorąc, mimo początkowego dystansu z jakim podchodziłem do tej produkcji, zostałem miło zaskoczony i polecam ten film, jako przyzwoity horror bez innowacji. Tylko ten pies, nie potrafię go przeboleć.

Screeny

HO, BYE BYE MAN, THE HO, BYE BYE MAN, THE HO, BYE BYE MAN, THE HO, BYE BYE MAN, THE HO, BYE BYE MAN, THE HO, BYE BYE MAN, THE HO, BYE BYE MAN, THE HO, BYE BYE MAN, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ kreacja Bye Bye Mana
+ mimo wtórności, film dobrze straszy
+ ładne zdjęcia
+ czujemy, że bohaterowie mają przesrane

Minusy:

- PIES!
- zakończenie
- niewykorzystany wątek zdrady

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -