Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:BELKO EXPERIMENT, THE

BELKO EXPERIMENT, THE

The Belko Experiment

ocena:7
Rok prod.:2016
Reżyser:Greg McLean
Kraj prod.:USA
Obsada: John Gallagher Jr., Tony Goldwyn, Michael Rooker, Brent Sexton, Abraham Benrubi, John C. McGinley
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Naukowców zawsze fascynowało kształtowanie ludzkiej natury i warunkowanie zachowań przez mniej lub bardziej opresyjne normy społeczne. Badania „żywych organizmów”, tj. różnego rodzaju wspólnot, należy do bardzo skomplikowanych zadań ze względu na dużą niekiedy cezurę czasową i ogrom ludzi uczestniczących w badaniu. Stąd często uczeni, by udowodnić jakąś tezę uciekali się do eksperymentów z pogranicza psychologii i socjologii. A że te najbardziej znane - prof. Philipa Zimbardo, Stanley’a Milgrama czy Solomona Ascha – poświęcone były zgłębianiu źródeł przemocy, agresji czy konformizmu, a więc najmroczniejszych pokładów ludzkiej psychiki, nic dziwnego, iż intrygowały filmowców, zwłaszcza tych specjalizujących się w mocnym kinie. Na pewno należy do nich Greg McLean, twórca rewelacyjnych „Wolf Creek” i „Rogue”, który po słabym „The Darkness” próbuje zrehabilitować się w oczach fanów historią „The Belko Experiment”.

W położonym na przedmieściach budynku kolumbijskiego oddziału międzynarodowej korporacji uwięzionych zostaje osiemdziesięcioro pracujących tam Amerykanów. Nieznany im człowiek informuje, iż warunkiem wydostania się z pułapki będzie uczestnictwo w serii testów. Każde nieposłuszeństwo czy niesubordynacja karane będą śmiercią. Bardzo szybko okazuje się, iż zadania, które zostają bohaterom narzucone, tak naprawdę polegają na zantagonizowaniu wszystkich przeciwko sobie.

Kulisy niezwykłego eksperymentu poznajemy z perspektywy kilkorga bohaterów. Jak nietrudno się domyślić, każdy z nich ze względu na osobowość, wyznawane przez siebie wartości czy predyspozycje mentalne, będzie próbował znaleźć inny sposób na wydostanie się ze śmiertelnej pułapki. Jedni będą ukrywać się, by uniknąć konfrontacji, inni podejmą próbę zespołowego postawienia się tajemniczemu prześladowcy/prześladowcom, znajdą się także tacy, którzy spróbują narzuć swoją wolę reszcie, nawet gdyby to miało być okupione ofiarami. Pracownicy firmy w okamgnieniu orientują się, że w krwawej walce o życie zmierzyć się będą musieli nie tylko z wolą szpiegującego ich psychopaty, ale także z kolegami, z którymi kilka godzin wcześniej plotkowali przy automacie z kawą. Bo „The Belko Experiment” jest także filmem o sztucznym, mających niemalże wymiar teatralny świecie korporacji, w który nagle wkrada się chaos. Firma co prawda symbolizuje porządek, hierarchiczność oraz dostatek, ale nie bez pewnych wyrzeczeń. Pracownicy muszą podporządkować się absurdalnym nieraz regułom, robić dobrą minę do złej gry, stale udowadniać, że jest się bez reszty oddanym polityce zarządu. Co gorsza, w imię dziwacznie pojętego bezpieczeństwa gotowi są zrezygnować z prywatności, swobody wyrażania myśli, a nawet poruszania się gdzie chcą poza godzinami pracy. Dają się kontrolować nie tylko przez setki umieszczonych w budynku i poza jego murami kamer, ale także dzięki wszczepionym wcześniej chipom przez internet, który pozwala nadzorować pracowników przez całą dobę.

Bez najmniejszych wątpliwości udała się McLeanowi rzecz jedna – wypełnienie krwawego, emocjonującego i dynamicznego kina dającym do myślenia przekazem. Sam pomysł na przykuwający uwagę film był przez swą prostotę bardzo dobry, bo polegał na zamknięciu w budynku kilkadziesięcioro ludzi i stworzeniu takiej sytuacji, która wywołałaby w nich skrajne emocje popychające do czynów, jakich nigdy by nie popełnili podczas codziennej krzątaniny. Jak nietrudno się domyślić ekstremalne uwarunkowania uwalniają w ludziach głęboko skrywane instynkty i skłonności. Dla jednych przemoc jest ostatecznością, ranią i zabijają by przeżyć. Inni, kiedy zasady, prawo i moralność przestają obowiązywać, rozsmakowują się w mniej. McLean pokazuje, iż choćby chwilowe zawieszenie odpowiedzialności za przekraczanie i łamanie norm społecznych bardzo często uwalnia z człowieka bestię, która kryła się jedynie za politurą etyki i moralności.

Ale jak wspomniałem wyżej, w „The Belko Experiment” zgłębianie ludzkich popędów jest tylko dodatkiem do dynamicznej, mocnej, bardzo krwawej i naładowanej emocjami opowieści. McLean nie bawi się w rozbudowane ekspozycje, swoich bohaterów przedstawia szybko, jedynie kilkoma kreskami nakreśliwszy ich osobowość. Niby analizuje ludzkie zachowania, na kilku przykładach pokazuje proces przemiany, jaki dokonuje się w człowieku pod wpływem ekstremalnych okoliczności, ale jego film odarty jest z psychologizowania i roztrząsania motywacji poszczególnych postaci. McLean w „The Belko Experiment” postawił przede wszystkim na akcję, napięcie i ze sceny na scenę coraz brutalniejsze i krwawsze „momenty”. Z drugiej strony nie epatuje okrucieństwem, wie kiedy na chwilę wziąć goniące się wydarzenia na cugle, choćby po to, by zwiększyć napięcie albo żeby widz miał czas na zastanowienie się nad którąś z kwestii poruszanych w filmie (choćby nad tym, dlaczego akcja rozgrywa się w Kolumbii. Czyżby korporacyjni decydenci mieli tak ogromną władzę, że w takich miejscach jak kraje Ameryki Południowej lub Łacińskiej więcej znaczą niż lokalni politycy?).

Można by się rzecz jasna czepiać drobiazgów - a bo niektóre postacie rozrysowane są jednak zbyt schematycznie, a że „The Belko Experiment”, fakt że brutalny, nie umywa się nawet do „Wolf Creek”, no i niektóre efekty CGI jakby wręcz „przekopiowane” zostały z polskich filmów. Ale historia McLeana ma inną wadę, o wiele istotniejszą od wyżej wymienionych, wręcz psującą całą frajdę z oglądania. Otóż film zawiera epilog, w którym widzowi wyłożone zostają metodą „kawa na ławę” wszystkie zagadki i tajemnice zawarte w opowieści. Dowiadujemy się, kto stoi za organizacją „eksperymentu”, jakie pomysłodawcom „przedsięwzięcia” przyświecały cele, a także poinformowani zostajemy o jego skali. W jednej chwili na wartości tracą te treści, które przez półtorej godziny próbował przekazać nam McLean, a zadowolić mamy się niby zaskakującym twistem, który zamiast rozpalić w nas zapał interpretacyjny, odsłania wszystkie kulisy intrygi. Zaraz po seansie „The Belko Experiment” przypomniał mi się inny film, w którym grupa ludzi poddana została eksperymentowi. Mam tu na myśli „Cube” Vincenzo Natali. Wielkość tego filmu polegała na tym, iż o okolicznościach testu – jego istocie, twórcach, wreszcie celu – nie zostajemy poinformowani. Twórcy odwołując się do naszej inteligencji, wiedzy, wyobraźni, a nade wszystko dociekliwości, zostawiają nam pole do interpretacyjnych popisów. Dzięki temu film Vincenzo Natali na długo pozostaje w pamięci, a ten McLeana jest tylko kawałkiem rozrywki, emocjonującej, niegłupiej, dającej czasami do myślenia, szybko jednak poddającej się zapomnieniu.

Screeny

HO, BELKO EXPERIMENT, THE HO, BELKO EXPERIMENT, THE HO, BELKO EXPERIMENT, THE HO, BELKO EXPERIMENT, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ jest krwawo
+ jest dynamicznie
+ jest intrygująco
+ jest nad czym pogłówkować
+ jest napięcie

Minusy:

- durny epilog, który zabiera frajdę z „rozkminiania” intrygi
- niektóre efekty specjalne

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -