Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:KRAMPUS

KRAMPUS

Krampus: Duch Świąt

ocena:6
Rok prod.:2016
Reżyser:Michael Dougherty
Kraj prod.:USA
Obsada:Emjay Anthony, Adam Scott, Toni Colette
Autor recenzji:Damian Romaniak
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

„Krampus: Duch Świąt” jest familijnym horrorem, który łączy w sobie trochę elementów „monster movies”, „home invasion” i mrocznej baśni w stylu braci Grimm (zresztą kontekst niemiecki jest w przypadku tego obrazu bardzo ważny). Nie jest to może arcydzieło, ale przyzwoicie zrobiony film z wdzięcznym, budującym przesłaniem, który śmiało można obejrzeć w gronie rodzinnym, a już szczególnie w czasie świątecznym czy przedświątecznym. Krytycy i recenzenci często omijają kino familijne szerokim łukiem, więc postanowiłem tym razem trochę pójść pod prąd i napisać omówienie horroru przeznaczonego dla widzów od lat 12.

Boże Narodzenie zazwyczaj nie kojarzy się z horrorami, ponieważ to taki piękny, magiczny okres, kiedy po trudach codziennej pracy możemy przyjechać w rodzinne miejsca i rozkoszować się wolnym czasem. Z drugiej strony, kiedy rodzina znajduje się w komplecie, nierzadko mogą wybuchać nieporozumienia czy kłótnie, przy których niektórzy domownicy wyciągają jakieś mroczne tajemnice z przeszłości, a wtedy cały czar pryska i święta szybko zamieniają się w koszmar. W historii filmu grozy mamy co najmniej kilka ważnych obrazów, które akcentują mroczny, czy wręcz makabryczny wymiar ulubionych świąt. Mogę chronologicznie wymienić takie tytuły jak „Cicha noc, krwawa noc” (1972), „Świąteczne zło” (1980), „Cicha noc, śmierci noc” (1984), znakomity polski thriller „Wśród nocnej ciszy” (1978) Tadeusza Chmielewskiego czy familijne „Gremliny” (1984). Warto zauważyć, że większość tytułów, to przewrotne parafrazy znanych kolęd. Jeśli ktoś widział polski plakat do „Krampusa” czy chociażby okładkę płyty DVD, to na samym dole widnieje napis: „Cicha noc, straszna noc”, który niewątpliwie znawcom i miłośnikom filmowej grozy kojarzy się z wyżej wymienionymi klasycznymi pozycjami. W 2006 roku powstał horror zatytułowany „Black Christmas”, może nie tak udany, ale warto go w w tym kontekście przywołać. Nie mogę nie wspomnieć o filmie „Silent Night” Stevena C. Millera z 2012 roku, w którym główną rolę zagrał legendarny, znany z „Mechanicznej pomarańczy”, Malcolm McDowell.

Michael Dougherty, twórca całkiem udanej „Upiornej nocy Halloween” (2007), sięgnął w swoim najnowszym filmie po fascynujący motyw Krampusa. Samo słowo „krampus” pochodzi z języka staro-wysoko-niemieckiego (niewtajemniczonym powiem, że to najstarsza forma języka niemieckiego, jaką znamy) i oznacza dosłownie „pazur”. Krampus jest postacią wywodzącą się z austriacko-bawarskiego folkloru alpejskiego. To antropogeniczna istota, która była w podaniach często przedstawiana jako hybryda diabła i fauna. W niektórych wersjach legendy Krampus był człowiekiem przebranym w skórę kozy lub owcy, a na głowie nosił drewnianą maskę z rogami i parą dwóch kopyt. Postać Krampusa według staroniemieckiej tradycji miała pojawiać się wraz ze św. Mikołajem i porywać niegrzeczne dzieci. Stwór miał kosz zawieszony na plecach, do którego wkładał niesforną dziatwę. W tradycji niemieckiej istnieją takie terminy jak „Krampusnacht” czyli „noc Krampusa” czy „Krampuslauf”, tzw. „bieg Krampusa” (uliczny bieg, w którym ludzie uciekają przed demonem). W XIX wieku modne były „Krampuskarten”, świąteczne kartki pocztowe z wizerunkiem tej fantastycznej istoty. Nie trudno zauważyć, że Krampus to postać stanowiąca opozycję do poczciwego św. Mikołaja, będąca uosobieniem zła, budząca wyraźne skojarzenia z grecką mitologią, gdzie występują takie postacie jak faun czy satyr. Niechętnie na Krampusa patrzył Kościół katolicki, który zwalczał tę pogańską tradycję, jednak obecnie następuje renesans zainteresowania dawnymi mitami i legendami, więc Krampus z powodzeniem funkcjonuje w kulturze masowej, z Niemiec przeniósł się nawet za ocean, gdzie do dziś cieszy się olbrzymią popularnością. I bardzo dobrze, że amerykański twórca postanowił wykorzystać tę intrygującą postać i nakręcić o niej film.


Michael Dougherty przedstawia w swoim obrazie zwyczajną, amerykańską rodzinę, której daleko jest do ideału. Mamy ojca wiecznie zajętego pracą i przywiązanego do swojego telefonu, matkę z problemami, zażywającą lekarstwa oraz dzieci, pozostawione same sobie i nie czujące głębokiej więzi z rodzicami. Przychodzi czas świąteczny, a więc okres gorączkowych, pośpiesznych zakupów, które przybierają w filmie postać złośliwej satyry na współczesne konsumpcyjne społeczeństwo (klienci biegną szukać prezentów, nie zważając na innych ludzi i wyrywają sobie nawzajem artykuły). Przed świętami zjeżdża wujostwo z kuzynami oraz zrzędząca i wiecznie niezadowolona ciotka, jej cięte komentarze czasami potrafią rozbawić widza („Nigdy nie lubiłam dzieci. Nawet w dzieciństwie”). Pierwsza część filmu nieco przypomina pamiętną kultową komedię „W krzywym zwierciadle: Witaj, Święty Mikołaju” (1989), choć ostrze satyry nie jest tutaj tak błyskotliwe jak w ponadczasowym obrazie Chechika. Podczas świątecznej kolacji dzieci stroją sobie niewybredne żarty pod adresem św. Mikołaja i opowiadają historię o tym, jak Mikołaj spadł z sań i aby przeżyć musiał zeżreć swoje renifery (łącznie z Rudolfem), ulubieniec dzieci zostaje również nazwany „stukniętym tłuściochem”. Wybucha awantura, podczas której syn gospodarzy w złości krzyczy, że nienawidzi świąt. W nocy nagle pojawia się wichura i śnieżyca, gaśnie prąd, a miejscowość zostaje odcięta od świata. Beth, córka gospodarzy, wybiera się do chłopaka i w drodze zostaje zaatakowana przez wielkiego włochatego stwora. Rodzina jest przerażona i zdezorientowana, kiedy w domu zaczynają dziać się rzeczy wykraczające poza ludzki rozum. Zabawki i ciastka (tak, dokładnie, w tym drugim przypadku trochę twórcy przesadzili) atakują mieszkańców.


Interesującą postacią w filmie jest babcia Omi, bohaterka ma niemieckie korzenie (w tej roli Krista Stadler, znana także z polsko-austriackiej produkcji Dariusza Gajewskiego „Lekcje pana Kuki”), która staje się strażniczką tradycyjnych wartości. Wie dokładnie, kto stoi za przerażającymi wydarzeniami i w mroku opowiada wszystkim domownikom historię o Krampusie, pradawnym duchu, który nawiedził kiedyś jej dom, kiedy była małą dziewczynką. Rodzice zostali zabrani w zaświaty, a ona została przy życiu. Omi musi teraz dawać świadectwo i pokazywać ludziom, co się dzieje, gdy traci się wiarę i zapomina o prawdziwym duchu świąt. Krampus przychodzi po to, aby karać i zabierać, towarzyszą mu też przedziwne postacie. Dodam, że opowieść babci jest przedstawiona za pomocą bardzo udanych animowanych sekwencji.


Gra aktorów prezentuje się dość nierówno, słabo wypada Adam Scott w roli ojca rodziny, jest postacią wyjątkowo drętwą i papierową, natomiast bardzo dobrze radzi sobie Toni Colette wcielając się w postać matki. Efekty specjalne są na naprawdę dobrym poziomie, wiadomo, że jest to film bardziej familijny, więc efektownych krwawych momentów nie uświadczymy, ale są sceny, które mogą wywołać dreszczyk przerażenia, szczególnie mam na myśli sekwencje przedstawiające zmasowany atak ożywionych zabawek, kłania się tu wyraźnie tradycja takich filmów jak „Puppet Master” czy „Poltergeist”. Na szczególne brawa zasługuje budzące grozę małe monstrum białego cherubina. Są też sceny idiotyczne, weźmy wujka fanatyka broni strzelającego do chodzących ciasteczek, przypominających znaną postać ze „Shreka”. Nie polecam filmu dzieciom poniżej dwunastego roku życia, bo rzeczywiście mogą śnić się po nim koszmary. W Stanach „Krampus” otrzymał kategorię PG-13 i jest ona adekwatna, bo przemoc w tym obrazie przypomina mocniejsze części „Harry'ego Pottera” czy trylogię „Władca Pierścieni”. Porównując oceny na IMDB i filmwebie można odnieść wrażenie, że dzieło Dougherty'ego w Stanach zostało bardziej docenione niż w kraju nad Wisłą.


Przypis autora: pisząc drugi akapit o Krampusie jako postaci mitycznej i legendarnej korzystałem z bardzo inspirującego bloga „Cesarstwo Śląskie” (empiresilesia.com). DR

Screeny

HO, KRAMPUS HO, KRAMPUS HO, KRAMPUS HO, KRAMPUS

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ całkiem sprawna reżyseria
+ gra Toni Collete i Kristy Stadler
+ fascynujący motyw Krampusa
+ czasami można się przestraszyć (sekwencje przedstawiające atak ożywionych zabawek)
+ efekty i animowane sekwencje
+ pozytywne przesłanie i krytyka konsumpcjonizmu

Minusy:

- zbyt uproszczona wizja amerykańskiej rodziny z problemami
- nieudolna gra Adama Scotta
- niektóre idiotyzmy w scenariuszu (strzelanie do żywych ciasteczek, w ogóle można było Drogi Scenarzysto dać sobie spokój z ożywionymi „wypiekami”)

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -