Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:INVITATION, THE

INVITATION, THE

Zaproszenie

ocena:8
Rok prod.:2015
Reżyser:Karyn Kusama
Kraj prod.:USA
Obsada: Michiel Huisman, Logan Marshall-Green, Mike Doyle, Toby Huss, John Carroll Lynch, Tammy Blanchard
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Horror bardzo często bywa kojarzony z dosłownością, prostotą przekazu, brakiem treściowego wyrafinowania, wreszcie ze schlebianiem najbardziej prymitywnym gustom. Jest w tym ziarnko prawdy, wszak kino grozy ma dostarczać rozrywki i emocjonować, stąd najczęściej nie bierze się za bary z trawiącymi ludzkość problemami ani nie przyodziewa się w oryginalną, silącą na artyzm formę. Bywa jednak, iż przez swoją niejednoznaczność oraz skłonność do ujmowania fabularnych treści w kontrowersyjne i ociekające brutalnością metafory filmowy horror wymyka się jednoznacznym ocenom i sądom. Taką historią na pewno jest „The Invitation” Karyn Kusamy.

Opowieść zaczyna się niewinnie, niby obyczajowa psychodrama serwowana nam często przez kinematografie skandynawskie – szwedzką lub duńską. Will wraz z nową partnerką decyduje się przyjąć zaproszenie byłej żony na przyjęcie, w którym uczestniczyć będą wszyscy ich wspólni przyjaciele. Mężczyzna wie, iż jego była małżonka ma już nowego męża. Zdecydowanie mocniej zaprząta mu uwagę fakt, iż spotkanie ma odbyć się w domu, w którym umarł ich kilkuletni syn. Mimo towarzystwa ludzi, których lubi i którym ufa, Will nie może odnaleźć się na imprezie. Wszystko bowiem przypomina mu tragedię i ból, z którym nigdy sobie nie poradził. Z czasem jednak zaczyna dostrzegać, iż dwoje nowych znajomych eksżony oraz jej małżonek zaczynają coraz dziwniej się zachowywać, jakby przed wszystkimi zaproszonymi skrywali sekret.

Już powyższe streszczenie powinno sugerować, z jakiego rodzaju kinem grozy będzie miał do czynienia widz decydujący się na seans „The Invitation”. Akcja filmu amerykańskiej reżyserki rozgrywa się w jednym miejscu, z udziałem niewielkiej, zamkniętej grupy ludzi. Nie bez przyczyny wspomniałem wcześniej o kinematografii skandynawskiej, historia bowiem autorstwa Karyn Kusamy w pewnym sensie podobna jest do tej, którą przed laty w słynnym filmie „Festen” opowiedział Duńczyk, Thomas Vinterberg. W obu przyjęcia, spotkania na pozór bliskich sobie ludzi, wreszcie towarzyskie small talk nie sugerują, z czym będziemy mieli do czynienia lada moment. Twórcy od czasu do czasu jednak „podrzucają” nam niby fabularną drobnicę – rozgrywające się na drugim planie wydarzenia, gesty, mimowolnie rzucone słowa, wieloznaczne spojrzenia – którą nijak da się przypasować do imprezowych konwenansów. Jednak zwracają na siebie uwagę, wypreparowane z fabularnej tkanki budują napięcie, niepokoją i sugerują coś nieoczekiwanego, a może nawet strasznego. W „The Invitation” czujny (a może przeczulony?) bohater takich niepasujących do sytuacji z czasem dostrzega coraz więcej. Rzecz w tym, że nikt nie jest w stanie potwierdzić jego podejrzeń. Przyjaciele widzą w nim ojca, który nie otrząsnął się z traumy po utracie jedynego dziecka. Sam mężczyzna także zdaje sobie sprawę z tego, iż działa na niego presja miejsca – zarówno żona jak i pomieszczenia w domu oraz ogród przypominają mu tragedię. Co gorsza, nie może znieść tego, że matce chłopca udało się uporać z żałobą. Pobyt w tajemniczej meksykańskiej klinice pozwolił jej otrząsnąć się z trawiącej umysł straty i uwierzyć, że nawet po takim dramacie można cieszyć się życiem.

Pomysł, na którym oparto fabułę „The Invitation”, polega na nieustannym utrzymywaniu widza w niepewności co do tego, jak rozwijać się będzie opowiadana przez Kusamę historia. Od samego początku wiemy, że film nie będzie tylko i wyłącznie kameralnym dramatem o nieradzeniu sobie z brzemieniem utraty jedynego dziecka. Reżyserka co i rusz sugeruje, że za chwilę coś się wydarzy, lada moment dojdzie do przesilenia i będziemy świadkiem dramatycznych wydarzeń. I rzeczywiście, w pewnym momencie akcja rusza z kopyta i wręcz zapiera dech w piersiach. Do samego końca jednak, wręcz do ostatniego ujęcia Kusama nie wyjawia wszystkich meandrów swojej opowieści, a tym samym zmusza nas byśmy cały czas konfrontowali interpretacyjne domysły z wizją świata widzianego na ekranie.

To wokół głównego bohatera reżyserka plecie wszystkie wątki, to on bowiem nadaje opowieści dramatyzmu i czynią ją nieprzewidywalną. Jako jedyny z całej grupy nie działa ani według jakiegoś tajemniczego planu, ani podług konwenansów i norm narzuconych przez format przyjęcia. On jedyny wydaje się być sobą, jakby nawet nie wiedział, iż po otrzymaniu zaproszenia nadana mu została pewna rola. Nie znaczy to, że inni bohaterowie „robią” tylko za tło. Intryguje i przykuwa uwagę postać byłej żony głównego bohatera, zwłaszcza to, w jaki sposób, jak by nie było matce, udało się poradzić traumą utraty jedynego dziecka. Z jednej strony to młoda osoba, przed nią więc całe życie, z drugiej zaś, reżyserka sugeruje, iż proces otrząśnięcia się z żałoby nie był naturalny. Każdy z uczestników party ma w sobie coś, co wzbogaca świat przedstawiony utwory, czyni go bogatszym w znaczenia, ale też co szczególnie ważne w „The Invitation”, bardziej nieodgadnionym.

Czy to przekonująca wizja? W moim mniemaniu tak, choć podejrzewam, iż dla ortodoksyjnego miłośnika gatunku rozpisany na kilka postaci dramat, który dopiero w końcówce nabiera sznytu rasowego horroru, może oferować za mało, by seans uznać za satysfakcjonujący, scen i motywów charakterystycznych dla kina grozy. Mnie przekonało przede wszystkim to, w jaki sposób reżyserka buduje napięcie. Nie targa naszych emocji efekciarskimi scenami czy drapieżnym montażem, nie próbuje wywołać szoku łamiąc tabu czy zalewając nas falą okrucieństwa. Powoli tka fabularną materię, rozwijając przed nami wiarygodne relacje między bohaterami i zagęszczając atmosferę paranoicznymi podejrzeniami kluczowej dla filmu postaci. Kusama stara się wywołać w nas konfuzję, mężczyzna bowiem rzeczywiście zachowuje się jak paranoik, a kiedy nikt nie chce, bo nie potrafi, potwierdzić jego hipotez, zaczyna stawać się wobec swoich przyjaciół coraz bardziej agresywny.

„The Invitation” to świetnie pomyślana i konsekwentnie zrealizowana opowieść o szaleństwie i zatraceniu się w żałobie. Zamknięta w pomieszczeniach jednego domu emocjonuje, ale też zmusza do konstruowania własnych interpretacyjnych hipotez. Film Kusamy nie tylko wymyka się jednoznacznym genologicznym klasyfikacjom, ale przez otwarte zakończenie pozostawia widza w niepewności, a także każe mu we własnym zakresie dopowiadać wątki, których sens nie został wyłożony wprost.

Jeśli ktoś ceni sobie kino, w którym fundamentem fabuły jest tajemnica, seansem „The Invitation” będzie zachwycony.

Screeny

HO, INVITATION, THE HO, INVITATION, THE HO, INVITATION, THE HO, INVITATION, THE HO, INVITATION, THE HO, INVITATION, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ mistrzowsko budowany suspens
+ niełatwa do odgadnięcia intryga
+ bardzo ciekawe połączenie horroru i kina obyczajowego
+ to kino mówione, które jednak emocjonuje
+ skłania do własnych interpretacji
+ ciekawe zakończenie

Minusy:

- miłośnicy krwawych i dynamicznych widowisk będą zawiedzeni

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -