Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:HELLRAISER III:HELL ON EARTH

HELLRAISER III:HELL ON EARTH

Hellraiser III: Piekło na Ziemi

ocena:5
Rok prod.:1992
Reżyser:Anthony Hickox
Kraj prod.:USA
Obsada:Kevin Bernhardt, Lawrence Mortorff, Terry Farrell, Ken Carpenter
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:6.87
Głosów:84
Inne oceny redakcji:
Mr Filth - 3
Drachu - 8
Skaldi - 8
Mr Filth - 7
Kinson - 5
Piotr Sawicki - 4
Molly - 7
Adach - 7
Shadock - 4
Shadock - 7
Skaraś - 7
Candy - 7
Lohikaarme - 8

W kinie, zwłaszcza tym komercyjnym, nastawionym na szybki zysk, odcinanie kuponów od wcześniejszego sukcesu jest czymś nagminnym. Powstawanie najróżniejszych remake’ów, sequeli czy prequeli w całej rozciągłości potwierdza tę tezę. Jeśli tylko film zarobił sporo pieniędzy albo zdobył uznanie w jakimś określonym kręgu fanów, natychmiast producenci planują jego kontynuację. W pewnym sensie ofiarą takiego zjawiska padł również film „Hellraiser” Cliva Barkera zrealizowany w 1987 roku na podstawie powieści reżysera, „The Hellbound Heart”.

Akcja trzeciej odsłony ludzkich zmagań z tajemniczymi Cenobitami została przeniesiona do Nowego Jorku. Niejaki J.P. Monroe, właściciel bardzo popularnego wśród braci metalowej lokalu, w dość zagadkowy sposób staje się właścicielem monumentalnej rzeźby przedstawiającej zdeformowane ludzkie istoty zastygłe w piekle cierpienia. Na skutek kilku zbiegów okoliczności fragment obelisku, ten z kostką LeMarchanda, trafia do dziennikarki telewizyjnej, Joey Summerskill. Na trop rzeźby oraz jej właściciela, J.P. Monroe’a naprowadziła reporterkę była dziewczyna właściciela nocnego klubu, Terry. Kiedy jednak piękna Joey przybywa do „Kotłowni”, by spotkać się z J.P. i Terry, na miejscu zastaje krwawą łaźnię.

Nietrudno się domyślić, iż w posągu uwięziony jest sam Pinhead. Omamił on swoimi wizjami hedonistycznego raju zepsutego do szpiku kości J.P., dzięki czemu mógł liczyć na krwawe ofiary pozwalające mu pozbyć się klątwy petryfikacji („brawa” za „oryginalność”!). Demon pozbywa się ograniczeń, po czym siejąc zniszczenie na ulicach Nowego Jorku próbuje zdobyć kostkę, jedyną szansę ludzkości na odesłanie go z powrotem do piekła.

Różnica miedzy pierwszą częścią „Hellraisera” a jego trzecią odsłoną wyraża się na kilku płaszczyznach. Film Barkera był kameralnym studium oddania się człowieka cielesnym perwersjom. Cenobici z morderczą konsekwencją zapewniali adeptom bólu nie dające się wrazić w słowach fizyczne doznania (co prawda nie takie, jakich oczekiwali, ale to już inna sprawa). Słudzy Lewiatana byli więc wyrazicielami pewnego porządku – jeśli istota ludzka sprowadziła ich w jakimś celu na ziemię, musiała ponieść tego wszystkie konsekwencje. Anthony Hickox w „Piekle na ziemi” sprowadzając akcję do Nowego Jorku całkowicie zrezygnował z psychologicznej warstwy filmu. Dla niego priorytetem stały się bardzo szybko następujące po sobie wydarzenia, najróżniejsze efekty pirotechniczne, pościgi samochodowe oraz liczne wykorzystanie broni palnej. Cenobici przestali być hierofantami wprowadzającymi człowieka w arkana cielesnych perwersji. Reżyser trzeciej części zamienił ich w posiadających nadludzkie moce rzeźników biegających po nowojorskich ulicach z misją „bij-zabij”.

W ogóle film Hickoxa przypomina fatalnie ułożone puzzle z fabularnych elementów. Oprócz bowiem znanych już nam Cenobitów i kostki-artefaktu, mamy opowiedzianą historię Pinheada, alternatywne światy, po których wędruje Joey Summerskill, wreszcie jej pojedynek z przeszłością, która sprowadza się do bardzo realistycznych snów o umierającym w Wietnamie ojcu. Jeśli dodamy do tego biegających po ulicach Cenobitów i ganiających za nimi nowojorskich policjantów, wyjdzie nam naprawdę trudny do strawienia fabularny koktajl.

W trzeciej części „Hellraisera” nie można także liczyć na strach czy wywołany niepokojącym klimatem lęk. Nowi Cenobici powstają szybciutko, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Ich zachowanie oraz wygląd budzą tylko obojętność. Sam Pinhead, najważniejsza postać kojarzona z serią „Hellraisera”, jest zupełnie inną istotą, niż ta, znana nam z filmu Barkera. Tam był małomównym, bezwzględnym demonem, który samym pojawieniem się wzbudzał strach nie tylko w obcujących z nim bohaterach, lecz również w oglądających film widzach. W filmie Hickoxa Gwoździogłowy jest po prostu kolejną, łatwą do przewidzenia, na dodatek straszliwe rozgadaną bestią, której jedynym celem jest nie punktowanie ludzkich słabości związanych z cielesnością, a nie mające żadnego znaczenia mordowanie kolejnych nieszczęśników. Również historia Pinheada, opowiedziana w sposób bardzo pobieżny i zdawkowy, wydaje mi się mało ciekawy, a przede wszystkim całkowicie pozbawiona oryginalności.

Jako całość trzecia część „Hellraisera” wypada wiec bardzo przeciętnie. Oprócz kilku interesujących scen oraz bardzo intrygującej rzeźby, w posiadanie której wszedł jeden z bohaterów filmu, właściwe nie ma w „Piekle na ziemi” nic, co mogłoby zwrócić szczególną uwagę fana horroru. Widać, iż Hickox, dostawszy zdecydowanie większy budżet od tego, jakim dysponował chociażby Barker, postanowił pokazać, na co było stać speców od efektów specjalnych w 1992 roku. Jak na tamten czas wyglądają one rzeczywiście bardzo dobrze.

Tak naprawdę szkoda straconej szansy, ponieważ w moim mniemaniu mitologia Cenobitów mogłaby posłużyć do ukazania w bardzo atrakcyjnej formie krwawego i bezkompromisowego horroru ciemnej strony natury człowieka.

Trzygroszówki

Majster przyznał ocenę 7 i napisał:

Największą zaletą tego filmu jest, że nie mamy czasu na nudę. Wszystko zgrabnie poukładane, nie ma sprzeczności, ani głupich sytuacji (może z wyjątkiem końcówki). Ta część jest zdecydowanie najbrutalniejsza. Wszyscy sadyści będą w siódmym niebie, a twórców trzeba pochwalić za świetne efekty. Tym razem zrezygnowano z pokazania piekła. Całość rozgrywa się w mieście, przeważnie na ulicach, trochę w klubie. Efekty dźwiękowe nie powalają, ale nie maltretują ucha (tak jak to było w THC - ci którzy oglądali wiedzą, o co chodzi). Kolejna sprawa: nastrój. Otóż jest całkiem w porządku, nawet wciąga, wypada złożyć gratulację reżyserowi, bo bardzo trudno podtrzymać atmosferę po fatalnym poprzednim filmie z serii. Całość prezentuje dobry poziom. Ale trochę szkoda, że Clive Barker nie zabrał się za "dwójkę" i "trójkę", bo mogło być ciekawie. Tym czasem otrzymujemy dobry film grozy.
Udana kontynuacja, nie pokazuje nic wielkiego, ale dobrze się ogląda. Nowe sceny grozy są przedstawione kapitalnie i chociażby dla nich warto je obejrzeć.

Screeny

HO, HELLRAISER III:HELL ON EARTH HO, HELLRAISER III:HELL ON EARTH HO, HELLRAISER III:HELL ON EARTH HO, HELLRAISER III:HELL ON EARTH

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ scena w szpitalu, + „wizyta” Pinheada w kościele, + wygląd rzeźby, więzienia Pinheada + sceny masakry w nocnym lokalu.

Minusy:

- zbyt duża ilość efektów specjalnych, - przewaga konwencji kina sensacyjnego nad horrorem, - nieciekawa historia Pinheada, - zupełnie niepotrzebny wątek wojny w Wietnamie, - histeryczne, czasami wręcz śmieszne, zachowanie Pinheada, - właściwie nie wzbudza żadnych emocji, nie mówiąc już o strachu.

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Ciekawostki:

Zobacz ciekawostki do filmu

DVD:

Zobacz recenzję wydania DVD

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -