Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:DON'T HANG UP

DON'T HANG UP

Nie rozłączaj się

ocena:5
Rok prod.:2016
Reżyser:Damien Mace, Alexis Wajsbrot
Kraj prod.:Wielka Brytania
Obsada:Gregg Sulkin, Sienna Guillory, Garrett Clayton, Bella Dayne, Robert Goodman
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Chcąc ułatwić sobie życie, uczynić go przyjemniejszym i trochę bardziej ekscytującym, a nieraz tylko z zamiarem oszczędzenia odrobiny czasu, za pomocą komputerów i urządzeń mobilnych rozbudowujemy konstruujemy w Internecie świat, który przez dane przez nas przekazywane staje się odbiciem nas samych. Niby zdajemy sobie sprawę z tego, iż informacyjny ekshibicjonizm jest zachowaniem co najmniej ryzykownym, wręcz traktujemy to jak truizm, ale na portalach społecznościowych ujawniamy coraz więcej danych przez prawo nazywanych wrażliwymi. Nic zatem dziwnego, iż policja, kancelarie adwokackie czy pracownicy biur detektywistycznych mają coraz więcej pracy nad ochroną ofiar stalkingu. Nie powinno także zaskakiwać, iż wykorzystywanie nowoczesnych technologii do uporczywego nękania i emocjonalnego prześladowania staje się jednym z „gorących” tematów podejmowanych przez twórców thrillerów i kina grozy. Przykładem na to może być historia „Don't Hang Up” wyreżyserowana przez Damiena Macé i Alexisa Wajsbrota.

Sam i Brady to najlepsi kumple. Kończą szkołę, lada moment ich drogi rozejdą się, ale łączyć będą ich wspomnienia o tym, co razem opanowali do perfekcji – śledzenia ludzi i telefonicznego „wkręcania” ich w niesamowite, często traumatyczne dla nich historie. Podczas ostatniej wspólnej imprezy postanawiają „zrobić w bambuko” nielubianego sąsiada. Zamiast tego jednak sami otrzymują telefon od nieznanego im mężczyzny. Ten informuje nastolatków, iż nie tylko są przez niego obserwowani, ale jeśli nie będą precyzyjnie wykonywać jego poleceń, skrzywdzi ich oraz rodziców jednego z bohaterów. Sam i Brady początkowo są przekonani, iż teraz oni padli ofiarą „wkrętu” zorganizowanego przez któregoś z ich znajomków. Z czasem jednak przekonują się, iż z niewiadomego powodu, ktoś się chce w okrutny sposób pozbyć ich obu.

„Don't Hang Up” nie jest filmem, który ma coś odkryć przed widzem, wykrzyczeć ważną informację czy „sprzedać” jakąś nowinkę czyniącą film medium atrakcyjniejszym niż był dotąd. To typowy akcyjniak, którzy przykuć ma naszą uwagę tempem akcji, ruchliwą kamerą, dynamicznym montażem, sporą dawką przemocy oraz nieskomplikowaną, za to zaskakującą co i rusz historią. Wielbiciele tego rodzaju rozrywki – „w sam raz na jeden raz” – powinni być zadowoleni, bo od strony technicznej, realizacyjnej film Macé i Wajsbrota prezentuje sie bardzo dobrze. Tym bardziej, że „Don't Hang Up” sięga po wyeksploatowane co prawda, ale sprawdzone klisze fabularne. Akcja skonstruowana jest według schematu home invasion, jest więc miejsce na gradację napięcia, jump scenes czy inne triki, które podnieść mają odbiorcy ciśnienie. W pewnym momencie pojawia się czarny charakter, gość, który wszędzie jest pierwszy, zna każdy krok bohaterów, co więcej, potrafi antycypować ich poczynania. Przypomina trochę Jigsawa z „Piły” – wymierza jedynie sprawiedliwość, ma na podorędziu kilka pułapek, do końca nie wiemy kim jest ani tego, jakimi motywacjami się kieruje, lubi sobie także pogadać, zwłaszcza na moralizatorską nutę.

Trochę inteligentniejszego i bardziej wnikliwego widza duet reżyserki chce przekonać komentarzem do współczesności, zwłaszcza do tej jej sfery kreowanej przez nowoczesne technologie. Bohaterowie swoje w ich mniemaniu zabawne dowcipy wyczyniają przede wszystkim dzięki dostępowi do Internetu, wszechobecnych kamer i naiwności ludzi, którzy bez skrępowania sprzedają swą prywatność na portalach społecznościowych. Sprytni bohaterowie przy odrobinie wysiłku potrafią zebrać sporo wrażliwych danych na temat swojej potencjalnej ofiary. Zapis jej konfrontacji z oprawcami, często okupionej skrajnymi emocjami, a nierzadko traumą, nasi bohaterowie, ku uciesze gawiedzi, prezentują na portalach pokrewnych Youtubowi. Recz w tym, iż podobnie jak miliony rzeczywistych użytkowników Internetu, tak i filmowi młodzieńcy nie zdają sobie sprawy z tego, iż w każdej chwili to oni mogą stać się ofiarami internetowej nagonki i to ich urządzenia – telefony, laptopy, smartfony, smart tv czy „inteligentne” domy – mogą zostać zhakowane i użyte przeciwko nim.

Od pierwszych minut seansu widać, iż „Don't Hang Up” to nie jest film z ambicjami, na żadnym etapie twórczym autorom nie zależało zapisać się złotymi zgłoskami w annałach gatunku. Choćby dlatego, że ani nasi bohaterowie, ani prześladujący ich czarny charakter nie są nośnikami ważkich problemów dręczących współczesne społeczeństwa. To figury typowe dla popkultury, istniejące tylko po to, by na kimś oprzeć opowieść, której jedynym zadaniem jest dostarczenie nam rozrywki. Owo odniesienie do rzeczywistości pozafilmowej, o której pisałem wyżej, również do szczególnie odkrywczych nie należy. Już od jakiegoś czasu w powszechnej świadomości Internet utrwalił się jako miejsce, w którym ludziom puszczają hamulce, dzięki czemu mogą zaistnieć bardziej i z większym przytupem niż w tzw. realu. Jeśli więc ktoś po ciężkim dniu pracy szuka horroru, przy którym się nie nagłówkuje, ale być może zaangażuje w perypetie bohaterów, „Don't Hang Up” może być dobrym wyborem.

Screeny

HO, DON'T HANG UP HO, DON'T HANG UP HO, DON'T HANG UP HO, DON'T HANG UP HO, DON'T HANG UP

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ sprawna, profesjonalna realizacja
+ dynamizm
+ chwilami przykuwa uwagę
+ nie nuży

Minusy:

- do bólu schematyczny
- odtwórcza kombinacja home invasion i „Piły”

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -