Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:A CURE FOR WELLNESS

A CURE FOR WELLNESS

Lekarstwo na życie

ocena:5
Rok prod.:2016
Reżyser:Gore Verbinski
Kraj prod.:USA / Niemcy
Obsada: Dan DeHaan, Jason Isaacs, Mia Goth, Ivo Nadin, Victoria Vatkins
Autor recenzji:Maciej Jędrejko
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Mianem leczenia sanatoryjnego określa się jedną z metod terapii, która zazwyczaj jest kontynuacją i uzupełnieniem hospitalizacji. Jego charakterystyczną cechą jest wykorzystanie naturalnych czynników terapeutycznych i fizykalnych – jednymi z nich są wody mineralne. Lecznicze właściwości wody są często wykorzystywane dla pacjentów poprzez rozmaite zabiegi jak chociażby inhalacje, kuracje pitne czy kąpiele. To, co jednak jest najważniejsze w leczeniu uzdrowiskowym, to fakt, że stan pacjenta musi być na tyle dobry, by kuracjusze byli zdolni do samoobsługi i czynnego udziału w zaplanowanych sesjach terapeutycznych.

Głównym bohaterem filmu jest Lockhard, młody pracownik dużej korporacji, który dzięki swoim ostatnim działaniom otrzymuje upragniony awans. Okazuje się jednak, że zmiana stanowiska nie jest przypadkowa. Mężczyzna zostaje poproszony o podróż do Szwajcarii i sprowadzenie Pembroke’a, jednego z członków zarządu, który przebywa w tamtejszym sanatorium. Po dotarciu do ośrodka okazuje się, że powierzone zlecenie jest o wiele trudniejsze, niż mogłoby się wydawać.

Warto zacząć od tego, że Verbinski nie wywiązał się z misji stworzenia horroru. „Lekarstwo na życie” jest filmem, który garściami czerpie z kina grozy i jednocześnie pozostaje obok tego gatunku. Dlaczego? Oglądając film, oczywiście dostrzegamy rosnącą aurę tajemniczości, stopniowo dawkowaną brutalność – problem jednak w tym, że w trakcie tych blisko 150 minut trudno być przestraszonym. Praktycznie przez cały seans towarzyszyło mi przeświadczenie, że nie mamy tu do czynienia z horrorem lecz z troszeczkę mroczniejszą baśnią czy też czarnym kinem przygodowym. Strach został potraktowany nieco po macoszemu, być może Verbinskiemu zależało na bardziej uniwersalnym wymiarze swojego filmu, czego powodem mogła być duża inspiracja fenomenalną Wyspą Tajemnic czy tegorocznym Uciekaj. Niestety, ale w porównaniu do nich jest po prostu miernie i nie możemy liczyć nawet na odrobinę gęsiej skórki. Klimat baśni przeważa nad makabrą, a mrok został zduszony pięknem wieczoru.

Nie oznacza to jednak, że „Lekarstwo na życie” jest obrazem nudnym czy słabym. Od strony realizatorskiej należy pochwalić twórców, bo oglądając film, jest na czym zawiesić oko. Klimat surowej Szwajcarii, sennego sanatorium i towarzyszącej mu dziwności zostały przedstawione naprawdę fajnie. Scenografia i zdjęcia dobrze podkreślają całą historię oraz świetnie obrazują wizję twórcy. Podobnie jest z fabułą, która pomimo przewidywalności, nie razi głupotą czy zażenowaniem (poza końcówką, która niestety jest słaba). Oglądając historię Lockharda, jesteśmy ciekawi finału jego przygód – sam przyznaję, że film obejrzałem z uwagą i frajdą. Być może nie dostajemy tu wielkich zwrotów akcji czy fabularnych twistów, to scenariusz w jakiś sposób broni się. Być może właśnie swoją bajkowością. Gra aktorska również wypada na plus. Choć ciężko polubić głównego bohatera przez jego arogancję i niekiedy głupie sposoby prowadzenia prywatnego śledztwa, postać wykreowana przez DeHaana jest wyrazista i dobrze wkomponowana w beznadziejność sytuacji, w jakiej się znalazła. Plus wędruje też za kreację ordynatora Volmera i pacjentki Hannah, które dzięki grze aktorskiej Isaacsa i Goth, mogą zostać w naszej pamięci na dłużej.

Ciężko jednoznacznie ocenić „Lekarstwo na życie”. Z jednej strony to niezwykle przyjemna i niezobowiązująca historia, która pomimo długiego czasu trwania, nie nudzi i trzyma nas przed ekranem do końca. Z drugiej strony zastanawiamy się, dlaczego ten obraz dostał łatkę filmu grozy, skoro nawet przez moment nie odczuwamy strachu? Verbinski, mimo dobrych chęci, które brukują zazwyczaj piekło, nie sprostał tak trudnemu zadaniu, jakim jest stworzenie horroru. Niemniej jednak reżyser nie ma się czego wstydzić, bo pomimo tego „Lekarstwo na życie” to dobrze zrealizowany film z pogranicza przygody i fantasy, który gdzieś tam w niektórych momentach pokazuje swoje małe rogi.

Screeny

HO, A CURE FOR WELLNESS HO, A CURE FOR WELLNESS HO, A CURE FOR WELLNESS HO, A CURE FOR WELLNESS HO, A CURE FOR WELLNESS

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ sprawna realizacja,
+ dobra gra aktorska
+ klimat podkreślony zdjęciami i scenografią
+ nie nudzi

Minusy:

- finał rozczarowuje
- brak logiki w niektórych decyzjach i działaniach głównego bohatera
- niestety nawet w najmniejszym stopniu nie straszy

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -