Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:DEATH NOTE

DEATH NOTE

Notatnik śmierci

ocena:4
Rok prod.:2017
Reżyser:Adam Wingard
Kraj prod.:USA
Obsada:Nat Wolff, Lakeith Stanfield, Margaret Qualley
Autor recenzji:Justyna Metzger
Ocena autora:4
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Na początku była manga autorstwa Tsugumi Ohba (historia) i Takeshi Obata (rysunki). Light, błyskotliwy uczeń szkoły średniej, znajduje przypadkowo pochodzący z innego wymiaru notatnik o niezwykłych właściwościach. Zapisanie na jego kartach imienia, nazwiska i przyczyny śmierci powodowało, że wybrana ofiara ginęła w rzeczywistości. Light postanowił ulepszyć świat pozbywając się przestępców i dla niepoznaki wybierając jako przyczynę zgonu zawał serca. Fala zgonów w więzieniach w całej Japonii nie umknęła uwadze służb bezpieczeństwa, które nie potrafiły jednak udowodnić kto stoi za śmiercią więźniów. Japońska policja zwróciła się o pomoc o genialnego detektywa, ukrywającego swoją tożsamość i przedstawiającego się jedynie jako “L”. Od tego momentu rozpoczęła się mordercza rozgrywka między Lightem, a ścigającym go “L”.

Manga odniosła wielki sukces i została dosyć wiernie przeniesiona na ekrany w formie 37-odcinkowego serialu animowanego, który również podbił serca widzów na całym świecie. Wkrótce pojawiły się filmy japońskiej produkcji z aktorami, musical oraz serial. Niestety historia stała się też inspiracją dla prawdziwego morderstwa dokonanego w 2007 roku w Belgii. Kwestią czasu było pojawienie się amerykańskiej ekranizacji komiksu, która od razu trafiła do dystrybucji Netflixa w 2017 roku.

Za reżyserię odpowiedzialny jest Adam Wingard, mający na swoim koncie wiele filmów grozy (Home Sick, Pop Skull, A horrible way to die, You’re next, V/H/S, Blair Witch z 2016 roku, The ABCs of Death). Można by pomyśleć: właściwy człowiek, na właściwym miejscu. Niestety nic bardziej mylnego.

Zarówno papierowy, jak i animowany oryginał nie tylko wciągał od pierwszej chwili, ale w intrygujący sposób pokazywał przemianę głównego bohatera w narcystycznego mordercę. Znany amerykański psycholog Philip Zimbardo wprowadził termin efektu Lucyfera, który określa przemianę charakteru człowieka z dobrego na zły, jedynie z powodu środowiska w jakim się znajduje. Takie okoliczności zaistniały w życiu Lighta, ale był to proces, poprzedzony moralnymi rozterkami głównego bohatera. Tych ostatnich zdaje się nie mieć amerykański odpowiednik, kiedy już na początku filmu testuje działanie notatnika na szkolnym osiłku, który powinien być zgłoszony na policję, a nie zdekapitowany.

Wątki z ponad stu rozdziałów mangi ciężko zmieścić w stu minutach filmu, ale może był to znak, że historia sprzedałaby się lepiej w formie serialu. Ryuk, znudzony bóg śmierci, który był oryginalnym właścicielem notatnika i jedną z ważniejszych postaci komiksu/anime, zaszczyca nas swoją obecnością na ekranie przez raptem kilka minut. Intrygujący “L” jest w filmie kompletnie przezroczysty. Skoro reżyser postanowił pozbawić widzów tego co najlepsze w oryginale, co zaoferował w zamian?

Widzowie nieświadomi istnienia oryginału zapewnie potraktują Death Note jako przeciętną produkcję która można postawić na półce obok dvd z sagą Zmierzch, ale żaden fan serii nie da tej produkcji więcej niż jedną gwiazdkę. Nijako zagrany, nie trzymający w napięciu, a już zupełnie nie straszny film broni się jedynie niezłymi zdjęciami. Wingard odgrażał się, że chciałby nakręcić kolejne części. Podejrzewam, że niejeden fan oryginalnej serii chętnie zanotowałby jego nazwisko w notatniku.

Screeny

HO, DEATH NOTE HO, DEATH NOTE HO, DEATH NOTE HO, DEATH NOTE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ Ryuk wygląda prawie jak w oryginale
+ ładne zdjęcia

Minusy:

- to nie jest horror, produkcji bliżej do sagi „Zmierzch”
- za mało Ryuka
- fabuła spłycona do poziomu kałuży

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -