Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:GRIZZLY

GRIZZLY

Grizzly

ocena:6
Rok prod.:1976
Reżyser:William Girdler
Kraj prod.:USA
Obsada:Christopher George, Andrew Prine, Richard Jaeckel, Joan McCall, Joe Dorsey, Charles Kissinger
Autor recenzji:Adach
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Wakacje to odpoczynek. Spora rzesza Polaków wybiera się nad morze, inni wolą zwiedzać malownicze zakątki i ciekawe zabytki naszego kraju. Należy pamiętać także o tych, którzy preferują aktywny wypoczynek na górskich szlakach. O turystach pamiętają także twórcy grozy, którzy dobrze wiedzą, że na ekranie najbardziej przeraża niebezpieczeństwo, którego sami możemy doświadczyć nie tylko w domu, ale również podczas urlopu. Choć Bałtyk nie słynie z obecności krwiożerczych rekinów, to i tak dla widzów z Polski niezłym straszakiem są „Szczęki” Spielberga. W Tatrach czy Bieszczadach teoretycznie można natknąć się na niebezpieczeństwo. Możemy stanąć oko w oko z niedźwiedziem brunatnym.

Udajmy się jednak za ocean do USA i rzeczywistości wykreowanej przez Williama Girdlera. Reżyser konfrontuje bohaterów recenzowanego obrazu z bardzo niebezpieczną bestią w parku w stanie Georgia. Strażnicy odnajdują zmasakrowane ciała dwóch młodych turystek. Początkowo podejrzewają, że to jeden z przez nich oznaczonych niedźwiedzi brunatnych, który w poszukiwaniu pokarmu zszedł w niższe partie parku. Jednak jeden z leśników twierdzi, że to prawdopodobnie wyjątkowo olbrzymi grizzly. Giną kolejne osoby, a na miejsce przyjeżdżają ludzie chętni zapolować na niedźwiedzia – ludożercę.

Turyści kontra krwiożercza bestia. Kojarzycie ten schemat? Z dzisiejszej perspektywy to nic specjalnie odkrywczego. Łatwo także doszukać się licznych podobieństw do o rok starszych i zdecydowanie bardziej znanych „Szczęk” Spielberga. Podstawową i główną różnicą jest oczywiście przeniesienie fabuły z nadmorskiego kurortu do parku narodowego. Jednak jeżeli bliżej przyjrzymy się poszczególnym bohaterom, to w niektórych przypadkach Girdler („Dzień Zwierząt” (1977) i „Manitou” (1977)) na swój sposób je odwzorowuje. Nie jest to bynajmniej jakaś wielka ujma, a jedynie uwaga. Zresztą także pewne rozwiązania fabularne są podobne, ale nie będę się w nie wgłębiał, bo to mogłoby zdradzić pewne istotne szczegóły filmu.

Filmowa rzeczywistość jest spójna i logiczna, choć scenariusz niestety niepozbawiony błędów.
Nie przekonują mnie niektóre ofiary, a raczej sposób, w jaki je pokazano. Twórcy chcą zaangażować nas emocjonalnie w ich śmierć, odrobinę naszkicować je psychologicznie, ale to nie zawsze dobrze wychodzi i w efekcie często są one obojętne widzowi, a ich tragiczny koniec wstrząsa jedynie dzięki drastycznym obrazkom ataku „misia”. Głównym bohaterom poświęcono sporo czasu, chyba zbyt wiele, bo krzyżujące się różne wątki i rozmowy powodują, że akcja czasem nieco spowalnia. Jako całokształt jednak fabuła jest atutem recenzowanego obrazu. Przyczyniają się do tego także odtwórcy głównych ról, których rzemiosłu nie można wiele zarzucić. Główni bohaterowie wzbudzają emocje, czasem pozytywne, ale są też czarne charaktery. Czy niedźwiedź z myśliwego stanie się zwierzyną, na którą zapolują myśliwy? Czy może to jego las, jego zabawki a człowiek nie ma tam czego szukać? Te pytania nurtowały mnie prawie od początku filmu. Odpowiedź nadchodzi w ostatnich scenach.

„Grizzly” to kino klasy B i ma prawo do pewnych mankamentów, choć to jeden z rekordzistów w tamtym okresie, jeżeli chodzi dochody. Fabuła na pewno wtedy intrygowała publiczność, częściowo być może płynąc na fali popularności „Szczęk”. Film powinien znaleźć uznanie także u współczesnego widza, bo obraz specjalnie się nie zestarzał. Pomijając oczywiście brak obecnych gadżetów, takich jak choćby telefony komórkowe. Świetnie napisana muzyka dobrze podkreśla nie tylko ataki bestii, ale i nieco przygodowy charakter horroru. Zdjęcia są dobre, zwłaszcza ujęcia napaści niedźwiedzia, ale nie nie za wszystko można pochwalić ich twórców. W moim odczuciu zbyt dobrze widać drzewa, a za mało las i przyrodę jako całość. Oko kamery zbyt rzadko sięga dalej niż najbliższa okolica, co trochę gubi podejście człowiek kontra przyroda obecne w filmach „animal attack”.

Efekty specjalne może współczesnego widza szczególnie nie zachwycą, ale też nie powinny drażnić. Twórcy znali swoje ograniczenia finansowe i jak na owe czasy przyzwoicie wypełnili zadanie. W czasie ataków widz widuje niedźwiedzia stojącego na dwóch łapach i nader często łapę, która przyczynia się do rozszarpania ofiar. Twórcy nie szczędzą widoku posoki, czy poodrywanych kończyn. Drastyczne obrazki dobrze uzupełnia ryk niedźwiedzia.

„Grizzly” to horror ciekawy, dla mnie jeden z bardziej udanych przedstawicieli „animal attack”. Obraz z pewnością wart uwagi nie tylko dla zatwardziałych fanów niebezpiecznych zwierzaków. Może nie idealnie, ale jednak pokazuje, że ludzie są jednym z elementów środowiska. Jednak w naturze nie występują tak olbrzymie i bezwzględne niedźwiedzie, jak filmowy grizzly. Wybierając się na góry, pamiętajmy, że napotkany na szlaku niedźwiedź brunatny to nie Miś Uszatek i kontakt z nim raczej nie sprawi nam radości.

Screeny

HO, GRIZZLY HO, GRIZZLY HO, GRIZZLY HO, GRIZZLY HO, GRIZZLY HO, GRIZZLY HO, GRIZZLY HO, GRIZZLY HO, GRIZZLY HO, GRIZZLY HO, GRIZZLY HO, GRIZZLY HO, GRIZZLY

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ fabuła
+ muzyka
+ efekty specjalne

Minusy:

- scenariusz
- dłużyzny

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -