Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:GHOSTLAND

GHOSTLAND

Ghostland

ocena:5
Rok prod.:2018
Reżyser:Pascal Laugier
Kraj prod.:Francja / Kanada
Obsada:Crystal Reed, Mylène Farmer, Anastasia Phillips, Emilia Jones, Rob Archer
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Miłośnikom kina grozy nazwisko francuskiego filmowca, Pascala Laugiera, nie powinno być obce. Wszak to twórca kontrowersyjnego i kilka lat temu szeroko komentowanego „Martyrs”, sztandarowego dzieła nurtu w horrorze przez specjalistów nazwanego torture porn. Fani gatunku jak i krytycy o nim piszący dostrzegli w Laugierze artystę, który w filmowej makabrze widzi coś więcej niż tylko pretekst do epatowania bestialstwem i wynaturzeniem. We wspomnianym wyżej obrazie, treści te Francuz potrafił ująć w formie, która zwróciła na siebie uwagę nie tylko przemyślaną konstrukcją, ale też niebanalną, wręcz hipnotyzującą estetyką. Niestety, pozostałe filmy Pascala Laugiera utonęły w morzu przeciętności. Nic szczególnie dobrego nie można także powiedzieć o jego najnowszym obrazie, „Ghostland”.

Fabuła filmu Laugiera do skomplikowanych nie należy. Bo opowiada makabryczne perypetie trzech kobiet – matki i jej dwóch nastoletnich córek – które przeprowadzają się do odziedziczonego po zmarłej ciotce domu. Nie dane im jest jednak nawet wprowadzić się, bo już pierwszej nocy bohaterki zostają napadnięte przez wyjątkowo brutalnych napastników.

Francuz atakuje widza bez długich wstępów i skomplikowanych ekspozycji. Trzy kobiety, czuć, że między nimi tli się jakiś konflikt, noc, dziwny, pełen przerażających gadżetów dom i nagle bach! – wtargnięcie napastników, mnóstwo przemocy, krwi i przerażających krzyków. Później Laugier nie zwalnia, dalej pastwi się nad kobietami, rzuca nimi o ściany, wreszcie każe żyć w piwnicy, znosić tortury, aż... No właśnie, tu musimy przystopować, bo dochodzimy do kluczowego momentu naszej opowieści, którym jest tzw. fabularny twist. To on jest „gwoździem programu” i wokół niego zbudowano nie tylko koncepcję całej historii, ale także konstrukcję filmu. Czy zaskakuje, daje do myślenia, „żre”? Po części tak, bo rzecz jasna nie spodziewamy się takiego a nie innego obrotu spraw i jak każdy zwrot akcji, burzy on całe wyobrażenie o świecie przedstawionym filmu, jakie dotąd powstało w naszej wyobraźni. Z drugiej jednak strony „Ghostland” jest obrazem o ogromnej intensywności emocjonalnej – jak wspomniałem wcześniej, Laugier jatkę zaczyna prawie od razu i krzyki prześladowanych kobiet towarzyszą nam do ostatnich minut filmu. Nie tylko szybko nas to znieczula na widok kolejnych scen ekranowej brutalności, ale przez to nawet ową wisienkę na fabularnym torcie nie celebrujemy tak, jak by to należało.

Nie powiem, „Ghostland” początkowo intryguje i przykuwa do ekranu. A to nawiązaniami do Lovecrafta, a to niezwykłym wystrojem domostwa, w którym przyjdzie żyć trzem bohaterkom, wreszcie pojawieniem się napastników i ich bezceremonialnym potraktowaniem kobiet. Z czasem jednak odkrywamy, a owo wrażenie szczególnie doskwiera w drugiej części filmu, iż produkcja Laugiera to fabularna wydmuszka bez formalnego konceptu, myśli przewodniej czy pomysłu, który „Ghostland” miałby wyróżnić spośród dziesiątek innych horrorów. Z perspektywy całości przypomina on patchwork - pomieszanie konwencji, od dekad znanych z kina grozy motywów oraz sztuczek i zabiegów mających szarpać emocjami odbiorców. Początkowo bowiem spodziewany się typowego ghost stories, z duchami i dziwacznym oraz rzecz jasna nawiedzonym domem. Mówi się o Lovecrafcie, a to sprawia, że widz czeka, czy gdzieś w kulisach nie czeka na wejście monstrum znane z mitologii Cthulhu. Kiedy jednak bohaterki zostają brutalnie napadnięte, film ewidentnie upodabnia się do któregoś z klonów „Teksańskiej masakry piłą mechaniczną”. Aż do wspominanego wyżej wywracającego fabułę na nice twistu, za pomocą którego Laugier nie tylko chciał nami wstrząsnąć, ale także nadać swojemu filmowi jeszcze jeden wymiar, tym razem psychologiczny, bo analizujący zachowania i odruchy człowieka, wobec którego non stop stosowana jest przemoc. Jakby tego było mało, jedna z torturowanych bohaterek postanawia walczyć i wziąć odwet na swoich oprawcach, więc mamy tu też coś na kształt rape and revenge.

Twórcy chcieli chwycić zbyt wiele tematycznych srok za ogon, a i samego Laugiera zawiodła chyba intuicja, bo postanowił targnąć emocjami widza nachalną dosłownością, która w nadmiarze nudzi, zamiast uwieść jego wyobraźnię. Francuski reżyser chciał nas zwodzić, zaskakiwać, próbował mylić tropy i trochę brać odbiorców pod włos oczekując od nich obeznania z gatunkiem, ale wątpię w to, czy na kimkolwiek „Ghostland” zrobi na tyle duże wrażenie, by z niecierpliwością czekać na kolejny film twórcy „Martyrs”.

Screeny

HO, GHOSTLAND HO, GHOSTLAND HO, GHOSTLAND HO, GHOSTLAND HO, GHOSTLAND HO, GHOSTLAND HO, GHOSTLAND HO, GHOSTLAND

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ scenografia
+ tempo akcji
+ kilka intrygujących, bo klimatycznych ujęć

Minusy:

- straszy tylko przez chwilę
- film to tylko zlepek znanych od lat motywów i konwencji
- reżyser próbował włączyć w swe dzieło zbyt dużo motywów i technik do ich zobrazowania, a zapomniał ująć to w przykuwającą do ekranu konstrukcję narracyjną

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -