Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:ALIEN ABDUCTION

ALIEN ABDUCTION

Alien Abduction

ocena:6
Rok prod.:2014
Reżyser:Matty Beckerman
Kraj prod.:USA
Obsada:Katherine Sigismund, Corey Eid, Riley Polanski, Jillian Clare, Jeff Bowser
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Spece od straszenia w filmach konwencję fund footage wykorzystywali do prezentacji zmagań człowieka z duchami, zombie, różnego rodzaju monstrami, diabłem, trollami, przywódcą sekty, a nawet z mrocznymi siłami czyhającymi w łączach internetowych. Dlaczego więc formuły horroru dokumentalizowanego nie wykorzystać do prezentacji kontaktu ludzi z przedstawicielami pozaziemskiej cywilizacji? Gatunkowe ograniczenia kina grozy narzucają co prawda pewne ramy, w które „wstrzelić” musi się fabuła, wszak twórcy muszą mieć czym nas przestraszyć, z drugiej jednak strony, chyba nie ma lepszego zestawu narzędzi do manipulacji ludzkimi emocjami, od tych jakie daje found footage. Za obcymi z kamerą w ręku biegał już Oren Peli (ten od najgłośniejszego w ostatnich czasach quasi dokumentu „Paranormal Activity) w „Area 51”. Film nie spodobał się ani widzom, ani krytykom. Nie tyle ciekawszy, a bardziej oddziałujący na wrażliwość i wyobraźnię widza, jest film „Alien Abduction” autorstwa Matty’ego Beckermana.

Pięcioosobowa rodzina postanawia wzmocnić familijne więzi piknikując pośród wyludnionych wzgórz Północnej Karoliny. Nikt z nich nie wie, iż okolice Brown Mountain za sprawą tajemniczych i nigdy niewyjaśnionych zaginięć należą do szczególnie opustoszałych. Dopiero kiedy stają się świadkiem niezwykłych i przerażających wydarzeń, przekonują się, w jakim niebezpieczeństwie znaleźli się, wjeżdżając w labirynt położonych pośród lasów rzadko uczęszczanych dróg.

Całą historię poznajemy z perspektywy autystycznego chłopca, któremu non stop włączona kamera cyfrowa pozwala łatwiej kontaktować się ze światem. Początkowo rejestruje nieistotne drobiazgi z życia wypoczywającej na łonie natury rodziny, później jednak, kiedy bohaterowie zaczynają bać się o swoje życie, kilkulatek skupia się na tym co tajemnicze, niezrozumiałe i przerażające. Figura autystycznego chłopca nie wnosi do fabuły niczego nowego ani przykuwającego uwagi, bo i postać nie należy do tych, które zwracają na siebie uwagę bogactwem szczegółów czy psychologicznych niuansów. Tak naprawdę nie jest to autystyczne dziecko, w swoim zachowaniu bowiem niczym nie różni się do innego, tyle że małomównego i zamkniętego w sobie. Inne postacie także szeleszczą papierem i daleko im do jednostek, które mają wydatny wpływ na intrygujący wizerunek świata przedstawionego. Ale nieźle, bo naturalnie, wypadają jako rodzina. Stąd od czasu do czasu udaje się twórcom wykrzesać z prostej i oklepanej historii tyle napięcia, abyśmy przynamniej choć raz skonstatowali: „ciekawe, co będzie dalej”.

Cała opowieść zbudowana została na najprostszym z możliwych schematów – bohaterowie non stop uciekają, bo kosmici na nich polują. Owa konstrukcja nie została wzbogacona niczym, co mogłoby ją uwieloznacznić czy w jakiś niebanalny sposób uatrakcyjnić – ciekawym konceptem fabularnym, odniesieniem do świata pozafilmowego, intrygującą postacią, zaskakującym twistem czy nietuzinkowym elementem świata przedstawionego. Co gorsza, od początku wiemy, że nasi bohaterowie w leśnej głuszy będą musieli stawić czoła właśnie kosmitom. Film poprzedzony został bowiem fragmentami wywiadów z ludźmi, którym wydawało się, że zetknęli się z obcymi albo badaczami szukającymi śladów, jakie przybysze z otchłani kosmosu mieliby zostawić na naszej planecie.

Jeśli zatem najbardziej trafnymi epitetami wartościującymi film Beckermana będą: przewidywalny schematyczny, dlaczego seans „Alien Abduction” dostarcza emocji, a już na pewno więcej niż „Area 51” Orena Peli? Otóż w omawianym tu filmie bardzo podobał mi się dobór plenerów oraz sposób ich filmowania. Akcja rozgrywa się na podrzędnych drogach, pośród niczym niewyróżniających się wzgórz, skał, lasów, czyli w miejscach, które przez swą zwykłość podobne są do tych, jakie bez problemu znajdziemy np. w Polsce (okolice Gór Świętokrzyskich). Sposób ich pokazywania, charakterystyczny dla home video uwiarygodnia i akcję, i stanowiący jej tło świat. Wystarczy jednak, iż twórcy zasugerują, że chaszcze, niewielki tunel czy choćby zakręt skrywać mogą jakieś zagrożenie, owe opatrzone, tak że niemal przezroczyste przestrzenie przestają koić oko, a przedzierzgają się w skrywające ogrom pułapek pole walki.

Tak jak pojedynczy bohaterowie „Alien Abduction” nie wzbudzają szczególnych emocji, tak jako rodzina prezentują się na tyle wiarygodnie, by przejmować się ich losem i kibicować w starciu z obdarzonymi niezwykłymi mocami przybyszami z kosmosu. Ich relacje, zachowanie czy reakcje na różne bodźce pozbawione są głębi charakterystycznej dla postaci ambitniejszego kina psychologicznego. Zatrudnieni do filmu aktorzy nie tyle kreują portrety bohaterów, co próbują odtwarzać zapisane w scenariuszu emocje. Wychodzi im to na tyle dobrze, by ów akt „zawieszenia niewiary”, niezbędny w satysfakcjonującej recepcji horroru, dokonał się niezauważalnie.

„Alien Abduction” to według mnie taki typowy średniak, który fanom fund footage może przypaść do gustu, zaś przeciwników tylko utwierdzi w przekonaniu, iż dzisiaj użycie tej konwencji bardziej ogranicza przekaz, niż nadaje jej wyrazistą i oddziałującą na imaginację formę.

Screeny

HO, ALIEN ABDUCTION HO, ALIEN ABDUCTION HO, ALIEN ABDUCTION HO, ALIEN ABDUCTION HO, ALIEN ABDUCTION HO, ALIEN ABDUCTION

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ nie nuży
+ wykorzystanie plenerów
+ momentami jest napięcie

Minusy:

- to juz wszystko było
- od początku wiadomo, z kim bohaterowie będą się mierzyć
- do bólu schematyczna akcja

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -