Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:STRANGERS, THE: PREY AT NIGHT

STRANGERS, THE: PREY AT NIGHT

Nieznajomi: Ofiarowanie

ocena:6
Rok prod.:2018
Reżyser:Johannes Roberts
Kraj prod.:USA
Obsada:Christina Hendricks, Martin Henderson, Bailee Madison, Lewis Pullman
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Po 10 latach od czasu premiery „The Strangers” Bryana Bertino producenci postanowili wskrzesić troje zamaskowanych nieznajomych i znowu dać im pod nóż niczego niespodziewającą się rodzinę. Za złożenie opowieści w sensowną całość odpowiedzialnym uczynili Johannesa Robertsa, tego od rewelacyjnego animal attack „47 Meters Down”. Nic zatem dziwnego, iż może nikt nie spodziewał się po „The Strangers: Prey at Night” kamienia milowego kina grozy, ale za to reżyser swoim nazwiskiem miał gwarantować spragnionemu emocji widzowi kawał porządnej, a nade wszystko trzymającej w napięciu rozrywki.

Z fabułą Roberts postanowił nie kombinować i postawił na sprawdzoną prostotę. Czteroosobowa rodzina by scalić i na nowo zacieśnić więzy rodzinne postanawia spędzić jakiś czas razem gdzieś na rubieżach cywilizacji, na osiedlu całkiem fajnie wyposażonych przyczep mieszkalnych. Po długiej podróży nocą bohaterowie mierzyć się będą musieli nie tylko z rodzinnymi niesnaskami, których przyczyną jest zachowanie nastoletniej buntowniczki, ale przede wszystkim z trojgiem zamaskowanych psychopatów czerpiących radość z patrzenia na umierającą ofiarę.

Na pochwałę zasługuje fakt, iż twórcy „The Strangers: Prey at Night” postanowili nakręcić niby to samo – opowieść o zamaskowanych zwyrodnialcach prześladujących rodzinę - ale jednak inaczej, z wyraźnie zarysowanym konceptem nadającym całości nimb przemyślanej konstrukcji. Otóż Roberts zrezygnował z idei home invasion, z którą mieliśmy do czynienia w pierwowzorze, na rzecz jak najbardziej klasycznego slashera, dokładnie takiego, z jakim mieliśmy do czynienia w latach 80. XX wieku, a więc w czasach, kiedy powstawały najlepsze dzieła zrealizowane według reguł tego podgatunku. Zresztą od pierwszych minut projekcji „The Strangers: Prey at Night” ma się wrażenie, iż z podobnymi opowieściami mieliśmy już do czynienia. Ze wstępu dowiadujemy się o psychopatycznej naturze zwyrodnialców. Dalej przedstawia nam się ofiary, wreszcie, kiedy dochodzi o konfrontacji, napastowani najpierw uciekają, bo są przerażeni i boją się o bezpieczeństwo swoich najbliższych, później jednak uświadamiają sobie, że będą musieli stawić czoła napastnikom. Ci rzecz jasna, jak to bywa w slasherach, tak łatwo pokonać się, bo zawsze są o jeden krok przed swymi przeciwnikami, a nóż, ogień czy rewolwer bywają za słabymi argumentami, by unicestwić slasherowego oprawcę. Co ważne, całość rozgrywa się gdzieś w głuszy, w przestrzeni spowitej mgłą i ciemnością, w takim miejscu, w którym bohaterowie zdani są tylko na siebie, a bezpieczne za dnia elementy terenu w nocy stają się sprzymierzeńcem napastników.

Od strony realizacyjnej trudno cokolwiek trudno „The Strangers” zarzucić. Roberts sprawie przechodzi z jednej sceny do drugiej, nie wypełnia fabuły zbędną „watą”, potrafi dozować napięcie i kreować atmosferę, dawkuje okrucieństwo i przemoc, ale nie epatuje brutalnością. Żaden widz nie będzie narzekał na jedno – na nudę. Roberts nie psychologizuje, nie filozofuje, nie pozwala także bohaterom na dysputy o statusie ontologicznym wszystkiego. Akcja mknie do przodu, jedno wydarzenie goni kolejne. Oczywiście ktoś, kto za bardzo nie wie, „z czym je” się slasher, będzie narzekał na prawdopodobieństwo i wiarygodność wielu scen. Wspominałem już o tym – bohaterowie nie do końca postępują logicznie, oprawcy zawsze wiedzą wcześniej, co uczynią ich ofiary, bohaterowie także będą musieli nieźle nagimnastykować się, by któregoś ze swych katów unicestwić. Co niektórzy widzowie będę krzywić się także na estetykę kadrów i ujęć. Bo Roberts daje się czasami, ale nie za często, ponieść „klimaciarstwu” – a to rozświetli przestrzeń lampą, która tworzy cienie zamiast czynić ją bardziej widoczną, a to odda pokłon stylistyce lat 80. z popową muzyka z tamtego okresu czy krzykliwa kolorystyką, a to nie wiadomo czemu wysiedli całkiem sporą kolonię przyczep. Jeśli jednak ktoś rozumie konwencję i przyjmuje ją z dobrodziejstwem inwentarza, powyższe uwagi potraktuje jako zalety filmu a nie wady.

„The Strangers: Prey at Night” miał papiery na to, by zrobić wrażenie i dać się zapamiętać na dłużej. Mnie jednak z kilku względów zostawił obojętnym. Przede wszystkim Robertsowi nie udało się to, co w „47 Meters Down”, a więc wykreowanie takich postaci, za którymi trzymalibyśmy kciuki w starciu z zagrożeniem. A kiedy przestajemy zwracać uwagę na perypetie protagonistów, zaczynamy szukać w filmie treści, który wydają się na tyle ciekawe, by choć na chwilę zająć naszą uwagę. Tych za wiele w drugiej odsłonie „The Strangers” nie ma. Roberts nie idzie w ślady Michaela Haneke i nie podrzuca nam interpretacyjnych tropów służących do rozszyfrowania intencji napastników. A przecież u większości z nas, widzów, to pytanie pojawi się w głowach jako pierwsze – dlaczego oni to robią?! Mało atrakcyjny wydaje się także wątek obyczajowy, czyli to wszystko co składa się na obraz rodziny, którą za cel wzięli sobie napastnicy. Ani relacje między rodzicami a nastolatkami nie należą do szczególnie oryginalnych i ciekawych, podobnie rzecz się ma z interakcjami w obliczu zagrożenia, tu mamy wręcz popkulturową sztancę – rodzice gotowi są oddać życie za dzieci, małoletni, nawet wrogo nastawieni do dorosłych pod presją odkrywają u nich nieskończone pokłady miłości i poświęcenia. I niby jest tu odniesienie do rzeczywistości pozaekranowej – nie znamy dnia ani godziny, kiedy i my zetkniemy się z kimś nieobliczalnym, nie wiemy także, jakimi motywami kierować się może ktoś, kto będzie chciał nam zagrozić (co będzie kryło się pod maską niechęci czy wręcz nienawiści) - ale przez ujęcie tychże treści w wytarty do cna szablon, ani nie skłania do refleksji, ani nie czyni „The Strangers: Prey at Night” czymś więcej niż „strzałem” na jeden seans.

Screeny

HO, STRANGERS, THE: PREY AT NIGHT HO, STRANGERS, THE: PREY AT NIGHT HO, STRANGERS, THE: PREY AT NIGHT HO, STRANGERS, THE: PREY AT NIGHT HO, STRANGERS, THE: PREY AT NIGHT

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ dobrze się ogląda
+ warstwa wizualna
+ tempo akcji
+ nawiązania do lat 80.
+ wzorowanie się na klasykach slashera

Minusy:

- mało interesujący bohaterowie
- brak emocjonalnego zaangażowania się w perypetie czworga bohaterów

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -