Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:BLACK MIRROR (sezon 3)

BLACK MIRROR (sezon 3)

Czarne lustro

ocena:10
Rok prod.:2015
Reżyser:Joe Wright, Dan Trachtenberg i inni
Kraj prod.:USA
Obsada: Bryce Dallas Howard, Wyatt Russell, Alex Lawther, Mackenzie Davis, Gugu Mbatha-Raw, Malachi Kirby, Faye Marsay
Autor recenzji:Mateusz Mnich
Ocena autora:10
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Wszyscy ci, którzy śledzą nowinki i doniesienia technologiczne z całego świata, wiedzą, że „Black Mirror” dwoma pierwszymi sezonami świetnie przewidział, w którą stronę dążyć będzie postęp naszej cywilizacji. Trzeci sezon, znów przekazany widzom dopiero dwa lata po emisji poprzedniej odsłony, spisał się pod tym kątem jeszcze lepiej. Spośród sześciu odcinków serialu już przynajmniej trzy „przepowiednie” producentów okazały się trafione – niektóre są wdrażane, inne dopiero w planach. Jednak zamiast się cieszyć, należałoby załamać ręce i czekać na nieuchronną tragedię lub wręcz próbować do niej nie dopuścić; historie przedstawione w epizodach trzeciej serii są chyba najbardziej wyrazistymi i przerażającymi spośród dotychczas zaprezentowanych.

Odcinek pierwszy to z całą pewnością najbardziej aktualny temat dzisiejszych czasów. „Nosedive” opowiada o niedalekiej przyszłości, w której o dostępie do świadczeń, komunikacji międzynarodowej czy nawet miejsc codziennej rozrywki decyduje status społeczny, obliczany niczym innym jak tylko ocenami wystawianymi na gigantycznym portalu podobnym do Facebooka. Ludzie są zmuszeni do oceniania siebie wzajemnie nawet po przeprowadzeniu kilkusekundowej rozmowy czy zakupie podstawowej usługi. Nic dziwnego, że w wolnym czasie trenują przed lustrami sztuczne uśmiechy i szaleńczo klikają na telefonie, aby podkręcić cyferki. Porządek takiego świata z początku nie doskwiera głównej bohaterce powieści – do momentu, gdy zostaje poproszona o bycie druhną na ślubie przyjaciółki z dzieciństwa. Taka szansa na pokazanie się w gronie popularnych ludzi staje się jednak tytułowym „nurkowaniem” w stronę społecznego dna. Dla zainteresowanych dodam, że w ostatnich tygodniach października bieżącego (2017) roku w mediach gruchnęła wiadomość, iż rzekomo podobny system oceniania i kontroli od kilku lat opracowuje Chińska Republika Ludowa, a realne plany wdrożenia go przewidziane są już na 2020 rok. Ile jednak w tym plotki?

Drugi odcinek, „Playtest”, opowiada o brytyjskim eksperymencie naukowym, w którym bierze udział podróżujący po świecie Amerykanin. Ze względu na brak funduszy na powrót do ojczystego kraju zgadza się on na podłączenie do świata rozszerzonej rzeczywistości poprzez specjalny implant wprowadzany do układu nerwowego. Zamknięty w wirtualnym nawiedzonym gmachu przestaje odróżniać fikcję od rzeczywistości i nie jest pewien, które z prezentowanych postaci istnieją naprawdę, a które są tworem implantu; które mają dobre intencje, a które czyhają na jego życie. W czasach okularów VR i rozwoju plansz do wirtualnych rozgrywek wizja, w której granica tego kwitnącego przemysłu może zostać przekroczona, wydaje się bliższa, niż sądzimy.

„Shut Up and Dance” to z kolei epizod traktujący o potencjalnych skutkach coraz prężniejszego rozwoju cyberprzestępczości, która zamiast atakować systemy agencji rządowych, może wpłynąć na prywatne życie tych maluczkich, szarych obywateli. Laptop głównego bohatera przez nieostrożność jego siostry zostaje zainfekowany programem rejestrującym potajemnie obraz z wbudowanej kamerki. Któregoś wieczoru chłopak dostaje wiadomość, w której hakerzy informują go, iż wiedzą o wszystkim, co robi w zaciszu swojego pokoju i maja to na taśmie. Grożą, że jeśli nie wykona ich poleceń, o jego „rozrywkach” dowie się całe jego otoczenie i będzie on społecznie spalony. Chłopak zgadza się spełniać chore żądania hakerów, odkrywając jednak, że nie tylko on jest trybikiem ich okrutnej gry i że w tej całej sprawie zupełnie nie chodzi o pieniądze.

Czwarty odcinek, nagrodzony nagrodą Emmy „San Junipero”, to przepiękny, kolorowy poemat na temat dwójki kobiet spotykających się w tytułowym miasteczku na przestrzeni wielu lat. Co ciekawe, bez względu na to, czy trafiają na siebie w latach siedemdziesiątych, dziewięćdziesiątych czy dwudziestym pierwszym wieku, są tak samo młode i zapewniają, że do Junipero przybywają wyłącznie w celach rozrywkowych. Po jakimś czasie zakochują się w sobie, jednak w realnym życiu nie mogą być razem i nie są w stanie nawiązać zdrowej, długotrwałej relacji, czego powód polecam poznać samodzielnie; jest on bowiem kluczowym punktem zwrotnym, od którego dalsze wydarzenia są w stanie doprowadzić człowieka do szczerego wzruszenia i przejmującego smutku. W temacie zaczął działać sam Elon Musk – wydaje mi się, że po obejrzeniu odcinka łatwo będzie skojarzyć, o którym jego pomyśle mowa.

Fani dystopii naukowych, a być może i postapo, będą zachwyceni „Men Against Fire”, nowelą, w której zdziesiątkowany gatunek homo sapiens został sztucznie podzielony na dwa podgatunki, „czysty” gatunek nadrzędny i „chory” gatunek podrzędny, nazywany „gnidami”. Pewien młody żołnierz wcielony do oddziału szturmowego mającego wykrywać siedziby „gnid” i je oczyszczać, zaczyna miewać problemy z urządzeniem wszczepianym wszystkim członkom armii w celu rozpoznawania wroga. Po zabiciu dwóch przeciwników, którzy skierowali w jego stronę światło tajemniczego, ręcznie wybudowanego urządzenia, zaczyna miewać chwilowe utraty świadomości. Co więcej, zamiast czuć dumę, którą wpaja mu do głowy armia, ma wyraźne wyrzuty sumienia, podejrzewając, iż gnidy mogą być w istocie normalnymi, „czystymi” ludźmi, których chcą wyeliminować władze.

Największy rozmach – wizualny, muzyczny i fabularny – otrzymał finał, zatrważający „Hated in the Nation”. W czasach, gdy wyginęły już wszystkie pszczoły i zostały one zastąpione małymi, zrobotyzowanymi urządzeniami przejmującymi ich funkcje, dochodzi do serii tajemniczych śmierci. Ginie kilkoro popularnych działaczy społecznych, których znienawidziły różnego rodzaju kręgi. Śledczy prowadzący sprawę odkrywają, że śmierć wszystkich z nich jest wynikiem ataku cyberowadów. Krok po kroku badają, jak biznes i ludzkie uprzedzenia, w tym przede wszystkim niczym nieuzasadniona nienawiść nakręcana między innymi w mediach społecznościowych, mogą przyczynić się do najprawdziwszych tragedii.

Co uczciwie należy przyznać, twórcy „Black Mirror” po raz kolejny udowodnili, że są w najwyższej formie. Każdy z odcinków został znakomicie zrealizowany od strony technicznej – czy to pod kątem naprawdę dobrych, nieprzesadzonych efektów specjalnych, czy wyczucia w montażu i świetnie zorientowanych zdjęciach. I choć po raz trzeci uparto się na ambientowe, basowe szumy dudniące i syczące w tle wraz z rozwojem akcji, stają się one dobrze dobraną, charakterystyczną marką serialu. W obsadzie nie zobaczymy zbyt wielu znanych twarzy, co odziera odcinki z mityczności i sprawia, że omówione w nich problemy w wielu kwestiach są bardzo przyziemne, a będący ich częścią bohaterowie wiele się od nas nie różnią, przynajmniej na gruncie emocjonalnym. Rozkład odcinków jest również bardzo mądrze przemyślany – otwarcie i finał to realizatorskie i tematyczne arcydzieła, odcinki drugi i piąty, jakby dla ostudzenia zmysłów, nieco zwalniają i pozwalają stonować krzyczące od pytań i żalu myśli, za to obie środkowe opowieści skupiają się nie tyle na samej technologii, traktując ją jak dłuto w rękach wyjątkowo spostrzegawczego rzeźbiarza, a raczej na potężnych emocjach. Scenarzyści (czyli w zasadzie Charlie Brooker z małą pomocą kilku innych osób) przewidzieli, w jaki sposób szarpnąć u widza tę strunę współodczuwania i empatii, odpowiednio tonując i wzmacniając przy tym barwy, dźwięki i intensywność wydarzeń, aby nie przyprawić nikogo o atak zmiękczonego serca.

Aktualność wielu poruszonych w trzecim sezonie „Black Mirror” kwestii, a wręcz wyprzedzanie w czasie faktycznych wydarzeń czy trendów, wciąż czynią serial jednym z najbardziej niepokojących dzieł ostatnich lat i istnym arcydziełem krótkiej formy. Jednak widz przyzwyczajony do wysokiego poziomu produkcji może już nie zachwycić się tak samo obrazem, jak w przypadku pierwszego sezonu – będzie za to na pewno zadowolony z proponowanych tematów. Tej odsłonie nie brakuje niczego, wobec czego jego odbiór może zaburzyć tylko jeden czynnik – nie warsztat, nie fabuła, lecz wskaźnik oczekiwań. Również wobec nadchodzącego czwartego sezonu można mieć bardzo konkretne roszczenia, które niespełnione mogą odbić się fanom niesmakiem. Pomysły z całą pewnością się nie wyczerpały, bo rozwój technologiczny dostarcza ich każdego dnia coraz więcej. Szczerze mówiąc, aż zbyt wiele.

Screeny

HO, BLACK MIRROR (sezon 3) HO, BLACK MIRROR (sezon 3) HO, BLACK MIRROR (sezon 3) HO, BLACK MIRROR (sezon 3) HO, BLACK MIRROR (sezon 3) HO, BLACK MIRROR (sezon 3) HO, BLACK MIRROR (sezon 3) HO, BLACK MIRROR (sezon 3) HO, BLACK MIRROR (sezon 3) HO, BLACK MIRROR (sezon 3)

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ perfekcyjne, dobrze zorientowane zdjęcia
+ chłodna, dudniąca, ambientowa ścieżka dźwiękowa
+ zapierające dech pomysły na główne wątki odcinków
+ gigantyczny ładunek emocjonalny i naturalna gra aktorska
+ moralizatorskie puenty

Minusy:

- brak

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -