Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:PRIMAL RAGE

PRIMAL RAGE

Instynkt mordu

ocena:4
Rok prod.:1988
Reżyser:Vittorio Rambaldi
Kraj prod.:USA / Włochy
Obsada:Patrick Lowe, Cheryl Arutt, Sarah Buxton, Mitch Watson, Bo Svenson
Autor recenzji:Adach
Ocena autora:4
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Gdyby ktoś was poprosił o przywołanie jakiejś sceny z ulubionego filmu, to o czym pomyślelibyście? Pozwolę sobie przywołać scenę, w której główny bohater „28 dni później” włóczy się po opustoszałym Londynie. Doskonałe połączenie muzyki z obrazem robi na mnie wrażenie między innymi swoją prostotą. Gdy pierwszy przemierzałem z Jimem ulice stolicy Wielkiej Brytanii, również podobnie jak on czułem zagubienie. Choć przecież jako widz wiedziałem nieco więcej niż on. Przeczuwałem ważny wkład rozszalałych małp w grozę, jaka nadejdzie z ekranu i filmu, w którym to być może po raz kolejny nauka zaprowadzi ludzkość do zguby.

W recenzowanym obrazie sytuacja jest podobna, choć tym razem tragedii nie rozpoczyna występek ekologów. Dziennikarz szkolnej gazetki stara się napisać artykuł o uczelnianym profesorze, który prawdopodobnie przeprowadza niehumanitarne eksperymenty na zwierzętach. Naukowiec nie jest zainteresowany wywiadem, co utrudnia napisanie rzetelnego tekstu. Sytuacja wydaje się bez wyjścia. Chłopakowi z pomocą przychodzi przyjaciel, również dziennikarz, który zakrada się do laboratorium, aby wykonać fotografie, które udowodnią tezę o złym traktowaniu zwierząt. Błysk fleszy doprowadza do szału zainfekowanego pawiana, który wydostaje się z klatki, gryzie fotografa i ucieka na wolność, aby dalej rozsiewać tajemniczy wirus.


„Primal Rage” i „28 dni później” rozpoczynają się podobnie, ale ich twórcy zupełnie inaczej rozwijają fabułę. W recenzowanym obrazie nie znajdziecie apokalipsy, wręcz odwrotnie. Na swój sposób to obraz bardzo kameralny, w którym filmowa rzeczywistość ogranicza się tylko do kampusu i terenu uczelni. Rambaldi kreuje prosty obraz i równie nieskomplikowaną fabułę o dziennikarzach uczelnianych, których bardziej od ciekawego tematu do opisania pociągają dziewczyny. Cóż, ten wiek. Nie brakuje również łobuzów znęcających się właściwie nad wszystkimi dookoła. Wydawałoby się dobry materiał na szkolną komedię lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Twórcy postarali się nieco historię ubarwić. Za scenariusz odpowiada Umberto Lenzi, znany z kultowego „Cannibal Ferrox”. O ile pomysł na fabułę nie wydaje się zły, o tyle wykonanie na pewno nie zasługuje na oklaski. Recenzowany obraz to debiut reżyserski Vittorio Rambaldi i chyba jego najlepszy film i zarazem odpowiedź na pytanie, dlaczego Włoch wyreżyserował tylko cztery filmy.

Dobre tempo akcji i swoista lekkość narracji pozwala nieco złagodzić fatalne wrażenie wywołane przez różne niezbyt dobrze przemyślane i wykonane pomysły jak choćby ucieczka pawiana. Doprawdy nie wiem, czy mam się śmiać, czy płakać. Razi również sposób rozpowszechniania się infekcji. Miało chyba być tak jak w wielu innych filmach, ale wyszło tragikomicznie. Mimo wad fabuła jest w miarę spójna, choć nie zawsze logiczna. Trudno czasem znaleźć sensowne uzasadnienie dla zachowania poszczególnych bohaterów.

Nie tylko reżyseria kuleje. Innym znanym twórcą, który przyłożył rękę do tego obrazu, to autor ścieżki dźwiękowej Claudio Simonetti, członek Goblin. Tak, tak, ich muzyka to jeden z atutów niektórych horrorów Dario Argento, czy „Świtu żywych trupów” Romero. W recenzowanym obrazie niestety nie zachwyca, a dodatkowo czasem niezbyt pasuje do obrazu.

„Instynkt mordu” to obraz wyprodukowany za niezbyt wielkie pieniądze, zatem nie spodziewałem się obsady o wybitnym rzemiośle aktorskim. O ile odtwórcy głównych ról wypadają w miarę przekonywająco, o tyle „drugi plan”, to zazwyczaj totalna amatorszczyzna.

W „Primal Rage” znajdziemy parę plusów. To wcześniej wspomniana lekkość narracji, ale także charakteryzacja. Ten element zaskakuje pozytywnie. Oczywiście jak na obraz z określonej półki cenowej. Pomijając kwestię gry, wygląd zainfekowanych sprawia pozytywne wrażenie. Sceny brutalnych ataków również powinny znaleźć uznanie horroromaniaków. I pewnie by tak było, ale np. trudno zapomnieć niektórych wpadek, jak choćby upadek z wysokości jednej z postaci.

Jeżeli uwielbiasz „28 dni później”, to warto omijać z daleka recenzowany obraz, bo co się raz zobaczyło, tego się nie da „odzobaczyć”. Danny Boyle stworzył niezapomnianą postapokalipsę, Vittorio Rambaldi wręcz odwrotnie zamknął obraz na niewielkiej przestrzeni. Jego recepta była prosta, choć niezbyt skuteczna. Kampus i młodzież z ich codziennymi problemami, miłostkami, dręczycielami, czyli dobry materiał na komedię, którą okraszono zombiakami. Pokusiłem się na porównanie tego recenzowanego filmu z dziełem brytyjskiego reżysera, bo to całkowite przeciwieństwa, które łączy podobny początek i podjęta tematyka. „Instynkt mordu” to jednak horror z zupełnie innej półki filmowej, który mimo mankamentów zasługuje na cztery czaszki. Owszem dużo, ale wystarczy zaakceptować wady niskobudżetowych horrorów, a seans może być udanym powrotem do kina lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku, który nie tylko dobrze się ogląda, ale zawiera parę ciekawych pomysłów, zwłaszcza pod koniec seansu.

Screeny

HO, PRIMAL RAGE HO, PRIMAL RAGE HO, PRIMAL RAGE HO, PRIMAL RAGE HO, PRIMAL RAGE HO, PRIMAL RAGE HO, PRIMAL RAGE HO, PRIMAL RAGE HO, PRIMAL RAGE HO, PRIMAL RAGE HO, PRIMAL RAGE HO, PRIMAL RAGE HO, PRIMAL RAGE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ charakteryzacja
+ powiew lat osiemdziesiątych
+ pomysł na fabułę
+ lekki, łatwy i przyjemny

Minusy:

- reżyseria
- postacie drugoplanowe

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -