Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:JOHNNY FRANK GARRETT'S LAST WORD

JOHNNY FRANK GARRETT'S LAST WORD

Ostatnia klątwa

ocena:5
Rok prod.:2016
Reżyser:Simon Rumley
Kraj prod.:USA
Obsada: Mike Doyle, Erin Cummings, Sean Patrick Flanery
Autor recenzji:Damian Romaniak
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Z tym filmem wiązałem duże nadzieje i wiele od reżysera oczekiwałem. Temat jest wręcz wymarzony dla twórców horrorów, w końcu ta przerażająca historia wydarzyła się naprawdę i powstał o niej głośny film dokumentalny. W 1982 roku młody mężczyzna zostaje skazany na najwyższy wymiar kary za gwałt i zabójstwo starszej zakonnicy. Bohater cały czas twierdzi, że jest niewinny i przed śmiercią rzuca klątwę na ludzi, którzy wydali na niego wyrok śmierci. I rzeczywiście, po dziesięciu latach zaczynają w tajemniczych okolicznościach ginąć osoby związane z feralnym procesem. Punkt wyjścia jest świetny, natomiast im dalej w las, tym widać dziury w scenariuszu i brak pomysłów. W konsekwencji ,,Ostatnia klątwa” jest filmem z wielkim potencjałem, który niestety nie zostaje należycie przez twórców wykorzystany.

Rzecz dzieje się w małomiasteczkowym środowisku w Teksasie. Społeczność jest bardzo konserwatywna, bogobojna i oczywiście dwulicowa. Warto przypomnieć, że ten amerykański stan bardzo często jest negatywnie przedstawiany w horrorach, czego najlepszym dowodem jest kultowa ,,Teksańska masakra piłą mechaniczną” i jej kontynuacje. W 1982 roku odbył się głośny proces Johnny'ego Franka Garetta, któremu zarzucono gwałt i morderstwo 76-letniej zakonnicy Tadei Benz. Zakon mieścił się niedaleko miejsca zamieszkania mężczyzny. W 2008 roku Jesse Quackenbush, z zawodu prawnik, zrealizował o tym wydarzeniu film dokumentalny ,,The Last World”. W swoim obrazie starał się bronić Garetta i udowodnić tezę, że wyrok śmierci był tragiczną pomyłką. Sąd zlekceważył podstawowe dowody, zeznania świadków oraz fakt, iż Johnny był niepełnoletni, a na dodatek upośledzony umysłowo. W rezultacie powstał trzymający w napięciu dokument o niekompetencji i niesprawiedliwości sądów, o tym jak łatwo można zniszczyć i skrzywdzić bezbronną jednostkę. Bez wątpienia jest tu wpisany horror dobrze znany z kart ,,Procesu” Franza Kafki. Wyrok na Garrecie wykonano dopiero w 1992 roku czyli dziesięć lat po ogłoszeniu werdyktu. Twórcy Ostatniej klątwy nawiązują do tych faktów, ale aby wzmocnić atmosferę grozy sugerują, że brutalny mord został dokonany w Halloween. Głównym protagonistą filmu staje się Adam Redman (w tej roli znany z thrillera ,,Zaproszenie” Mike Doyle), który w czasie procesu był jedynym członkiem ławy przysięgłych sceptycznie odnoszącym się do winy oskarżonego. Po śmierci starszej kobiety oraz tajemniczym samobójstwie nauczycielki postanawia dotrzeć do prawdy i udowodnić niewinność nieżyjącego skazańca. Wysoko postawieni lokalni notable chcą mu w tym przeszkodzić, ponieważ zagraża to ich interesom. Tymczasem w otoczeniu Adama zaczynają dziać się dziwne i budzące grozę sytuacje – bohatera dręczą koszmarne, makabryczne wizje, a syn zaczyna się nienormalnie zachowywać jakby był atakowany przez złą istotę z zaświatów. Zdesperowany ławnik prowadzi swoisty wyścig z czasem. Musi dotrzeć do właściwego mordercy i ocalić życie syna.

Filmów o więźniach skazanych na śmierć i powracających z zaświatów nie ma wcale aż tak dużo w historii horroru. Na pewno miłośnicy gatunku pamiętają słynny ,,Shocker” (1989) Wesa Cravena (znany w Polsce także pod tytułem ,,Ohyda”), który jest pewnym autoplagiatem ,,A Nightmare On Elm Street” oraz trzecią część znanej w czasach ery VHS serii ,,Dom” zatytułowanej ,,Idź do piekła”, gdzie bezwzględny morderca powraca zza grobu, aby dokonać zemsty na swoim kacie. Podczas seansu w kinie przypomniały mi się oba te klasyki, natomiast w ,,Ostatniej klątwie” mamy zasadniczą różnicę, bo osoba skazana jest niewinna, a śmierć w majestacie prawa nie odbywa się za pomocą krzesła elektrycznego (ono jest bez wątpienie bardziej atrakcyjne dla filmu grozy), a zastrzyku z trucizną. Scena egzekucji przedstawiona w filmie wyszła naprawdę bardzo dobrze i powiem tylko (bo nie chcę robić spoilerów), iż niejeden widz podskoczy w fotelu. Sceny przedstawiające wyroki śmierci mają w kinie długą tradycję (Krótki film o zabijaniu, Dead Man Walking: Przez egzekucją, Komora, ostatnio Czerwony pająk czy Jestem mordercą) i najczęściej wywołują wstrząs u odbiorców, ale taka jest przecież ich natura. Jeśli ktoś tego nie lubi, to wcale nie musi oglądać tych filmów. W ,,Ostatniej klątwie” niezwykle mocne wrażenie robi też moment, w którym opętana bądź pogrążona w obłędzie nauczycielka pisze na tablicy kilkanaście razy zdanie wypowiedziane przez Garetta w czasie egzekucji, a następnie popełnia samobójstwo wykorzystując dwa ostre ołówki. Wszystko odbywa się na oczach przerażonych dzieci. Pozostaje też w pamięci scena rozgrywająca się w pokoju motelowym. Adam na ekranie telewizora dostrzega twarze zmarłych w niewyjaśnionych okolicznościach osób. Tu można zauważyć pewną intertekstualność w stosunku do znanego klasyka ,,Karnawał dusz” (1962) Herka Harveya. I nie jest to jedyne nawiązanie, bo w pewnym momencie charakterystyczne jazdy kamery przed oświetlonym domem, jak i w jego wnętrzu, budzą wyraźne skojarzenia z ,,Halloween” (1978) Johna Carpentera. Kamera staje się oczami mordercy, który najpierw śledzi domowników, by potem znienacka zaatakować.

Atutem filmu Simona Rumleya jest trzymająca w napięciu muzyka autorstwa Simona Boswella (przypomnę, że w 1990 roku napisał ścieżkę dźwiękową do kultowego horroru science-fiction ,,Hardware” Richarda Stanleya) oraz wierne oddanie realiów z początku lat 90. ubiegłego wieku. Aż trudno uwierzyć, że od 1992 roku minęło ćwierć dekady, a jeszcze przecież człowiek dobrze pamięta te czasy, w których nie było komórek, laptopów, tabletów i plazmowych telewizorów.

To tyle o zaletach. Niestety gdzieś od połowy filmu scenariusz zaczyna się sypać i twórcom najwyraźniej brakuje pomysłów. Wiele razy powtarzają się sceny tajemniczych śmierci zakończone krwawymi wymiotami u ofiary (naprawdę więcej inwencji drodzy filmowcy !), w pewnym momencie zaczyna także irytować budowanie grozy poprzez nakładanie na siebie makabryczno-groteskowych obrazów, czasami jest to naprawdę nieznośne dla widza, bo jak mówi przysłowie - co za dużo to niezdrowo. Być może może w tym szaleństwie jest metoda zwizualizowania widzowi obłędu, jednak wolę zdecydowanie inne chwyty, mniej monotonne i powtarzalne. Zakończenie filmu razi naiwnością oraz pretensjonalnością (potwierdza tezę, że miłość rodzicielska jest niezachwiana i przezwycięża wszystko). Główny aktor czasami gra zbyt sztywno i robi cały czas poważne, przejęte miny (tzw. odtwarzanie roli na jednym grymasie). Scenariusz zawiera niedopracowane i rażące sztucznością dialogi np. ,,Proszę księdza, wprawdzie jestem mało religijny, ale sam nie mogę w to uwierzyć, że zadaję to pytanie, czy ojciec wierzy w duchy?”. I ksiądz robi wiernemu wykład na temat szatana, który wejdzie każdą furtką, aby siać zło i zamęt. Nie przekonuje aktorka w roli medium, kobieta mówi tak zachrypniętym, nawiedzonym głosem jakby przez kilkadziesiąt lat intensywnie piła wódkę i paliła trzy paczki papierosów dziennie. Efekt jest bardzo karykaturalny.

Na pewno warto zwrócić uwagę na to, że ,,Ostatnia klątwa” jest horrorem z niemałymi ambicjami społecznymi. Szkoda tylko, że najmocniej wychodzi to na samym końcu w trakcie napisów końcowych, kiedy twórcy odtwarzają z taśmy magnetofonowej głos prawdziwego Garetta. Mężczyzna dokonuje wstrząsającej spowiedzi z całego krótkiego życia i zapowiada zemstę po śmierci, która rzeczywiście przybiera formę budzącej grozę klątwy. Jego wielka nienawiść w stosunku do oskarżycieli jest słuszna i zrozumiała. Simon Rumley idąc tropem swojego poprzednika Quackenbusha, pragnął stworzyć dzieło o bezbronnym młodym człowieku wielokrotnie skrzywdzonym w dzieciństwie przez patologiczną rodzinę i potem dwulicową małomiasteczkową społeczność, która znalazła w nim ,,chłopca do bicia”, swoistego kozła ofiarnego. I ofiara została złożona, szkoda tylko, że ,,słodka” zemsta, która jest rozkoszą bogów, wypadała w filmie dość słabo. Zabrakło niestety reżyserskiego talentu.

Screeny

HO, JOHNNY FRANK GARRETT'S LAST WORD HO, JOHNNY FRANK GARRETT'S LAST WORD HO, JOHNNY FRANK GARRETT'S LAST WORD HO, JOHNNY FRANK GARRETT'S LAST WORD

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ bardzo ciekawy temat oparty na faktach
+ są sceny, które mogą przerazić
+ klimatyczna muzyka
+ wiernie oddane realia z początku lat 90. ubiegłego wieku
+ ambicje społeczne

Minusy:

- zbyt drewniana gra głównego aktora
- niedopracowany scenariusz
- brak oryginalnych pomysłów, wtórność
- postać pani medium
- naiwne i ckliwe zakończenie

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -