Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:STILL/BORN

STILL/BORN

Still/Born

ocena:6
Rok prod.:2018
Reżyser:Brandon Christensen
Kraj prod.:Kanada
Obsada: Christie Burke, Jesse Moss, Rebecca Olson, Jenn Griffin, Sheila McCarthy, Sean Rogerson
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Narodziny dziecka, zwłaszcza dla młodych ludzi, którzy na to potomstwo czekają z utęsknieniem, to wręcz rewolucja całkowicie zmieniająca ich dotychczasowe życie. Sam poród, zwłaszcza jeśli przebiegał z komplikacjami, na długo utrwala się nie tylko w pamięci kobiety, ale także w świadomości mężczyzny. Szczęśliwy finał przynosi ulgę, ale także niepokój o losy delikatnej i kruchej istoty, a także strach przed odpowiedzialnością, jaka zaczyna spoczywać na barkach rodzica, zwłaszcza matki. Co może się wydarzyć, kiedy owe lęki zostaną bardzo wzmocnione przez szok, jaki tworzysz wielu kobietom zaraz po porodzie? O tym opowiada pełnometrażowy debiut fabularny Brandona Christensena zatytułowany „Still/Born”.

Dwoje młodych ludzi wraz ze swym maleńkim synkiem wprowadzają się do pięknego, dużego domu położnego w bardzo prestiżowej dzielnicy. On, by podołać roli jedynego żywiciela rodziny, rzuca się w wir pracy. Mimo to każdą wolną chwilę poświęca żonie i dziecku. Ona na długie godziny zostaje sama w domu. Opiekuje się synkiem, ale ciągle wspomina poród. Nie może bowiem zapomnieć o tym, iż przez dziewięć miesięcy nosiła pod sercem dwoje dzieci. Narodziny przeżył tylko jeden syn. Do pogłębiającej się depresji poporodowej dołącza strach, kiedy bohaterka odkrywa, iż w jej domu może ukrywać się ktoś, kto czyha na życie noworodka.

Jak nietrudno się domyślić, nasza bohaterka będzie musiała stawić czoła nadnaturalnemu złu, które w jej mniemaniu, chce zabrać dziecko. Z czasem podejmuje coraz bardziej desperackie próby, by chronić je przed demonicznymi manifestacjami. Rzecz w tym, iż nikt, w tym mąż, matka i psychiatra, nie wierzą w to, że gdzieś w domu czai się bestia z piekła rodem. Pomysł na film był zatem prosty, po wielokroć już wykorzystywany i dla kogoś, kto zna kino grozy, łatwy do odszyfrowania – do ostatnich scen filmu utrzymywani jesteśmy w niepewności co do tego, czy bohaterkę i jej latorośl rzeczywiście prześladuje nadnaturalna istota, czy też może jedynym zagrożeniem dla dziecka jest... ona sama, a demoniczny prześladowca jest zwidem funkcjonującym tylko i wyłącznie w umyśle kobiety, zrodzonym na skutek traumy poporodowej, lęku przed odpowiedzialnością, obawy o życie synka, wreszcie samotności, z jaką zmagać się musi każdego dnia.

Ale nie pomysł na film jest jego największym atutem, ani też schemat fabularny, po jaki twórcy sięgnęli, by nadać opowieści przykuwający uwagę kształt. Ukazanie bowiem rzeczywistości z różnych perspektyw, w której jedna zdominowana jest przez przekonanie o istnieniu nadnaturalnych zjawisk, to chwyt narracyjny, po który twórcy horrorów sięgali już nieraz. W „Still/Born” przede wszystkim przekonują do siebie sami bohaterowie. Dzięki niezłym kreacjom aktorskim oraz ukazaniu postaci w różnych sytuacjach – czy to szczęśliwych, kiedy cieszą się rodzinnym ciepłem, czy w tragicznych, kiedy z niemalże heroicznym wysiłkiem radzą sobie ze stratą jednego z bliźniąt – przejmujemy się losami pary protagonistów i do ostatnich chwil dopingujemy im w konfrontacji z nieznanym. Warto także nadmienić, iż filmowi przysłużyła powściągliwość twórców w kreacji filmowej grozy oraz doborze środków mających wpływać na emocje widzów. Christensen nie epatuje przemocą i obrazami okrucieństwa. Nie straszy w sposób prymitywny wyrywając nas co i rusz z fotela a to nagłym pojawieniem się jakiegoś straszydła, a to wrzaskiem stanowiącym kontrapunkt dla ciszy. Wreszcie pokazując rodzinny dramat nie szafuje ściskającymi gardło emocjami. Za plus „Still/Born” odebrać należy także to, iż w pewnym momencie zaczynamy domyślać się, iż cała historia nie musi skończyć się finałem niby dramatycznym, ale zwieńczonym happy endem. Nieprzewidywalność losów postaci oraz do końca nieznana proweniencja demonicznych manifestacji czyni historię jeszcze ciekawszą i bardziej zajmującą.

Miłośników klasycznych ghost story, bo takąż jest „Still/Born”, ucieszy także fakt, iż Christensenowi nie spieszy się ani do tego, by zacząć nas straszyć wszystkimi dostępnymi środkami, ani także do tego, by jak najszybciej, najlepiej w pełnej okazałości, przestawić nam antagonistę bohaterów. Zanim nada swojej opowieści kształtu typowego horroru, reżyser nieśpiesznie kreuje jej wiarygodność – prezentuje bohaterów w różnych stacjach, zwalania akcję, by skupić sie na ich reakcjach, wreszcie za pomocą dłuższych ujęć stara się wciągnąć nas w przestrzenie, w jakich bohaterka stawi czoła nie tylko prześladującemu ją monstrum, ale także demonom tkwiącym w jej głowie. Jednak im bliżej do finału, tym Christensenowi łatwiej przychodzi zdynamizowanie akcji i nadanie jej większego ładunku emocjonalnego.

„Still/Born” to rozrywka w stanie niemalże czystym, bez mierzenia się z problemami dręczącymi współczesną ludzkość. Warto jednak bliżej przyjrzeć się motywacjom i przyczynom zachowań głównej bohaterki. Dzisiaj, w dobie błyskawicznej, acz podanej w sposób naskórkowy informacji, tego typu osoba oceniona i osądzona zostałaby natychmiast, bez wnikania w szczegóły jej intencji. Coraz częściej i my dostosowujemy się do tego rodzaju wartościowania – bez zastanowienia piętnujemy kogoś niepochlebną etykietą, bo tak jest łatwo, a i my przez to siebie widzimy w lepszym świetle. Film Christensena to taki, posługując się terminologią muzyczną, cover, ale przemyślany, solidnie zaaranżowany i ciekawie zinterpretowany. Niby znamy melodię i tekst utworu, a jednak przez profesjonale podejście wykonawców słucha się go z niemniejszym zainteresowaniem niż oryginału. „Still/Born” filmem na miarę odkrycia, które „namiesza” w kinie gatunkowym, w żadnym wypadku nie jest. Ale na miano solidnie przygotowanego patrzydła – takiego, co to zainteresuje, a ze dwa czy trzy razy nawet przestraszy – jak najbardziej zasługuje.

Screeny

HO, STILL/BORN HO, STILL/BORN HO, STILL/BORN HO, STILL/BORN HO, STILL/BORN HO, STILL/BORN

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ dobrze, z wyczuciem opowiedziana historia
+ przykuwające uwagę losy głównej bohaterki
+ niezłe zakończenie
+ niespieszna, ale na pewno nie nużąca narracja
+ chwilami naprawdę straszy

Minusy:

- jeśli ktoś powie, że wszystko to już w kinie grozy było, będzie miał rację

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -