Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:HELLRAISER

HELLRAISER

Hellraiser - Wysłannik Piekieł

ocena:9
Rok prod.:1987
Reżyser:Clive Barker
Kraj prod.:Wielka Brytania
Obsada:Andrew Robinson, Clare Higgins, Ashley Laurence, Sean Chapman
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:9
Ocena użytkowników:8.06
Głosów:274
Inne oceny redakcji:
Drachu - 9
Skaldi - 9
Mr Filth - 8
Flaco - 8
Piotr Sawicki - 8
Kinson - 8
Sabbath - 8
Ptaku - 5
Molly - 7
Shadock - 9
Adach - 9
Adach - 9
Skaraś - 7
Candy - 10
Lohikaarme - 10

Oglądając po latach legendarny i jak najbardziej zasługujący na miano kultowego film „Hellraiser” tak naprawdę czeka się z wielką niecierpliwością na jedno – na pojawienie się Cenobitów, postaci wykreowanych przez prawdziwie renesansowego artystę, Cliva Barkera. Ten brytyjski twórca to nie tylko reżyser i twórca niezwykle poczytnych powieści z pogranicza horroru i dark fantasy, ale także twórca dramatów, grafik oraz założyciel wytwórni filmowej „Seraphim Films”. W roku 1986 światło dzienne ujrzała niewielkich rozmiarów, ale chyba najbardziej znana powieść Barkera, „The Hellbound Heart”. Utwór ten stał się pierwowzorem literackim dla jednego z najsłynniejszych horrorów światowego kina, „Hellraisera”. Barker nie tylko napisał do niego scenariusz i go wyreżyserował, ale kilka jego wizji, zwłaszcza kostka LeMarchanda oraz Cenobici, stały się prawdziwymi ikonami kina grozy, porównywalnymi w sławie (lub niesławie) chyba tylko z takimi postaciami jak Fredy Krueger czy Mike Myers. Dlaczego niskobudżetowy horror, na dodatek będący fabularnym debiutem Barkera, stał się filmem, który nie tylko doczekał się siedmiu sequeli, ale we wszelakich zestawieniach kina grozy wymieniany jest jako jedno z arcydzieł tego gatunku?

Odpowiedź na to jest, wydaje mi się, bardzo prosta. Clive Barker tworząc dzieło filmowe na podstawie napisanej przez siebie powieści mógł sobie pozwolić na twórczą wolność. W kwestii kreacji świata przedstawionego nie ograniczały go fanaberie żadnego producenta. Dzięki temu powstał film nie tylko oryginalny i przerażający, ale bardzo kontrowersyjny w swej wymowie oraz przez świadomie stosowane niedopowiedzenia mocno oddziałujący na wyobraźnię widza.

W posiadanie Franka Cottona, obieżyświata, niespokojnego ducha za nic mającego wszelakie wartości moralne, dostaje się owiany legendami artefakt, misternie wykonany sześcian zwany kostką LeMarchanda. Mężczyzna ma jasno określony cel – chce dzięki mocom spoza znanego sobie świata zaznać rozkoszy, jakich dotąd nie dane mu było doświadczyć. Jednak Frank nie zdaje sobie sprawy, iż moce jakie przywołał w postaci tajemniczych hierofantów, Cenobitów, reprezentują wymiar, w którym środkiem do osiągnięcia ekstazy jest nieustający ból i fizyczne cierpienie. Zamiast spełnienia, bohater otrzymuje bilet do piekła, w którym przez wieczność poddawany będzie torturom ordynowanym przez Teologów Obrządku Blizny. Ku jemu zdziwieniu nadarza się jednak okazja wymknięcia się Cenobitom. Do jego domu bowiem, w którym miał miejsce rytuał przyzwania mocy piekieł, wprowadza się brat Franka, Larry, wraz z żoną Julią. Potwornie znudzona życiem oraz rozczarowana mężem, dowiaduje się, iż istnieje szansa, by Frank, mógł powrócić do świata żywych. Potrzebuje do tego tylko jednego – krwi. Zafascynowana szwagrem, jego życiem, a przede wszystkim pełną agresji seksualnością, postanawia mu pomóc. Sprowadza pod nieobecność męża przygodnie napotkanych mężczyzn i pod czujnym okiem Franka pozbawia ich życia. Wraz z odbudowywaniem się ciała i osobowości szwagra, coraz większe zmiany zaczynają zachodzić w samej Julii. Zaczynają je dostrzegać zarówno Larry jak i jego córka z pierwszego małżeństwa, Kirsty. Jednak nawet ich najczarniejsze wizje nie są w stanie oddać przyczyny przeobrażeń kobiety. Sytuacja wszystkich bohaterów dramatycznie się komplikuje, kiedy na skutek przypadku Cenobici dowiadują się o ucieczce jednego ze skazanych na cierpienie adeptów bólu. Przyzwani po raz kolejny dzięki kostce LeMarchanda, z morderczą bezwzględnością czynią kolejnych śmiertelników mieszkańcami wymiaru, którego atrybutem jest nieopisane okrucieństwo oraz potworne tortury.

Clive Barker w swoim debiutanckim filmie zanurza się w świat najbardziej pierwotnych, a zarazem najsilniej oddziałujących na ludzka psychikę instynktów. W przeszłości, kiedy tylko człowiek zyskał świadomość, zaczął z pełna premedytacją dążyć do zaspokojenia wszystkich swoich potrzeb, w tym dla wielu najważniejszej - przyjemności cielesnej. Frank Cotton to współczesny Donatien-Alphonse-François de Sade, nie uznający w swym życiu żadnych drogowskazów moralnych ani systemów wartości. Jego egzystencja to wieczna droga w poszukiwaniu nie dającej się wyrazić w słowach rozkoszy. Jednak zarówno kobiety jak i narkotyki przestały być stymulantami o odpowiedniej sile rażenia. Mężczyznę zaczęła trawić potrzeba doświadczenia rozkoszy wykraczającej poza doznania istoty śmiertelnej. Cenobici stali się więc symbolem przeżyć dostępnych tylko dla wąskiego grona wybrańców, prawdziwych adeptów wyrzeczeń niezbędnych dla osiągnięcia późniejszej ekstazy. Pomyłka Franka okazała się jednak straszliwa. Zrozumiał bowiem (poniewczasie, rzecz jasna), iż szukanie celu w zaspokojeniu cielesnych przyjemności jest prostą drogą do śmiertelnej pułapki, której konstruktorami jak i strażnikami są pozbawieni ludzkich uczuć słudzy Lewiatana.

Barker w „Hellraiserze” w ogóle odarł człowieczeństwo z jakichkolwiek wymiaru duchowego. Człowiek w jego interpretacji to ciało stale potrzebujące nowych bodźców. Wola nasza jest wiec instrumentem znajdującym się pod stałą presją zaspokajania coraz to nowych potrzeb fizycznych. Nawet Cenobici reprezentujący demoniczne, a więc duchowe uniwersum, ukonstytuowali się przez szokujące doznania zmysłowe. Cała metafizyka świata przedstawionego „Hellraisera” sprowadzona została do cielesności oraz związanych z nim mniej lub bardziej ekstremalnych doświadczeń.

Co prawda dzisiaj film Clive Barkera kojarzy się widzom przede wszystkim z Cenobitami, jednak zarówno w „The Hellbound Heart” jak i w jej filmowej adaptacji reżyser nie ujawnia zbyt dużo informacji na temat sług Lewiatana. Nie wiemy tak naprawdę kim są i dlaczego Pinhead i jego towarzysze tak wyglądają. Moim zdaniem jest to zaleta filmu, bowiem na podstawie strzępków informacji odbiorca, zaprzęgając do pracy własną wyobraźnię, może sam wyimaginować sobie genezę powyższych postaci. W dzisiejszym kinie, nie tylko w horrorach, nastawionym na pustą rozrywkę realizatorzy wyjaśniają widzowi każdy, nawet najdrobniejszy szczegół. A tego, czego nie mogą lub nie potrafią wytłumaczyć, maskują bardzo szybką akcją, agresywnym montażem oraz zapierającymi dech efektami specjalnymi. Powyższych trików w „Hellraiserze” nie ma. Po efektownym wstępie akcja toczy się dość powoli, co jednak nie deprecjonuje obrazu, ponieważ od momentu powtórnego pojawienia się Franka Cottona widz w napięciu czeka na reakcję Cenobitów. Zabójstwa dokonywane z zimną krwią przez Julię niczym odliczanie przed finałem tylko to napięcie wzmagają.

Nie da się ukryć, iż momentami widać w debiucie Barkera piętno produkcji niskobudżetowej. Tak jak postacie sług Lewiatana wyglądają wręcz niesamowicie i nadal budzą prawdziwą grozę, tak niektóre efekty specjalne wywołują już tylko uśmiech na twarzy. Mam tu przede wszystkim ma myśli różnego rodzaju efekty świetlne związane z kostką LeMarchanda oraz znikaniem Cenobitów. Podobnie rzecz się ma z ostatnią sceną „Hellraisera”, w której tajemniczy kloszard wyjmuje z ognia piekielną kostkę, po czym nagle zmienia się w smoka i znika w ciemnościach nocy. Kim jest zagadkowy włóczęga i skąd jego przemiana akurat w smoka? Ten wątek, moim zdaniem, przez to, że zupełnie nie pasuje do całości filmu, jest jego największą wadą.

„Hellraiser” Clive Barkera to nie tylko absolutny klasyk gatunku i lektura obowiązkowa dla każdego miłośnika filmów grozy. Dla wnikliwiej patrzących na obraz i na wynikające z niego treści będzie to także fascynująca jak również budząca podskórny lęk wyprawa w świat cielesnych perwersji i konsekwencji wynikających z bezgranicznego oddania się im.

Trzygroszówki

Majster przyznał ocenę 8 i napisał:

Opowieść jest bardzo oryginalna, ale prawdziwy szok może wywołać sposób, w jaki twórcy filmu przedstawiają piekło. Po takim seansie można się nawrócić, co by piekła uniknąć. Efekty są świetne, krew leje się często i w dużych ilościach, a pozostałe efekty również są przedniej jakości. Jeśli chodzi o miejsca, to prawie cały film rozgrywa się w nastrojowym domu, reszta - w kapitalnie przedstawionym piekle. Aktorzy grają role na najwyższym poziomie. Nie można się czepiać. Profesjonalizm w 100 %. Największym sukcesem tego filmu jest to, że nie na w nim czasu na nudę. Ogromną zaletą produkcji jest chłodna atmosfera i świetne udźwiękowienie. Słabych punktów, jako takich, nie zauważyłem. Może zakończenie nie do końca jest przemyślane.

“Hellraiser” to klasyka horroru. Każdy kto choć trochę lubi oglądać filmy grozy powinien koniecznie sięgnąć po „Wysłannika piekieł”. Jeżeli tylko będziecie mieć ku temu okazję oglądajcie „Hellraisera” w ciemno. To doskonały przykład znakomitego horroru.

Screeny

HO, HELLRAISER HO, HELLRAISER HO, HELLRAISER HO, HELLRAISER HO, HELLRAISER HO, HELLRAISER

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ postacie Cenobitów
+ wizja tego, co dzieje się z człowiekiem po śmierci
+ przemyślana konstrukcja filmu
+ jego perwersyjna wymowa
+ rola Clare Higgins

Minusy:

- niektóre efekty specjalne
- wątek bezdomnego.

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Ciekawostki:

Zobacz ciekawostki do filmu

DVD:

Zobacz recenzję wydania DVD

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -