Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:PHANTASM: RAVAGER

PHANTASM: RAVAGER

Phantasm: Ravager

ocena:6
Rok prod.:2016
Reżyser:David Hartmann
Kraj prod.:USA
Obsada: Angus Scrimm, Reggie Bannister, A. Michael Baldwin, Dawn Cody
Autor recenzji:Maciej Jędrejko
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Nieco ponad 38 lat temu libijski reżyser Don Coscarelli zapisał się na kartach historii kina grozy dzięki wykreowaniu własnej serii horrorów. Mowa rzecz jasna o sadze Phantasm, znanej polskim widzom jako Mordercze Kuleczki. Rok temu amerykański reżyser David Hartmann postanowił zmierzyć się z legendą Tall Mana i dokończyć rozpoczętą historię. Nie omieszkałem więc odbyć sentymentalnej podróży do czasów szkoły średniej i przekonać się, jak reżyser wybrnął z tego zadania.

Akcja filmu rozpoczyna się tuż po wydarzeniach z ostatniej części, gdy Reggie wyrusza w pościg za Tallmanem. Przemierzając ciągnące się w nieskończoność pustkowie, odzyskuje swoją Barracude i postanawia ostatecznie rozliczyć się ze swoim wrogiem. Z czasem jednak okazuje się, że wszystko jest o wiele trudniejsze i bardziej złożone, niż mogłoby się wydawać. Czy cała ta historia miała tak naprawdę miejsce i jest jeszcze szansa na jej szczęśliwe zakończenie?

Zacznę od tego, że Hartmann w niezwykle umiejętny sposób udźwignął wyzwanie w postaci usatysfakcjonowania fanów serii Phantasm. Ravager jest filmem będącym bardzo dobrym hołdem dla całego cyklu i dającym możliwość „przeżycia tego jeszcze raz”. Reżyser niejednokrotnie odwołuje się do poprzednich części, co można potraktować jako sentymentalną podróż do lat 80’. Wykorzystanie fragmentów z wcześniejszych odsłon Morderczych Kuleczek świetnie uzupełnia historię najnowszego obrazu. Przyznam, że niezmiernie miło jest zobaczyć na ekranie Reggiego i Mike’a, którzy ponownie starają się udaremnić nikczemny plan Wysokiego Człowieka. Sama fabuła została również umiejętnie opowiedziana, a David Hartmann naprawdę sprostał zadaniu utrzymania klimatu przygodowego horroru przy jednoczesnym wprowadzeniu własnych pomysłów. By nie spojlerować, powiem jedynie, że wielopłaszczyznowość filmu jest dużym atutem Ravager i podejrzewam, iż zadowoli miłośników tej opowieści.

Kolejnym pozytywem, który odnotowujemy w czasie seansu piątej części Morderczych Kuleczek, jest lekkość. Film od samego początku ogląda się przyjemnie i bez większego zmęczenia. Hartmann świetnie miesza już wspomniane przeze mnie kino przygodowe z grozą. Co prawda, nie uświadczymy w trakcie seansu nawet lekkiego zrywu czy zaskoczenia, ale przecież nie o to tutaj chodzi. Liczy się przede wszystkim dobra zabawa i delikatny humor, który w przypadku tej produkcji nie jest wymuszony. Atmosfera w Ravager również oddaje klimat całej serii. Z drugiej strony warto zatrzymać się przy fabule. Reżyser nie pojechał po bandzie, lecz w zgrabny sposób postanowił zabawić się z widzem poprzez wykorzystanie luk czasowych i wymiarów. Powiem wprost, że oglądając Phantasm V, byłem zaskoczony jego oryginalnością! Co prawda, rozwiązanie nie jest górnolotne, ale analizując ostatnie produkcje z gatunku horroru, miło jest dostać film w trakcie którego możemy poczuć satysfakcję, iż jego twórca nie odbębnił swojej roboty jak typowej pańszczyzny. Choć w niektórych momentach pojawiają się dość frapujące momenty, to jednak nie są one aż tak duże, by powiedzieć, że historia zaserwowana przez twórców kuleje.

Niemniej jednak Phantasm V: Ravager nie jest obrazem pozbawionym wad. Na pierwszy plan wysuwają się niezmiernie słabe efekty specjalne. Animacje morderczych kuleczek, sceny zabójstw czy niektóre wizje reżysera (jak np. piekło na ziemi) proszą wręcz, by zostały zabrane z naszych oczu. Wiem, że fundusze mogły być ograniczone. Rozumiem też brak umiejętności pana Hartmanna w kręceniu horrorów (znany jest głównie z reżyserii kreskówek), ale nadal nie jestem w stanie zrozumieć, jakim cudem stare produkcje wypadają lepiej pomimo mniej zaawansowanej techniki? Być może właśnie na tym polega magia filmów z tamtych czasów. Patrząc jednak na tu i teraz, wypada to niestety tandetnie.

Inną sprawą, która moim zdaniem stanowi dość poważny minus, to niewielka ilość Tall Mana. Wiadomo, że Angus Scrimm początkiem ubiegłego roku pożegnał się ze swoimi fanami (R.I.P.), to jednak wydaje mi się, iż można było ten mankament rozwiązać w inny sposób. Wysoki Człowiek był ikoną całej serii, dlatego też jego nieobecność może dawać pewien niedosyt. Oczywiście, lepiej tyle niż nic, ale czy ktoś z nas wyobraża sobie Piątek Trzynastego z okazjonalnym widokiem Jasona lub Laleczkę Chucky z epizodyczną rolą zabawki?

Nie należę do malkontentów, ale nie ukrywam, że mam duże wymagania co do horrorów. W przypadku Phantasm V: Ravager mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że po seansie byłem usatysfakcjonowany. Przed odpaleniem filmu oczekiwałem niezdarnego obrazu, który będzie smutnym gwoździem do trumny dla sagi o morderczych kuleczkach. W rzeczywistości okazało się zupełnie inaczej, za co dziękuję twórcom, bo nie ukrywam, że przywrócili mi wiarę w dzisiejsze kino. Być może nie całkowicie, ale pokazują, że szczere chęci i odrobina pomysłowości potrafią zdziałać więcej niż nieudolne próby kopiowania sprawdzonych schematów.

Screeny

HO, PHANTASM: RAVAGER HO, PHANTASM: RAVAGER HO, PHANTASM: RAVAGER HO, PHANTASM: RAVAGER

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ udane zakończenie serii, które zadowoli jej miłośników
+ hołd dla lat 80’ i ulubionych bohaterów
+ lekkość, brak nudy i nienachalny humor
+ interesująca fabuła

Minusy:

- zbyt mało Tall Mana
- słabe efekty specjalne
- niektóre momenty wydają się nieco naciągane

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -