Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:PLAC ZABAW

PLAC ZABAW

Plac zabaw

ocena:7
Rok prod.:2016
Reżyser:Bartosz Kowalski
Kraj prod.:Polska
Obsada: Nicolas Przygoda, Przemysław Baliński, Michalina Świstuń
Autor recenzji:Damian Romaniak
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

,,Dzieci nie są zwyczajnie złośliwe, one są złe” (Zygmunt Freud)
Ilekroć omawiam horrory czy thrillery z motywem złego dziecka, to zawsze z uporem maniaka cytuję słynne zdanie autora ,,Wstępu do psychoanalizy”. Jak pokazuje rzeczywistość, świat dzieci bywa czasami bardziej brutalny i bezwzględny niż świat ludzi dorosłych. Dzieci wcale nie są takie niewinne jakby się mogło wydawać. Bez wątpienia ,,Plac zabaw” Bartosza Kowalskiego to zaraz obok ,,Wołynia” Wojtka Smarzowskiego najmocniejszy film polski 2016 roku. Dzieło daje widzowi ostro po oczach i przez dłuższy czas po seansie nie można o nim zapomnieć. Wprawdzie nie uczestniczyłem na premierowym pokazie, który miał miejsce podczas ubiegłorocznego Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Natomiast jeden z kolegów po piórze dokładnie zdał mi relację z tego pokazu i wspominał ludzi, którzy wstrząśnięci oraz oburzeni wychodzili z sali kinowej w trakcie seansu. Podobną reakcję publiczności można było zaobserwować na festiwalu w San Sebastian. Trzy miesiące później obejrzałem ,,Plac zabaw” podczas specjalnego pokazu w cyklu ,,Kino Konesera”, który prowadziłem przez prawie pięć lat w szczecińskich multipleksach Helios. W czasie prelekcji tuż przed filmem ostrzegłem zgromadzoną publiczność, że na pewno nie będzie to przyjemne kino i powołałem się na pokaz w Gdyni. Widzowie siedzieli przez cały film cicho (jak na szpilkach) i – co mnie ucieszyło - nikt nie wyszedł w trakcie seansu. Publiczność wykazała się dojrzałością, choć niewątpliwie kontakt z obrazem Kowalskiego był dla widzów niełatwym przeżyciem. Widziałem milczących, zamyślonych ludzi wychodzących z kina. Dwie dziewczyny na ruchomych schodach komentowały ostatnią scenę bestialskiego mordu na małym chłopcu.

,,Plac zabaw” jest pełnometrażowym fabularnym debiutem Bartosza Kowalskiego, który wcześniej zrealizował dwa filmy dokumentalne - ,,Moja wola” (2012) i ,,Niepowstrzymani” (2012). Opiekę artystyczną nad projektem sprawował wspomniany już Wojciech Smarzowski. Nie jest to na pewno dzieło wybitne (zresztą od debiutantów nie należy aż tyle wymagać) ale bez wątpienia dobre, godne uwagi i pozostawiające bolesny ślad w głowie odbiorcy. Mamy tu do czynienia z kinem przede wszystkim społecznym, publicystycznym, a niekoniecznie artystycznym. Akcja ,,Placu zabaw” Bartosza Kowalskiego toczy się w bliżej nieokreślonym polskim miasteczku, w którym trójka dwunastolatków szykuje się do uroczystości zakończenia roku szkolnego. Na początku obserwujemy normalną młodzież, która niczym się nie wyróżnia. Każdy ma swoje dylematy, problemy, żyje w różnych rodzinach (np. jeden z chłopców opiekuje się niepełnosprawnym ojcem i widać, że przerasta go ta sytuacja). Reżyser dzieli film na poszczególne rozdziały, które tytułuje imionami młodych bohaterów. Ciekawą postacią jest dwunastoletnia Gabrysia, dla niej zakończenie roku szkolnego stanowi ostatnią szansę, aby wyznać miłość koledze z klasy. Przebiegła bohaterka szantażem aranżuje spotkanie. Intymna rozmowa przybiera jednak przerażający obrót.

Muszę przyznać, że Kowalski konsekwentnie stopniuje napięcie i cały czas trzyma widza w stanie niepewności. Pierwszym szokiem staje się dla widza wspominana już scena sekretnego spotkania Gabrysi z kolegą, która kończy się prawdziwą psychodramą. Punktem kulminacyjnym staje się jednak niespodziewany, traumatyczny finał. Niestety muszę tutaj zrobić spoiler. Dwójka bohaterów z nudów porywa kilkuletniego chłopca i zmusza do długiego spaceru. Dziecko wyrywa się, płacze, a chłopcy ciągną je na siłę. Kiedy dochodzą do torów kolejowych rozpoczyna się prawdziwe dantejskie piekło zakończone makabrycznym morderstwem. Dodam, że ta niewątpliwie najmocniejsza scena w całym filmie (dla odbiorcy stanowić będzie prawdziwy emocjonalny roller coaster) jest filmowana z pewnej odległości i uważam to za bardzo dobre rozwiązanie, bo widzimy wiele przerażających detali, ale jednocześnie twórcy pozostawiają też otwarte pole dla wyobraźni widza. W tej perspektywie odbiorca staje się milczącym świadkiem czy wręcz ,,podglądaczem” bestialskiego mordu, który rozgrywa się w biały, słoneczny dzień. I katami nie są gangsterzy czy seryjni mordercy, ale zwykli chłopcy ze szkoły. Dlaczego dopuścili się tak wielkiego zła? Jaki impuls wyzwolił w nich bestię? Te pytania reżyser pozostawia już do refleksji widzom. Warto nadmienić, że film jest inspirowany prawdziwymi wydarzeniami.

Oglądając ,,Plac zabaw” niejednemu widzowi przypomni się to, o czym swego czasu pisała słynna niemiecka filozofka Hanna Arendt. Mam tu na myśli znane w humanistycznym dyskursie pojęcie ,,banalności zła”, można też zadać pytanie za Czesławem Miłoszem: ,,Unde malum?” czyli ,,Skąd zło?”. Oczytani widzowie mogą się odwołać do inspirujących esejów profesor Marii Golaszewskiej, które dotyczą zagadnienia fascynacji złem w kulturze i poszukiwaniem fenomenu tego zainteresowania. Skąd się w ogóle bierze proces banalizacji zła? Motyw zła jest jednym z najważniejszych we współczesnym kinie, można powiedzieć, że kino współczesne, czy kultura masowa karmi się złem. Niewątpliwie przykuwa uwagę kinowy plakat reklamujący ,,Plac zabaw”. Widzimy na nim muchę z wbitym gwoździem i wyłamaną kończyną. Dzieci czasami z nudów czy dla zabawy lubią męczyć małe żyjątka, ale czy w tym należy szukać przyczyn, symptomów dziecięcej psychopatii? Istotnym kontekstem przy analizie i interpretacji ,,Placu zabaw” może być znakomity film Michaela Haneke ,,Funny Games” (1997) o małżeństwie z dzieckiem, które zostaje zaatakowane w domku letniskowym przez psychopatycznych morderców. Ot, zło przychodzi nagle, niezapowiedziane i to w zwyczajny, spokojny dzień, który w ogóle nie zapowiada żadnego dramatu.

Jeśli idzie o genologię, to film Bartosza Kowalskiego jest jednocześnie dramatem psychologicznym i przerażającym thrillerem. Ostatnia scena w zależności od indywidualnej wrażliwości widza może ocierać się o horror z podgatunku gore. Z filmem grozy łączy ,,Plac zabaw” motyw irracjonalności zła, które pojawia się nieoczekiwanie, znienacka. Zawsze wielkim problemem w polskim kinie byli dziecięcy aktorzy, którzy nierzadko grają bardzo nieprzekonująco, a przez to wypadają sztucznie. W tym filmie młodzi odtwórcy głównych ról dają sobie radę, co jest oczywiście plusem dla reżysera. Minusem są czasami niepotrzebne dłużyzny i zbytnie przeciąganie fabuły. ,,Plac zabaw” wprawdzie nie jest długim filmem, bo trwa ponad 80 minut, ale śmiało można by było go skrócić do godziny. Niedawno przygotowując się na wykład dla studentów o polskim kinie przypomniałem sobie ,,Samowolkę” (1993) Feliksa Falka. Szokujące, mocne kino, które w ogóle się nie zestarzało i trwa dokładnie godzinę. Zwięzły scenariusz i sprawna reżyseria dały znakomity rezultat. Ale przypomnę, że Bartosz Kowalski jest debiutantem i sporo praktycznej nauki jeszcze przed nim. Także ocenę ,,7” daję nieco na wyrost, ale niech to będzie taki kredyt zaufania.

Screeny

HO, PLAC ZABAW HO, PLAC ZABAW HO, PLAC ZABAW HO, PLAC ZABAW

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ jak na debiutanta całkiem sprawna reżyseria
+ godne uwagi kino społeczne
+ trzyma w napięciu
+ główni dziecięcy aktorzy dają radę
+ zmusza do refleksji nad problem zła w otaczającej nas rzeczywistości i kulturze
+ szokująca ostatnia scena filmowana z odpowiedniego dystansu
+ dramat psychologiczny i mocny thriller z domieszką horroru

Minusy:

- niepotrzebne dłużyzny w scenariuszu, które śmiało można skrócić
- nie wszyscy dziecięcy aktorzy drugiego planu stają na wysokości zadania

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -