Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:BOYS IN THE TREES

BOYS IN THE TREES

Boys in the Trees

ocena:8
Rok prod.:2016
Reżyser:Nicholas Verso
Kraj prod.:Australia
Obsada:Toby Wallace, Gulliver McGrath, Mitzi Ruhlmann, Justin Holborow, Tom Russell, Winta McGrath, Elle Rogers
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Halloweenowy entourage, hołd złożony popkulturze lat 90., młodzi ludzie u progu dorosłości, niewielkie, prowincjonalne miasteczko, w którym wszyscy się znają i wreszcie coś niezwykłego, demonicznego, co swą mocą na zawsze odciśnie piętno na życiu bohaterów – na kanwie takich motywów postanowić utkać swą opowieść Nicholas Verso, młody australijski reżyser, postać dotąd raczej anonimowa w świecie filmowym. Mam jednak nadzieję, że dzięki filmowi „Boys in the Trees” artyście uda się przebić do świadomości wielbicieli kina, bo jego pełnometrażowy debiut do historia, z jaką w kinie grozy nie mieliśmy do czynienia od lat.

Grupa nastolatków kończących szkołę średnią postanawia jak co roku uczcić po swojemu Halloween. Przebierają się w stroje rodem z tandetnych horrorów, kupują dużo alkoholu, zaopatrują się w narkotyki i przy wtórze klasyków grunge’u udają się na miejski cmentarz. Wcześniej jednak postanawiają „dokopać” swojemu rówieśnikowi, miejscowemu dziwakowi i outsiderowi. Rozwieszają oczerniające go plakaty i tworzą dziwaczną instalację niedaleko jego domu. Konflikt między grupą a „innym” nabiera nowego, wręcz groźnego wymiaru, kiedy Corey, jeden z dotychczasowych dręczycieli, porzuca grupę i przyłącza się do swojej dotychczasowej ofiary.

„Boys in the Trees” jest tego rodzaju filmem, którego streszczenie, choćby najdokładniejsze, nie tyle przybliży widzom treść, co je spłaszczy i wykoślawi. Całość bowiem tworzy skomplikowana konstrukcja, na którą składa się nie tylko daleka od banału i jednoznaczności fabuła, ale także forma i jej artystyczny, a konkretniej wizualno-dźwiękowy aspekt. Już dobór bohaterów oraz ich zawieszenie w konkretnej rzeczywistości daje wiele do myślenia, bo czyni fabułę bogatą w konteksty i znaczenia. Najważniejsi z nich to młodzi ludzie, którzy lada moment wejdą w dorosłość. Ale mają z nią problem, bo się jej opierają – może przez strach przed podejmowaniem decyzji, może są niedojrzali, a może widząc swoich rodziców, którzy utknęli w małomiasteczkowym marazmie, buntują sie przeciwko takiej egzystencji. Jeden z nich jednak, wrażliwiec, fotograf z zacięciem artystycznym, chce podjąć rękawicę, którą rzuca dorosłość i gotowy jest na samodzielne oraz odpowiedzialne życie. Wyłamując się z szeregu nie tylko skazuje się na samotność, lecz także na wrogość dotychczasowych przyjaciół i kumpli. Drugi z bohaterów to postać podobna do Carrie z powieści Kinga, tyle tylko, że bez nadnaturalnych mocy. Inaczej patrzy na świat, jest typem samotnika kontemplującego rzeczywistość, nie interesuje go interakcja z grupą. Jest zamknięty w sobie, skupiony na rozpamiętywaniu tragedii, która mocno go zmieniła. Ni stąd ni zowąd chłopcy zbliżają się do siebie, zaczynają ze sobą rozmawiać. Dowiadujemy się także, że wcześniej, przed laty, coś ich łączyło. Im wylewniej bohaterowie otwierają się przed sobą, im więcej odkrywają rzeczy, które ich łączą, tym więcej w filmie zaczyna się dziać, a z każdą minutą akcja staje się coraz bardziej zaskakująca.

Historia autorstwa Nicholas Verso horrorem sensu stricto nie jest, bo reżyser świadomie łamie gatunkowe reguły i warstwę obyczajowo-psychologiczną fabuły czyni zdecydowanie ważniejszą od tego, co kino grozy wyróżnia. Bo nade wszystko „Boys in the Trees” to film o przyjaźni, o wadze w życiu dziecięcej wrażliwości, wreszcie o pierwszych naprawdę ważnych i trudnych wyborach, a także o tym, iż dzieciństwo i bycie nastolatkiem wcale nie muszą być usłane różami. Z drugiej strony Verso dla nadania swojej historii zamierzonego kształtu wręcz garściami czerpie i z tego, co instrumentarium gatunkowe kina grozy oferuje, i czyni aluzje do konkretnych horrorów, które po wielokroć już oglądaliśmy na mniejszym lub większym ekranie. Akcja filmu rozgrywa się w niewielkim miasteczku wśród grupy młodych ludzi. Wśród bohaterów nie ma dorosłych, za to nastoletni bohaterowie muszą mierzyć się z dorosłymi problemami – a to rzeczywistymi i jak najbardziej przyziemnymi, choćby z konsekwencjami dokonywanych przed laty wyborów, a to z nadnaturalnymi, bo jest przecież Halloween, ta wyjątkowa noc, która pozwala wszelakiej maści stworom kryć się w każdej plamie wieczornego mroku. Nie brakuje także postaci charakterystycznych dla anglosaskiego horroru – clownów, duchów, wilkołaków i wampirów. Jest wreszcie coś, co odwołuje się bezpośrednio do źródeł nie tylko gatunku, ale do prapoczątków kina, które wzięło się przecież z pragnienia uwiecznienia na celuloidowej taśmie historii znanych z literatury. Narracja w „Boys in the Trees” charakter szkatułkowy, twórcy filmu bowiem nie tylko sięgają po retrospekcję, ale także, kiedy bohaterowie straszą się halloweenowymi historyjkami, stosują chwyt „opowieści w opowieści”. Dzięki temu całkowicie dajemy się uwieść historii snutej przez Verso, tym bardziej, iż dygresje w znaczący sposób uzupełniają główny wątek filmu. A wszystkie te chwyty mają przecież swój początek w literaturze, zarówno w prozie jak i romantycznych balladach.

Mnie jednak szczególnie ujęło wszystko to, co składa się na klimat filmu, jego charakterystyczny i wręcz w wirtuozerski sposób nakreślony kulturowy background lat 90. Przez to, że twórcy dla nadania rytmu swojej opowieści sięgnęli po konwencję kina drogi – bohaterowie co prawda nie przemierzają setek kilometrów, ale ciągle są w ruchu wędrując po rodzinnym miasteczku, które lada chwile opuszczą – możliwe stało się stworzenie panoramy tego, jak żyli i czym żyli starsi nastolatkowe z tamtego okresu. Mamy zatem ulice udekorowane na Halloween, ówczesne sklepy, szkolę, cmentarz, wreszcie pokój głównego bohatera wypełniony plakatami muzycznymi (np. Nirvana) czy filmowymi („The Crow” Alexa Proyasa). Nie ma laptopów, smartfonów i tabletów, nie ma więc cyfrowych plików audio-video. Nie znaczy to jednak, iż bohaterowie stronią od kina i muzyki. Cieszą się nimi dzięki discmanom oraz odtwarzaczom VHS. Dzięki temu i oni i my możemy posłuchać kawałki takich gigantów mocniejszego rocka jak Rammstein, Marylin Manson, Nine Inch Nails oraz rzecz jasna Nirvana oraz innych grungowych kapel tak przecież wielbionych w latach 90. Nicholas Verso bawi się miksowaniem tychże kawałków, starannie wybiera ich fragmenty i tak dobiera do nich sceny oraz ujęcia, by zintensyfikować nasze odczucia i wchłonąć nas w filmowe uniwersum.

Granie na emocjach odbiorcy to zresztą fundament strategii narracyjnej, jaką w „Boys in the Trees” posłużył się Verso. I nie chodzi tu o to, w co bawi się większość twórców kina grozy, mianowicie o straszenie nas oklepanymi metodami, takimi jak choćby jump scenes. Nie brakuje w filmie brutalności, momentami bohaterowie są wobec siebie bardzo okrutni. Bo o to w sumie reżyserowi chodziło – o pokazanie, iż życie nieprzystającego do otoczenia nastolatka może mieć w sobie coś z horroru. Z drugiej strony nie brakuje w „Boys in the Trees” scen pięknych, niemalże poetyckich, choćby kiedy przenosimy się w świat imaginacji jednego z chłopaków albo kiedy twórcy za pomocą retrospekcji pokazują nam przeszłość niektórych postaci.

Film Nicholasa Verso to swojego rodzaju fenomen, film wyjątkowy, oryginalny, z głębią i z przesłaniem. Z jednej strony mocno osadzony w poetyce kina grozy, z drugiej wymykający się gatunkowej klasyfikacji. Żonglowanie gatunkowym instrumentarium, nawiązanie do klasycznych motywów, po które przez dekady sięgali twórcy horroru, wreszcie osadzenie akcji w latach 90., to bardzo wyraźny sygnał dla dzisiejszych czterdziestolatków, iż „Boys in the Trees” to film dla nich, ludzi, którzy wtedy wchodząc w dorosłość zapoznawali się z klasyką kina grozy, najlepszymi horrorami w historii, które jak wiadomo wszystkim miłośnikom gatunku, powstały w siódmej i ósmej dekadzie XX wieku.

Screeny

HO, BOYS IN THE TREES HO, BOYS IN THE TREES HO, BOYS IN THE TREES HO, BOYS IN THE TREES HO, BOYS IN THE TREES HO, BOYS IN THE TREES

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ fascynująca opowieść
+ pełnokrwiści bohaterowie
+ świetnie oddany klimat lat 90. XX wieku
+ ścieżka dźwiękowa
+ zdjęcia
+ mieszanka horroru i kina obyczajowego
+ jest i rozrywka, i treści skłaniające do refleksji
+ świetnie pomyślana konstrukcja filmu

Minusy:

- konserwatywni miłośnicy kina grozy mogą być zawiedzeni „wycieczkami” w tematykę podejmowaną przez filmy obyczajowe

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -