Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:FURY, THE

FURY, THE

Furia

ocena:3
Rok prod.:1978
Reżyser:Brian De Palma
Kraj prod.:USA
Obsada: Kirk Douglas, John Cassavetes, Carrie Snodgress, Amy Irving, Andrew Stevens
Autor recenzji:Maciej Jędrejko
Ocena autora:3
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Nazwisko De Palma i horror powodują raczej dobre skojarzenia, dlatego nie ukrywam, że podszedłem z dużą aprobatą do „The Fury”. Moje oczekiwania były głównie poparte teorią, że na fali udanego „Carrie” reżyser postanowił stworzyć luźną produkcję i zrealizować niektóre pomysły, jakie mogły zostać ograniczone przez samą powieść. Czy twórcza swoboda okazała się dobrym rozwiązaniem dla reżysera?

Podczas pobytu na Bliskim Wschodzie agent Peter Sandza wraz ze swoim synem Robinem i współpracownikiem Childressem zostają zaatakowani przez grupę arabskich terrorystów. Po nieudanej próbie zamachu na jego życie, odkrywa spisek zaaranżowany przez swojego partnera, którego celem jest pozyskiwanie dzieci takich jak Robin – odznaczających się różnymi zdolnościami parapsychologicznymi. Peter postanawia wrócić do USA, by odzyskać swojego syna oraz przerwać projekty prowadzone przez Instytut Telepatyczny.

Dwa lata po premierze „Carrie” De Palma ponownie bierze na warsztat tematykę zdolności paranormalnych oraz woli człowieka, która przy nieodpowiednich emocjach i przekonaniach może okazać się co najmniej destrukcyjna. Choć ekranizacja debiutanckiej powieści Kinga jest horrorem z krwi i kości, tak „The Fury” można uznać za sensacyjno-polityczne science fiction, które dosłownie momentami puszcza oko w kierunku grozy. Niestety jest tego niewiele, dlatego film odbiera się raczej jako dobre kino „po dzienniku”, stanowiące miłą odskocznię od niezłomnych policjantów i wojennych weteranów. Określenie tej produkcji mianem horroru, jest jednak znaczącą przesadą. Oprócz braku jakiegokolwiek strachu podczas seansu na domiar złego dostajemy niezwykle ciągnącą się historię, której potencjał został zabity. Czasami przez totalnie abstrakcyjnie dobraną muzykę, niekiedy totalnie niezrozumiałe dowcipy czy próby rozluźnienia atmosfery, innym razem – zaskakującymi wręcz reakcjami czy grą aktorską młodszej części obsady. Osobną kwestią jest zakończenie, przemilczę je jednak i kolejny raz składam hołd w kierunku nietuzinkowej pomysłowości scenarzysty.

Jeżeli chcemy doszukać się plusów w produkcji Briana De Palma, z pewnością na pierwszy plan wysuwa się gra aktorska Kirka Douglasa i Johna Cassavetesa. Każdy z nich wyraziście i zgodnie z panującymi w tamtym czasie zasadami przedstawił w filmie powierzone im charaktery. Zarówno protagonista Sandza – umiejący poradzić sobie w każdej sytuacji były agent i kochający ojciec, jak i Childress – pozbawiony wszelkiej moralności do realizacji powierzonego mu celu. Produkcja filmu to kolejny atut, jak ktoś trafnie napisał „nudny, lecz ładnie wyglądający Palma”. Zgadzam się z tym, bo choć historia jest przewidywalna, to miło się ogląda wyraziste kino przełomu lat ’70 i ’80. Sama linia fabularna stanowi dość klasyczny przykład opowieści o młodzieży, która w nieodpowiedni sposób zaczyna wykorzystywać swoje unikatowe zdolności. Film jednak wypada dość blado przy przywołanej już „Carrie” czy późniejszych seriach o podobnej tematyce, tj. „Scanner Cop” i „Scanners”.

Szczerze przyznaję, że miałem spore oczekiwania co do „The Fury”, ale jestem zaskoczony co do wielkości rozczarowania po seansie. Film mogę śmiało nazwać przeciągniętą i nieco nużącą produkcją sensacyjną, która niesłusznie została określona mianem horroru. Rzekłbym, że mroczne science fiction to i tak duża przesada w próbie jakiegoś umiejscowienia tego obrazu. Trochę to wygląda jak miszmasz różnych pomysłów Pana De Palma, które miałyby na celu próbę zaspokojenia jak największej liczby widzów. Tym razem dobra produkcja i znane nazwiska nie wystarczyły, by stworzyć coś ambitnego, choć prawdę powiedziawszy z dnia na dzień czuję, że twórcy wcale nie mieli takiego zamiaru.

Screeny

HO, FURY, THE HO, FURY, THE HO, FURY, THE HO, FURY, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ gra aktorska dorosłej części obsady
+ dobra produkcja i realizacja

Minusy:

- słaba gra aktorska młodszej części obsady
- brak jakiegokolwiek elementu grozy, to raczej science ficition
- muzyka będąca momentami totalnym nieporozumieniem
- nudny, niewykorzystany, lecz przeciągnięty potencjał historii

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -