Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:A QUIET PLACE

A QUIET PLACE

Ciche miejsce

ocena:8
Rok prod.:2018
Reżyser:John Krasinski
Kraj prod.:USA
Obsada:John Krasinski, Emily Blunt, Millicent Simmonds, Noah Jupe
Autor recenzji:Róża Perszon
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

„Ciche miejsce” to kolejny przykład tego, jak eliminując główne elementy kina grozy takie jak krzyki, hałasy i przerażające dźwięki, a wprowadzając absolutną ciszę, można stworzyć naprawdę solidny film, trzymający w napięciu przez cały seans. Pomysły na dobre straszaki powoli się kończą, a ich twórcy sięgają po coraz to nowsze, niekonwencjonalne sposoby, aby wywołać w nas lęk. Błądzą po wytartych ścieżkach gatunku i szukają pomysłów tam, gdzie zdawałoby się, że ich nie ma. Film „Nie oddychaj”, który skupił się na postaci niewidomego bohatera czy „Pazur”, w którym główna bohaterka jest przykuta do łózka szpitalnego i nie może wydobyć z siebie żadnego dźwięku, są świetnymi przykładami na to, że w umysłach reżyserów zapaliła się ostrzegawcza lampka. Współczesne horrory celowo eliminują podstawowe i powtarzające się motywy, chcąc pokazać, że nie tylko na nich opiera się dobry film grozy. Wyobraźmy sobie horror, w którym nie pada z ust bohaterów „HELP” lub „WATCH OUT”. Zdawałoby się, że niektóre z zachowań postaci z horrorów są już zapisane w konwencji i nie można ich zmieniać. Otóż można.

Tak się dzieje w przypadku „Cichego miejsca” Johna Krasinskiego. Reżyser i zarazem odtwórca głównej roli pokazał, że film utrzymany w zupełnej, grobowej – chciałoby się powiedzieć – ciszy, może straszyć i przede wszystkim – zainteresować widza. Na samym początku zostajemy wprowadzeni w sam środek apokalipsy, której przyczyn do końca filmu nikt nam nie wyjaśnia. W tym momencie silnie kojarzyć się to może z filmem „Coś za mną chodzi”, który w podobny sposób bawi się konwencją i stara się nie skupiać na przesadnym tłumaczeniu widzowi sytuacji, którą widzimy na ekranie. Wszystko klaruje się w kolejnych scenach.

Poznajemy więc naszych bohaterów: małżeństwo Lee i Evelyn Abbott oraz ich trójkę dzieci – kilkuletniego Beau, Marcusa i najstarszą, głuchoniemą Regan. Rodzina robi co może, aby dostosować się do świata, w którym jedynym warunkiem przetrwania jest zachowanie absolutnej ciszy. Pokazują to już pierwsze sceny, w których obserwujemy, jak nasi bohaterowie robią zakupy w sklepie, wybierając najbardziej potrzebne produkty, omijając szerokim łukiem wszystko co gra, mówi czy wydaje jakiekolwiek inne dźwięki. Również przy wspólnych, rodzinnych posiłkach, zamiast wesołych rozmów, panuje niepokojąca cisza, w której postaci starają się zachować pozory normalności. Każda z czynności, które wykonują, nabierają zupełnie innego znaczenia, gdy wykonywana jest w absolutnej ciszy. Ta, w niektórych momentach paraliżuje, a w innych nie zwracamy na nią zbytnio uwagi. Plusem jest to, że podczas seansu kinowego, każdy widz na sali bał się wydać jakikolwiek dźwięk i solidaryzując się z bohaterami filmu, przykładał palce do ust, żeby uciszyć nadchodzący krzyk.

Zaradne małżeństwo przygotowuje się jak tylko może na nadejście nowego członka rodziny, a my możemy im towarzyszyć przy tych absurdalnych i skazanych z góry na porażkę działaniach. W momencie gdy dowiadujemy się o ciąży głównej bohaterki, film ten przestaje być typowym straszakiem. Znajdziemy oczywiście nie jeden moment, w którym będziemy mogli podskoczyć na krzesłach i to z pewnością dzięki ciszy, która choćby odrobinę przełamana dźwiękiem – działa ze zdwojoną siłą. Wiele jest jednak scen, w których to scenariusz gra pierwsze skrzypce. Bardziej jednak przypomina wtedy thriller, niż typowy amerykański screamer.

Film ten jest z pewnością świetną przypowieścią o rodzinnych relacjach, poczuciu winy i wzajemnym wsparciu. Podkreśla to zakończenie filmu, a także „rozmowy” bohaterów, które odbywają się bez użycia słów. Te bardziej wzruszają niż straszą. Czerpiąc inspiracje z kina niemego, reżyser świetnie poradził sobie z ukazaniem emocji bohaterów, bazując wyłącznie na gestach i mimice. Najwyraźniej nie zawsze trzeba krzyczeć „pomocy”, jeżeli się jej naprawdę potrzebuje, co świetnie obrazuje film Krasińskiego.

Jeżeli więc liczymy na kolejny komercyjny horror w całości oparty na oklepanych jump scare’ach to nie będzie to najlepszy przykład. Jeżeli jednak spragnieni jesteśmy dobrego, psychologicznego horroru, trzymającego w napięciu i z intrygującą, niespotykaną fabułą – zapraszam do kin, tylko po cichutku!

Screeny

HO, A QUIET PLACE HO, A QUIET PLACE HO, A QUIET PLACE HO, A QUIET PLACE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ pomysł na realizację
+ fabuła
+ zakończenie

Minusy:

- absurd niektórych sytuacji

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -