Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:TIDELAND

TIDELAND

Kraina traw

ocena:7
Rok prod.:2005
Reżyser:Terry Gilliam
Kraj prod.:Kanada/ Wielka Brytania
Obsada: Jodelle Ferland, Janet McTeer, Brendan Fletcher, Jeff Bridges, Jennifer Tilly, Dylan Taylor
Autor recenzji:Bartosz Konieczny
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Twórcy horrorów narobili dzieci bez liku. Oczywiście nie słodkich aniołków, a takich z którymi przedszkolanki miałyby urwanie głowy. Freud widząc je wszystkie wesoło zaklaskałby w ręce i po raz kolejny powtórzył że dzieci nie są zwyczajnie złośliwe, one są złe. Stroniąca od grzebienia Sadako, lśniący Dany, Cole "I see dead people" Sear, Nicholas i jego wredna siostra Anne, niezrównoważony Damien, Ellie i jej kot, Carol - kinomanka, Ralph i Prosiaczek działający pod szyldem: "Co zrobiliśmy nie tak, przecież postępowaliśmy jak dorośli", kukurydziany Isaak, blondasy z wioski... dalej? Synalek, sierota z młotkiem, a upchnę tu jeszcze Czerwoną Królową, Light z notatnikiem w ręku, utalentowany plastycznie David, Kevin (o którym musimy porozmawiać), Anna z domu na papierze, gówniarzerka z Eden Lake, nieśmiała Carrie, Charlie piromanka, O Regan nic nie napiszę bo ten film jest przecież przeklęty. I wyszczekana córka ćpunki - Jeliza Rose. Ponieważ liczba dzieci w oddziale ogólnodostępnego przedszkola nie może przekraczać 25 sztuk listę zamykam, a peany na temat Ferland będę piać później.

Leniwo płynące życie małego dziecka to jedna wielka groteska. Olbrzymi dorośli, ryczące samochody, paraliżujący strach przed potworem spod łóżka, wyimaginowani przyjaciele, gadające pluszaki, niezrozumiałe zwroty, ogromna szafa, której szczyt przecież TRZEBA zdobyć, zabawka poza zasięgiem rąk, ale nie rąk wszechmocnego rodzica, oglądana setny raz bajka która wciąż bawi, przerażający sąsiad i jego ogromny pies, balansowanie na krawędzi życia i śmierci w trakcie chodzenia po chodniku, tak by nie nadepnąć na linie wyznaczone przez kostkę brukową, a w domu to samo - walka o przetrwanie bo przecież "podłoga to lawa". Tej groteski pozbywamy się wraz z mleczakami. Najczęściej.

Noah i królowa Gunhilda to rozchwiana emocjonalnie para ćpunów. Ona realizuje się biorąc metadon i jedząc batoniki, on woli heroinę i marzenia o podróży na Półwysep Jutlandzki. Jeliza Rose - ich córka w przerwach między porcjowaniem działek dla rodziców grzecznie bawi się lalkami. Właściwie ich główkami zatkniętymi na palce. Jako że metadon nie jest zbyt dobry dla zdrowia - Gunhilda umiera, a Noah zabiera córcię w podróż do domu swojej matki gdzie przy okazji kolejnego odlotu również opuszcza padół. Jeliza jak przystało na wypaczoną psychicznie istotkę niewiele sobie z tego robi i swobodnie, z właściwym sobie teatralnym wdziękiem odkrywa otaczający ją świat.

To nie jest typowy horror. Nie znajdziemy tu mrocznych klimatów, nic nie wyskoczy z ekranu, nie przemknie przez kadr, nikt nie biega z maczetą czy innym toporkiem. Pełno tu światła, ciepłych kolorów, czystego nieba, spokojnie falującej trawy. Ale coś jednak jest nie tak. Może to trup Noah siedzący w fotelu, ubrany przez sierotkę w blond perukę i wymalowany jak portowa towarzyszka marynarzy? Może jednooka sąsiadka ubrana jak bohaterka "Kobiety w Czerni" z 89 roku? Może te gadające głowy lalek i tak dobrze nakreślone relacje między nimi. Albo... albo zupełnie wyprana z emocji mała, która śmierć matki przyjmuje za świetny powód by wreszcie zjeść jej batony.

To właściwie teatr jednego aktora. Jeff Bridges - stary wyjadacz, cofnął się na chwilę do 98, przypomniał sobie rolę Kolesia, zagrał swoje, zainkasował gażę i tyle go widziano. Fletcher jako upośledzony Dickens bez względu na to jak dobrze by nie zagrał i tak będzie stanowił tylko tło historii, trampolinę dla Ferland. Uwaga. Teraz peany. Definicję aktora charakterystycznego znają wszyscy. Pomijając słownikowe sformułowania brzmi ona tak: "ej to ten aktor co grał w tym, no w tym". To Walken, Swinton, Englund, Trejo, Berryman (Michael, nie John), Rodriguez (Michelle, nie Robert). Wpiszę tu Ferland i jej ogromne oczy. I chociaż teraz ma 22 lata i już roli dziecięcej raczej już nie dostanie, to na tym etapie jej kariery aktorskiej kiedy grała przerażające małe dziewczynki z pewnością zasłużyła na to miejsce. "Oni", "Carrie", "Szpital Królestwo", "Silent Hill", "Posłańcy", "Seed", "Case 39", "Dom w głębi lasu" wszędzie tam pojawienie jej wprowadza coś niepokojącego, nawet jeśli postać jest tak napisana, że nie emanuje złem, nie bije nim po oczach to jednak jest coś co wzmaga w widzu czujność. Jak to jest w "Krainie Traw"? Trzeba ją (krainę, nie Ferland) traktować jako podwórko na którym bezwzględnie panoszy się Ferland. Jeśli ktoś tu wlezie to tylko po to żeby w popłochu uciec. Buduje (Ferland, nie kraina) uczucie spokoju w widzu, pozwalając by zaakceptował jej odchyły usprawiedliwiając je patologicznymi rodzicami, polubił ją, jej teatralność. Bezkres (krainy, nie Ferland) nie stanowi tu żadnego zagrożenia dla bohaterki, to obce podwórko na które w ubłoconych buciorach włazi mała Jodelle z talentem pod pachą i niedojedzoną kanapką w ręku, drąc się wniebogłosy: tu się będę bawiła! Tak odbierając ten film można również pokusić się o stwierdzenie że to wszystko dla jednej sceny. Ale fenomenalnie dopracowane.

Zdjęcia, scenariusz, inne takie. Same plenery. Znaleziono kawał zaniedbanego pastwiska, postawiono na środku chałupkę i tyle. Ileż można patrzeć na łany wyschniętej trawy. Ale rozumiem że film miał być "przejrzysty" bez ciemnych zakamarków - jasno stawiający sprawę - to jest przestrzeń którą potrafi zapełnić wyobraźnia dziecka. Skoro o tym mowa. Cztery główki lalek - nieodłączne przyjaciółki bohaterki, niby nic, a relacje między nimi (tak tak, między główkami) przedstawione lepiej niż związki między bohaterami pierwszoplanowymi w niejednym filmie. "Kraina" nie spieszy się z akcją, płynie swoim tempem dając widzowi czas, by poznał bohaterkę, polubił ją, wreszcie zaczął się zastanawiać czy aby na pewno dobrze zrobił bo chyba coś jest nie tak. Potem: otwartą dłonią w twarz. I napisy końcowe.

Screeny

HO, TIDELAND HO, TIDELAND HO, TIDELAND HO, TIDELAND HO, TIDELAND HO, TIDELAND

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ gadające główki lalek
+ Ferland i Bridges i jeszcze raz Ferland
+ teatralność zachowań małej Jodelle

Minusy:

- ciut za długi
- to nie horror z krwi i kości
- monotonne zdjęcia

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -