Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:EXORCIST, THE (season 1)

EXORCIST, THE (season 1)

Egzorcysta (sezon 1)

ocena:7
Rok prod.:2016
Reżyser:Jeremy Slater
Kraj prod.:USA
Obsada: Alfonso Herrera, Ben Daniels, Geena Davis, Brianne Howey, Hannah Kasulka, Alan Ruck
Autor recenzji:Maciej Jędrejko
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Historia filmu jak i sam horror pokazały, że próba mierzenia się z legendami niezwykle często jest skazana na niepowodzenie. Czy to ze względu na duże przywiązanie fanów do pierwowzoru, trudność w uzyskaniu lub odtworzeniu klimatu dawnych lat, czy też zwykły brak umiejętności odnalezienia się w specyficznym nurcie, jakim jest kino grozy. Gdy przeczytałem, że Jeremy Slater planuje przenieść kultowego Egzorcystę na mały ekran w postaci serialu telewizyjnego, do głowy przyszły mi dwie myśli: „chcę to zobaczyć” / „o matko, dlaczego?!”.

Chicago. Angela Rance jest szczęśliwą żoną Henry’ego, matką dwójki córek: Casey i Kate. Spokój całej czwórki zostaje niebawem zakłócony przez dziwne zachowanie jednej z dziewcząt. Angela postanawia poprosić o pomoc ojca Thomasa Ortege, lubianego i świetnie wypełniającego swoją rolę księdza lokalnej parafii. Choć wszyscy początkowo mają wątpliwości co do spirytualnego wymiaru problemu Casey, rodzina oraz duchowny postanawiają za wszelką cenę stawić czoła złu, które nawiedziło młodą dziewczynę. Jak się jednak okazuje, to tylko początek wielkiej walki pomiędzy światłem i ciemnością, której stawką jest nie tylko życie pewnej rodziny, a cały świat i kultura chrześcijańska.

Zacznijmy od tego, że Slater wykonał kawał dobrej roboty. Moim zdaniem reżyser skutecznie poradził sobie ze wspomnianym we wstępie ciężarem legendy, której autorem jest oczywiście William Friedkin. „The Exorcist” początkowo nie nawiązuje w jednoznaczny sposób do pierwowzoru, jednak w miarę postępującej fabuły reżyser puszcza przysłowiowe oko w kierunku widza; czy to wykorzystując doskonale znany motyw muzyczny, bądź wraz z rozwojem całej historii odwołując się bezpośrednio do historii z lat ‘70. Co do samej linii fabularnej, trzeba przyznać, że pozwala cieszyć się zgrabnie przemyślanymi rozwiązaniami. Stopniowo budowane napięcie, a także ciekawe rozwiązania powodują, że „The Exorcist” nie gubi się w gąszczu powielanych schematów, jakie doskonale znamy z kina grozy.

Niewątpliwym atutem obrazu Slatera jest klimat, i choć z pewnością nie jest on tak demoniczny jak w oryginalne, to reżyser utkał własną sieć okultystycznej otoczki wokół klasycznej historii walki dobra ze złem. Każdy kolejny odcinek, który zbliża nas do finału opętania, powoduje stopniowy wzrost zaciekawienia u widza. Oczywiście zdarzają się dłużyzny, niepotrzebne i nieco wymuszone momenty, ale bądźmy szczerzy: to jednak nieuniknione w przypadku, gdy cała opowieść zostaje przedstawiona w trzynastu epizodach. Niemniej kilka rozwiązań, jak chociażby zakon matki Bernadett i jej metoda egzorcyzmowania potępionych dusz, z pewnością utkną w mojej pamięci jako coś oryginalnego i naprawdę zaskakującego w tematyce horroru. Co do postaci diabła, ciężko mi jednoznacznie określić swoje zdanie. Choć twórcy interesująco przedstawili postać kusiciela i procesu „ataku na duszę” tak wydaje mi się to niekiedy nazbyt przesadzone. Może dlatego, że to, czego nie widać, pobudza wyobraźnię jeszcze bardziej?

Dla mnie jednak największym plusem jest zarówno gra aktorska, jak i sama obsada. Egzorcyści spisali się naprawdę na medal, a postać ojca Marcusa grana przez Bena Danielsa z pewnością przypadnie do gustu miłośnikom charakternych i indywidualnych protagonistów. Niemniej jednak obaj duchowni przejawiają ludzkie chwile słabości i zwątpienia w istnienie dobra, co jest dość łatwe do zrozumienia, patrząc na ilość doświadczonego okrucieństwa podczas walki o duszę dziewczyny. Oprócz nich na pochwałę zasługuje postać ojca Casey, którego ciężko nie polubić i zarazem nie współczuć wobec całej makabry. Zupełnie inaczej jest z Angelą. Jej postać jest irytująca, nieznośna i czasami miałem ochotę znaleźć się właśnie tam w Chicago, by powiedzieć: „kobieto ogarnij się wreszcie!”. Tak, to jeden z tych przykładów, kiedy starasz się komuś współczuć, ale bezsens jego zachowania uniemożliwia ci szansę na jakikolwiek gest miłosierdzia.

„The Exorcist” ma jeszcze jedną dużą zaletę, a mianowicie przekaz. Wydaje mi się, że Slater oprócz próby przeniesienia kultowego już filmu na „mały ekran” starał się nieco bardziej rozwinąć drugie dno całej historii. Wspomnianą już słabość ludzkiej wiary, nie tylko jako wewnętrznym problemie każdego z nas, ale i społeczności. Nie wdając się w spojlery, mogę jedynie rzec, że twórca niezwykle sprawnie pokazał często powielany w kinie motyw wojny o najcenniejszą rzecz dla każdego z wierzących: ludzką duszę i kodeks moralny.

Niestety to, co nie odpowiadało mi od początku do końca, to realizacja serialu. Nie pod kątem technicznym, bo filmowiec ze mnie żaden, ale w aspekcie grozy i strachu. „The Exorcist” nie jest straszny, nawet oglądany przy zgaszonym świetle i ze słuchawkami na uszach. Choć reżyser świetnie operuje miejscowym surrealizmem, symboliką, a także typowymi zabiegami kina grozy (brutalność niektórych scen, jump scenes, balansowanie na narastającym napięciu poprzez muzykę czy praca kamery), to w praktyce niestety nasz włos na skórze nie zostanie zjeżony. To spora wada, ale z drugiej strony, jakby porównać obraz Slatera z innymi produkcjami grozy np. American Horror Story czy „Stranger Things”, „The Exorcist” z pewnością łatwiej nazwać horrorem, podczas gdy tamte są zaledwie opowieściami z dreszczykiem.

Postanowiłem drugi raz zapiąć pasy i muszę przyznać, kolejna podróż do nawiedzonego Chicago okazała się równie przyjemna jak za pierwszym razem. „The Exorcist” mogę śmiało nazwać serialem, który najlepiej wpisuje się termin kina grozy. Bo choć dla niektórych może być to jedynie kolejny odgrzewany kotlet, raczej każdy fan kina grozy będzie w mniejszym bądź większym stopniu zadowolony po tym seansie. Jest brutalnie, nastrojowo, z hołdem dla klasyki, i to w naprawdę świetnym wydaniu. Przecież nie od dziś wiadomo, że prawdziwy diabeł tkwi w najdrobniejszych szczegółach, a tych jest tutaj pełno.

Screeny

HO, EXORCIST, THE (season 1) HO, EXORCIST, THE (season 1) HO, EXORCIST, THE (season 1) HO, EXORCIST, THE (season 1)

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ udany hołd dla klasyki gatunku
+ świetnie wykreowane postaci egzorcystów
+ ciekawe rozwiązania i nowatorskie podejście w niektórych kwestiach
+ historia z drugim dnem, świetnie ukazująca problem kryzysu wiary i ludzkiego zaufania wobec istnienia Boga

Minusy:

- niezwykle irytująca postać Angeli Range
- niepotrzebne dłużyzny bądź naiwne momenty w niektórych odcinkach, które to nic nie wnoszą do samej historii
- znikoma ilość strachu w porównaniu do pierwowzoru

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -