Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:HAPPY HUNTING

HAPPY HUNTING

Happy Hunting

ocena:7
Rok prod.:2017
Reżyser:Joe Dietsch, Louie Gibson
Kraj prod.:USA
Obsada:Martin Dingle Wall, Ken Lally, Kenny Wormald, Connor Williams, Gary Sturm, Jonathan Looper, Liesel Hanson
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Miłośnicy gatunkowej pulpy, kina klasy B, tego zarówno spod znaku horroru jak i kina akcji, motyw polowania na ludzi znają od podszewki i sypanie tytułami niczym rękawa przychodzi im nad wyraz łatwo. Bo wymienią i stareńki „The Most Dangerous Game”, i „Deadly Prey”, i „Final Round”, „Surviving the Game” czy “Hard Target”, ale też “Turkey Shoot”, jak również “31”. Bliżej do horroru będzie filmowi “Happy Hunting”, debiutowi Louie Gibsona i Joe’go Dietscha, który mogliśmy zobaczyć na tegorocznym SplatFilmFest w Lublinie.

Główny bohater, Warren, postanawia zmienić coś w swoim życiu alkoholika i usłyszawszy o dziecku, którego może być ojcem, wyjeżdża do Meksyku zobaczyć je. Po drodze zatrzymuje się w nadgranicznej mieścinie Bedford Flats. Nie wie, iż jego mieszkańcy raz w roku na okalającej miasto pustyni urządzają sobie ekscytujące polowanie. Ekscytujące, bo zwierzyną łowną są ludzie.

Nie powiem, od pierwszych minut opowieść Gibsona i Dietscha wygląda tak, jakby chciała być czymś więcej niż tylko kolejną rąbanką z wiejskimi prymitywami w rolach oprawców. Choćby przez to, że bohater to alkoholik i producent tanich dragów albo że całość skręcona jest za pomocą prostych, pozbawionych realizacyjnych fajerwerków ujęć nadających formie szorstkości i niemalże ascetyczności. Twórcy zapraszają nas w świat, w którym nie istnieje podział na dobro i zło oraz na bohaterów, za których trzymamy kciuki i takich, których jak najszybciej widzielibyśmy w kałuży krwi. Panowie filmowcy także, choćby przez to, że główny bohater do wygadanych nie należy, unikają dłuższych dialogów i słownych dysput. Dzięki temu mogą poświęcić czas a to na subiektywizację rzeczywistości i pokazanie jej oczami deliryka, a to na długie ujęcia czy to położonego pośrodku niczego miasteczka, czy pustyni prezentowanej o różnych porach dnia i nocy. To rzecz jasna działa na wyobraźnię widza poszukującego w kinie grozy czegoś nowego, czegoś, co będzie mogło go zaskoczyć, a tym samym wprawić w stan ekscytacji. Najmocniejszym bowiem punktem filmu jest wszystko to, co wiąże się z miejscem akcji – a więc położona pośród pustyni na wpół wyludniona mieścina, panujący tam osobliwy klimat beznadziei i marazmu, wizerunek żyjących w swoim świecie mieszkańców, wreszcie zmowa milczenia wokół święta, które tak naprawdę nadaje sens ich egzystencji.

Co istotne, reżyserski duet stara się konfidencyjnie mrugać okiem zarówno do tych, którzy w horrorze szukają sprawdzonych fabularnych schematów, jak również starają się zjednać sobie widzów szukających w kinie grozy niekonwencjonalnych kontekstów i niebanalnych treści. Tych pierwszych próbuje się zadowolić brutalnością, całym wachlarzem degeneratów i obleśnych prymitywów oraz rzecz jasna bezkompromisowością w pokazaniu polowania na ludzi. Powinna ich zadowolić formalna asceza, a także wizja świata sprowadzająca się do powiedzenia „człowiek człowiekowi wilkiem”. Ci szukający w horrorze przesłania i alegorii na pewno doszukają się czy to komentarza do polityki antyimigracyjnej prowadzonej przez Donalda Trumpa, czy też krytyki małomiasteczkowego, prowincjonalnego konserwatyzmu, którego dobrotliwa twarz nierzadko skrywa pokłady szowinizmu, nienawiści i okrucieństwa. “Happy Hunting” pokazuje także jak władza, ta nominalna, a także zyskiwana dzięki dużym pieniądzom, potrafi zepsuć człowieka i uczynić go bezlitosną bestią.

Mimo widocznych chęci Gibsona i Dietscha stanięcia trochę obok gatunkowych pomników oraz ich rzeszy epigonów, “Happy Hunting” nie da się uznać za kino znaczące, wyznaczające nowe drogi horrorowi czy nawet przez zabawę gatunkowym instrumentarium dostarczające widzowi niebanalnej rozrywki. Reżyserski duet zbyt mocno okopał się w wykorzystywanych po wielokroć schematach fabularnych, by uznać ich opowieść za przekaz, który zmusić ma widza do głębszej refleksji. Owe szablony nie zostały ani zreinterpretowane, ani wzbogacone o coś, niekoniecznie znaczącego, co nadałoby im choćby nimb „nowego podejścia do tematu”. Nie zmienia to jedna faktu, iż “Happy Hunting” jest kolejną produkcją, który dowodzi, iż sztuka filmowa mająca dostarczyć emocji - nawet tych osobliwych, charakterystycznych dla horroru - i trochę przemyśleń, wcale nie musi opierać się na niebotycznym budżecie.

Screeny

HO, HAPPY HUNTING HO, HAPPY HUNTING HO, HAPPY HUNTING HO, HAPPY HUNTING HO, HAPPY HUNTING HO, HAPPY HUNTING

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ formalna asceza i minimalizm środków artystycznych
+ nieśpieszna narracja
+ miejsce akcji – miasteczko położone pośrodku pustyni
+ niegłupi przekaz

Minusy:

- miało być oryginalnie, ale fabułę twórcy oparli o opatrzone już filary gatunkowe

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -