Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:OPEN HOUSE

OPEN HOUSE

Dom otwarty

ocena:2
Rok prod.:2018
Reżyser:Matt Angel, Suzanne Coote
Kraj prod.:USA
Obsada:Dylan Minette, Piercey Dalton, Sharif Atkins, Patricia Bethune
Autor recenzji:Mateusz Morawiec
Ocena autora:2
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Open house, to sposób zareklamowania wystawionego na sprzedaż domu oraz znalezienia potencjalnych nabywców, znany głównie w Stanach Zjednoczonych. Polega na udostępnieniu takowego lokalu zainteresowanym kupnem zwiedzającym, którzy w wyznaczonym czasie, mogą bez ograniczeń przechadzać się po budynku, rozważając jego zalety, wady oraz ewentualną ofertę kupna. Twórcy filmu, o polskim tytule „Dom Otwarty” postanowili pokazać, jakie niebezpieczeństwa może sprowadzić wpuszczenie obcych do swojego domu i zrobili to w sposób iście beznadziejny.

Producentem filmu jest Netflix, natomiast zarówno reżyserią jak i scenariuszem, zajęli się na spółkę Matt Angel, aktor grający głównie gościnne role w serialach, oraz Suzanne Coote, z której nazwiskiem nigdy wcześniej się nie spotkałem. Niestety, już na pierwszy rzut oka można dostrzec, że twórcy nie mają specjalnego doświadczenia w kinematografii, tym bardziej gdy idzie o wymagający gatunek, jakim jest horror. No dobrze, nazwijmy rzecz po imieniu, thriller z elementami horroru.

Poznajemy historię młodego chłopaka oraz jego matki. Akcja rozgrywa się niedługo po wypadku samochodowym, w którym życie traci głowa rodziny, ojciec i mąż, pozostawiając ich zdruzgotanych i zrozpaczonych. W ramach odcięcia się od tragedii, nasi bohaterowie postanawiają zamieszkać w wystawionym na sprzedaż domu letniskowym ciotki, by przypilnować go i przygotować na wspomniany wcześniej open house. Gdy nadejdzie dzień zwiedzania, mają zniknąć, do czasu gdy zwiną się potencjalni kupcy.

Od samego początku dzieją się dziwne rzeczy. Zniknie jakiś przedmiot, by później pojawić się w innym miejscu. Drzwi same się otworzą. Gdzieś na schodach rozlegną się kroki. Nagle wyłączy się bojler i zimna woda spowoduje histeryczny wrzask zrozpaczonej matki, mobilizując do biegu dzielnego syna, gotowego ocalić swą rodzicielkę przed nadmiernym wychłodzeniem. Wiem, pewnie przesadzam, ale to właśnie jeden z najbardziej irytujących elementów filmu. Niedorzeczne zachowania bohaterów. Ktoś ukradł twój telefon. Co należy zrobić? Zapytać Matkę czy go widziała, jeżeli nie, olej sprawę, po co ci telefon? Chyba każdy z nas oberwał kiedyś pod prysznicem, znienacka, strumieniem lodowatej wody, a kto darł się wniebogłosy jakby go mordowali? Wymieniać dalej?

Pomijając jednak, tego typu drobne głupoty obecne w filmie, nie jestem w stanie znaleźć jakichkolwiek znaczących plusów tego dzieła. Niby mamy tu wszystko, duże domostwo, dziwne wydarzenia, rodzina po przejściach, nawet udało się wcisnąć zwariowaną sąsiadkę. Tylko co z tego, skoro wszystkie sceny są tak przeciągnięte, tak nudne i nieujmujące, że naprawdę ciężko przebrnąć przez ten, notabene półtoragodzinny, obraz. Film jest wypchany ogromną ilością zupełnie niepotrzebnych scen. To przez dwie minuty obserwujemy jak chłopak biega, spełniając się w swojej pasji, za chwilę znów ktoś przez kilka dobrych chwil próbuje włączyć ten nieszczęsny bojler, kilkunastosekundowa migawka z wypadku. I tak przez cały seans. Jestem w stanie zrozumieć, że to wizja artystyczna reżyserów popchnęła wszystko w tym kierunku, ale te sceny nie mają żadnego, nawet najmniejszego znaczenia.

O bohaterach zdecydowanie warto wspomnieć, tyle że wspominka również będzie miała negatywny wydźwięk. Dwójka głównych postaci, syn Logan, w którego wcielił się Dylan Minnette, oraz jego matka Naomi, zagrana przez Pircey Dalton, są tak pretensjonalni, że nawet gdyby film był pod innymi względami lepszy, oni pogrążyliby go całkowicie. Zachowują się jak typowe ofiary losu: mieliśmy ciężko w życiu, jesteśmy biedni, weźcie nas trochę pożałujcie. Najprawdopodobniej twórcy chcieli, by widzowie poczuli psychiczne rozdarcie bohaterów, współczuli im. Nic z tego. Od siebie dodam, że po pół godziny, miałem ochotę osobiście udusić zarówno Logana jak i jego Matkę. Pozostałe postaci są napisane i zagrane znośnie, chociaż wielce prawdopodobnym jest, że nie stały się tak irytujące, gdyż przydzielono im o wiele mniej czasu ekranowego. Wisienką na torcie jest Martha, dziwna sąsiadka, grana przez Patricię Bethune. Aktorka chyba nieco na siłę próbowała nadać swojej bohaterce mrocznego wydźwięku, przez co wyszło, mówiąc delikatnie, groteskowo.

Od strony technicznej, film jest zrealizowany poprawnie. Nieco kuleje montaż niektórych scen, jednak nie przeszkadza to podczas seansu. Nie uświadczymy tu co prawda żadnych fajerwerków jeżeli chodzi o prace kamery, oświetlenie czy inne techniczne aspekty produkcji, jednak niemal zawsze jest dobrze. Bez efekciarstwa, ale i bez błędów w widoczny sposób przeszkadzających w odbiorze.

Na koniec zostawiłem sobie element, który w całej produkcji zirytował mnie najbardziej. Od samego początku, twórcy kreują pewne założenia, dając nam wskazówki dotyczące tego, dokąd zmierza akcja, o co chodzi w całej intrydze i skąd biorą się wszystkie zdarzenia, spotykające bohaterów. Poszlaki, które dostajemy są niejasne, nieczytelne, dzięki czemu nie możemy z całą pewnością stwierdzić czy nasze przypuszczenia są prawdziwe, czy też nie. Wszystko szło dobrze, mogło to nawet uratować cały film, gdyby nie zaserwowany nam pod koniec zwrot akcji. Jest tak beznadziejny, tak idiotyczny, nie na miejscu i bez sensu jak skrzynka narzędziowa hydraulika w filmie z branży dla dorosłych. Nie mam pojęcia dlaczego, ale twórcy odcięli się niemal od wszystkiego co budowali przez cały czas i postawili na największy chyba możliwy banał. Czyżby ktoś nie miał pomysłu na zakończenie i kilka ostatnich scen napisał na odczepnego, na kolanie.

W filmie ciężko doszukać się jakichkolwiek plusów. Jest nudny jak flaki z olejem, ma irytujących bohaterów, sceny ślimaczą się niesamowicie. Nie potrafi porządnie przestraszyć, ani nawet przez chwilę utrzymać widza w napięciu. Zdecydowanie nie polecam. Na platformie Netflix, znajdziemy o wiele lepsze filmy spod znaku grozy. Nie warto tracić czasu na Dom otwarty.

Screeny

HO, OPEN HOUSE HO, OPEN HOUSE HO, OPEN HOUSE HO, OPEN HOUSE HO, OPEN HOUSE HO, OPEN HOUSE HO, OPEN HOUSE HO, OPEN HOUSE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ przez kilka krótkich chwil film jednak trzyma w napięciu

Minusy:

- irytujący bohaterowie i ich bezsensowne zachowania
- niepotrzebne sceny przedłużające całość
- wszechobecna nuda
- spaprane zakończenie

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -