Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:NAILS

NAILS

Nails

ocena:8
Rok prod.:2017
Reżyser:Dennis Bartok
Kraj prod.:Irlandia
Obsada: Shauna Macdonald, Richard Foster-King, Robert O’Mahoney, Ross Noble, Leah McNamara
Autor recenzji:Róża Perszon
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Trenerka Dana Milgrom trafia do szpitala na skutek wypadku. Obrażenia są na tyle poważne, że kobieta nie jest w stanie samodzielnie się poruszać i oddychać. Podłączona do aparatu oddechowego, może porozumieć się z otoczeniem jedynie za pomocą komputera, który czyta na głos to, co kobieta napisze. Jej mąż i córka wspierają ją w tych ciężkich chwilach, jednak nie mają oni możliwości zabrania jej do domu. Kobieta pozostawiana na całe noce w ponurym szpitalu zaczyna doświadczać dziwnych rzeczy. Jawi się jej postać, która ewidentnie nie życzy jej szybkiego powrotu do zdrowia. Widzi i słyszy to, czego inni nie są jej w stanie wytłumaczyć. Wszyscy dookoła myślą, że to halucynacje na tle nerwowym, a kondycja psychiczna Dany poprawi się, jak tylko ta wróci do domu. Okazuje się jednak, że do tego czasu wyjdzie na jaw wiele zaskakujących faktów, których kobieta doświadczy leżąc w bezruchu na szpitalnym łóżku. Jak w takiej sytuacji wołać "ratunku"? przy pomocy rurki podłączonej do gardła? Jak uciekać, mając sparaliżowane nogi?

Irlandzki horror Dennisa Bartoka - reżysera, który ma za sobą dwa filmy krótkometrażowe jest mało konwencjonalny. Reżyser dobrze wiedział, jak podejść do tej historii i zadbać o to, aby była możliwie najbardziej przerażająca. "Przywiązał" kobietę do szpitalnego łóżka, uniemożliwiając jej ewentualną ucieczkę. Odebrał jej też zdolność płynnego porozumiewania się - nie pozwalając tym samym na głośny krzyk czy wołanie o pomoc. Dodatkowo zamknął w dużej i pustej sali, wprowadzając potwora nawiedzającego ją w nocy przez drzwi znajdujące się naprzeciwko. Obierając klasyczne atrybuty mocnego horroru stworzył nastrój godny podziwu. Tak niewiele a tak dużo! Debiutant doskonale wiedział, jak odbiec od klasycznego modelu amerykańskich produkcji i zapewnić widzowi dawkę klaustrofobicznego, ściskającego gardło strachu. Od początku wiedział jak stworzyć nastrój i jak sukcesywnie budować napięcie. Nie korzystał przy tym ze oryginalnego scenariusza. Motyw potwora wyskakującego z szafy jest dość powszechny, ale w takim wydaniu nabiera zupełnie nowego wymiaru.

Historia jest więc dość klasyczna i osadzona w - na pozór - typowym dla horroru miejscu. Jednak obraz szpitala jest również godny podziwu. Długie, wąskie korytarze... Puste i ciemne sale szpitalne. Chorzy? Niewiele ich w filmie, a jak już ich dostrzeżemy, to nie sprawiają oni wrażenia pogodnych, ani schorowanych staruszków. Wszytko w ciemnej, skąpanej złem i gęstej atmosferze działa na korzyść całej historii, która jak już wspominałam - nie jest skomplikowana. Forma nad treścią, to było zapewne główne założenie reżysera, który również straszy nas w odmienny niż normalnie sposób. Zdawałoby się, że rozmowa ze szpitalnym duchem może wyglądać nieco zabawnie, jeżeli kobieta używa do tego syntezatora głosowego i najpierw wypisuje pytania na klawiaturze. Tak samo jak wydawałoby się nudnym oglądanie zmagań kobiety walczącej o życie leżąc na szpitalnym łóżku. W tym tkwi magia tego filmu. Jak poradzić sobie ze strachem, gdy jesteśmy wobec niego bezsilni, a nasi bliscy nam nie wierzą? Co zrobić gdy nie jesteśmy w stanie uciec przed potworem, który nawiedza nas co noc i w końcu co poradzić, gdy nie jesteśmy w stanie nawet zawołać o pomoc?

Wszystkie te sztuczki wykorzystane w filmie sprawiają, że sami stajemy się sparaliżowani i nie możemy oderwać wzroku od ekranu, kibicując bohaterce jeszcze bardziej. Tym bardziej, że jest ona niesamowicie wiarygodna (świetna rola Shaun Macdonalds). Można ją łatwo skojarzyć z tytułową rolą Jamesa Caana z filmu "Misery", w którym położenie głównego bohatera i jego odczucia zdają się być identyczne. Nie brak w filmie nawiązań do innych klasyków gatunku. Nocne zmagania z byłym pracownikiem szpitala może nasuwać skojarzenie z "Koszmarem z ulicy Wiązów" tym bardziej, że obaj mieli tendencję do specyficznego okaleczania ofiar swoimi szponami.

Motywów do rozpatrywania w tym filmie jest wiele, a seans z pewnością pozostaje na długo w pamięci. Po raz kolejny przekonujemy się więc do łamania schematów i zabawy z formą. Kiedy klasyczne amerykańskie produkcje się nam nudzą, warto sięgnąć po coś z tylnego rzędu - nie zawiedziemy się! Europejskie kino po raz kolejny zdaje egzamin.

Screeny

HO, NAILS HO, NAILS HO, NAILS HO, NAILS HO, NAILS

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ ciekawa prosta hostoria
+ pomysł na przedstawienie sytuacji głownego bohatera
+ niekonwencjonalne zabiegi narracyjne
+ świetnie utrzymane napięcie

Minusy:

- brak

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -