Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:LAVENDER

LAVENDER

Lavender

ocena:6
Rok prod.:2016
Reżyser:Ed Gass-Donnelly
Kraj prod.:Kanada / USA
Obsada: Abbie Cornish, Dermot Mulroney, Lola Flanery, Diego Klattenhoff, Justin Long
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Bardzo cenię sobie takich twórców kina grozy, którzy próbując wpłynąć na nasze emocje, nie uciekają się do najbardziej oczywistych, a tym samym efekciarskich sposobów – nieuzasadnionego okrucieństwa, zalewu niekoniecznie dobrych efektów specjalnych, szybkiego i agresywnego montażu, wreszcie do takiego konstruowania sekwencji, które kończą sie wrzaskiem, innym z piekła rodem hałasem albo nagłym pojawieniem się na ekranie jakiegoś straszydła. Zdecydowanie wolę kameralność, ciekawy świat przedstawiony, wiarygodnie nakreślone motywacje bohaterów i rzecz jasna próbę emocjonalnego szantażu, ale przez misterne budowanie klimatu i umiejętne dozowanie napięcia. Na takim fundamencie postarał się zbudować swój film, „Lavender”, kanadyjski reżyser Ed Gass-Donnelly.

Główną bohaterką filmu jest Jane, mężatka i matka kilkuletniej Alice. Kobiecie niczego nie brakuje – zajmuje się fotografią, czyli tym co kocha, ma piękną i zdrową córkę, nie trapią ją problemy finansowe – mimo tego nie czuje się szczęśliwa. Nie potrafi porozumieć się z oddanym jej mężem, co gorsza, coraz bardziej zamyka się w swoim świecie, a jej obsesją staje się fotografowanie starych domów. Jej stan psychiczny pogarsza się po wypadku samochodowym, Jane bowiem traci część wspomnień. Przez pewien czas nie pamiętała o tym, że ma męża i córkę. Po rozmowie z lekarzem dochodzi do wniosku, iż wszystkie kłopoty mają źródło w dzieciństwie. Bohaterka wraz z rodzin a postanawia pojechać na farmę, gdzie spędziła pierwsze kilka lat życia. Dopiero tam odkrywa, iż jako kilkuletnia dziewczyna była świadkiem potwornej zbrodni.

„Lavender” to ten rodzaj filmowego horroru, do którego trzeba podejść z dużym ładunkiem cierpliwości. Kanadyjskiemu reżyserowi nie spieszy się bowiem, aby co i rusz zaskakiwać nas odsłanianiem kolejnych tajemnic skrywających strukturę świata przedstawionego. Początkowo narracja w sobie coś z kontemplacji – bohaterka dokładnie przygląda się każdemu z opuszczonych przez ludzi domostw, jakby chciała poznać ich historie. Z czasem zaczynamy orientować się, iż zarówno pasja jak i pogłębiający się kryzys małżeński mają ze sobą coś wspólnego, jakby obie sfery życia Jane były przez coś inspirowane. Także wypadek samochodowy spowodowany został przez wspomnienia, coś co kobieta zobaczyła obok drogi rozkojarzyło ją i bezwzględnie kazało cofnąć się w przeszłość.

Odkrywanie jej meandrów także okazuje się procesem powolnym. Dzieciństwo Jane spędziła na położonej z dala od innych zabudowań farmie, pośród bezkresnych łanów kukurydzy. W takim miejscu życie toczy się niespiesznie, według narzuconego przez naturę rytmu. Nic więc dziwnego, iż właśnie stopniowo, krok po kroku, przed bohaterką odsłaniane jest to, co stało się przed ponad dwudziestoma latami. W pewnym momencie na drodze do odzyskania wspomnień a tym samym wewnętrznego spokoju i poczucia bezpieczeństwa stają jej duchy. Bohaterka się ich boi, zdaje sobie sprawę z tego, iż ich nic nie ogranicza, mogą zagrozić zarówno jej życiu jak i bezpieczeństwu córki i męża. Zmaganie się ze wszystkimi przeciwnościami losu - z problemami psychicznymi, brakiem wspomnień, kłopotami w małżeństwie, prześladującymi ją zjawami, wreszcie wizją tragedii doświadczonej w dzieciństwie – bardzo trafnie oddaje symboliczna scena, w której bohaterka nie może wydostać się z labiryntu, miejscowej atrakcji, jaką farmerzy przygotowali z okazji festynu. Coraz bardziej spanikowana, nie mogąc wydostać się spośród zacieśniających się ścian (takie odnosi wrażenie), kobieta postanawia zadziałać w sposób niestandardowy. Wydostaje się na zewnętrz niemalże wydzierając sobie drogę przez jedno ze słomianych rusztowań. W taki też sposób postanawia zawalczyć o siebie oraz najbliższych z pełną trupów w szafie przeszłością.

Gdybym przeczytał treatment prezentujący fabułę „Lavender”, pewnie przyklasnąłbym pomysłowi jego realizacji, mimo że podobnych filmów, opartych na finalnym twiście powstało już niemało. Ale stonowanych, psychologicznych horrorów z pomysłowo nakreślonymi i wiarygodnymi postaciami nigdy za wiele. Rzecz w tym, iż filmie Gassa-Donnelly’ego mocno kuleje to, co powinno być jego największym atutem, a więc intrygujący i przykuwający uwagę bohaterowie, których skomplikowanymi losami przejmiemy się bez reszty. Rozczarowała przede wszystkim Abbie Cornish, odtwórczyni roli Jane. Australijka zbudowała jej postać z kilku min i gestów, nie przekonuje do siebie ani jako matka, ani w roli żony, nie mówić już o kimś, kto w przeszłości został głęboko skrzywdzony. Jej kreacja jest płaska i odarta z jakichkolwiek niuansów. Na zasadzie przeciwieństwa do postaci Jane napisano rolę jej męża Alana, zagraną przez Diego Klattenhoffa. Ale i jego bohater nie ma w sobie nic, co pozwoliłoby uwierzyć nam w jego dramat – męża, który musi radzić sobie z niestabilnie psychiczną żoną oraz ojca praktycznie skazanego na samotne wychowywanie córki. Jedynie Lola Flanery dała sobie radę z rolą dziewczynki, która w pojedynkę musi dać odpór nawiedzającym ją duchom. Jej spontaniczność i energia wzbudzają zainteresowanie, a tym samym angażują emocjonalnie. Jest też i czarny charakter, ale i jego postać nie robi takie wrażenia, jakie zapewne chcieli wywrzeć twórcy na widzach. Może zabrakło talentu, może w scenariuszu bohater nie został dostatecznie szczegółowo rozrysowany, w efekcie aktorowi nie udało się stworzyć kogoś, kogo dwoista natura ekscytowałaby.

Nie zmienia to jednak faktu, iż dla kogoś, kto lubi spokojne, nastrojowe horrory, seans filmu „Lavender” może być bardzo ciekawą propozycją. Historia Gassa-Donnelly’ego mino braków potrafi zaintrygować i skłonić do próby samodzielnego rozwikłania wszystkich zagadek zawartych w fabule.

Screeny

HO, LAVENDER HO, LAVENDER HO, LAVENDER HO, LAVENDER HO, LAVENDER

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ mało efektowny, a jednak intrygujący sposób narracji
+ dziecięca rola
+ gros akcji rozgrywa się na amerykańskiej prowincji
+ finalny twist zaskakuje
+ niezłe, budujące klimat zdjęcia

Minusy:

- kreacje aktorskie
- film nie wnosi nic nowego do historii gatunku

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -