Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:BEAST, THE

BEAST, THE

Bestia

ocena:7
Rok prod.:1996
Reżyser:Jeff Bleckner
Kraj prod.:USA
Obsada:William Petersen, Karen Sillas, Charles Martin Smith, Ronald Guttman, Missy Crider, Sterling Macer Jr.
Autor recenzji:Adach
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Wakacje to okres, w których odrywamy się od codziennych spraw. Czas „ucieczki” od rodziców lub dzieci i odwrotnie to wypoczynek z rodziną. Jednak twórcy grozy często mają na ten temat inne zdanie. Mieszkamy w USA i razem z przyjaciółmi wybieramy się do Europy, której nie wszyscy obywatele okażą się dla nas przyjaźni. W górach oczekuje na nas olbrzymi niedźwiedź. Może zatem bezpieczniej na plaży? Na pewno, przynajmniej dopóki nie zechcemy się wykąpać lub nurkować. „Szczęki” Stevena Spielberga to kultowy film, w którym człowiek mierzy się z rekinem ludojadem. Olbrzymi kasowy sukces niewątpliwie natchnął twórców do tworzenia obrazów o podobnej tematyce. Choć przecież to nie pierwszy film, w którym fauna okazuje się niezbyt przyjazna człowiekowi. Nieco później, bo w 1996 roku stacja NBC emituje miniserial „Bestia”. Tym razem zagrożenie na morzu nie stwarza olbrzymia ryba, a nieco inne monstrum, nie mniej krwiożercze od żarłacza z obrazu Spielberga.

Straż wybrzeża razem z miejscowym rybakiem odnajdują opuszczoną łódź ratunkową na wodach w okolicy miasteczka Graves Point. Brak śladów po ewentualnych rozbitkach, prawdopodobnie małżeństwie, które w pobliżu pływało łodzią. Kolejne dni to następne ofiary, dwóch młodych nurków. Miejscowi są zdezorientowani. Na początku za zaginięcia i ataki na ludzi obwiniane są rekiny, ale dowody wskazują raczej na olbrzymią kałamarnicę. Społeczność Graves Point staje do morderczej walki z intruzem.


Fanom „Szczęk” schemat fabuły już po kilku minutach wyda się zaskakująco znajomy. Czyżby zwykła kopia? Nic bardziej mylnego. Jeżeli spojrzeć krytycznie, to raczej odcinanie kuponów, ale za to bardzo udane. Tak, drodzy czytelnicy — oba filmy mają swój literacki pierwowzór, którego autorem jest Peter Benchley. Zresztą, jeżeli przyjrzymy się twórczości pisarza, to ma on wyjątkową słabość do zagrożeń przychodzących z morza. Porównania dzieł Spielberga i Blecknera wydają się zatem naturalne.

Fabuła opiera się na dosyć podobnym schemacie, z którego zresztą korzystają niezliczone obrazy poświęcone morskim lub oceanicznym bestiom. Istnieją jednak różnice, które czynią film Jeffa Blecknera wyjątkowym. Przede wszystkim to dwuczęściowy miniserial wyprodukowany przez stacje NBC. Wbrew pozorom nie widać niedostatków budżetowych poświęconych choćby na efekty specjalne czy obsadę. O tym jednak później. Całość to blisko trzygodzinny spektakl ze wszystkimi tego konsekwencjami. Twórcy mieli bardzo dużo czasu, żeby w miarę dokładnie sportretować lokalną społeczność. Poznajemy zatem nie tylko głównego bohatera, rybaka Whipa Daltona, ale również postacie drugoplanowe przedstawiono wielowymiarowo. Szlachetny rybak kontra zły biznesmen, naukowiec lub polityk? Podobny schemat to niemal wizytówka tego typu produkcji. W tym wypadku jest inaczej. Oczywiście istnieje taki konflikt, ale świat naszkicowany w „Bestii” nie jest czarno – biały. Oponentem lokalnej społeczności jest Schuyler Graves, potomek założycieli miasteczka i osoba bardzo wpływowa. Mężczyzna ma własne pomysły na rozwój podupadającej osady rybackiej, co oczywiście nie podoba się miejscowym rybakom. Czy jego wizja jest jednak taka zła? Może to faktycznie ratunek dla Graves Point? W filmie nie ma postaci jednoznacznie złych. Z drugiej strony nawet głównym bohaterem miotają różne emocje, nie zawsze szlachetne. Oczywiście istnieje jeden czarny charakter, to olbrzymia mątwa. Wspólny wróg całej społeczności. Co ciekawe zwierzę przedstawiono niemalże mitologicznie. To nie zwykły tępy zabójca, którego zaletą jest rozmiar, agresja i ostre zęby. Olbrzymia kałamarnica posiada intelekt i chęć zemsty. Nie zna litości, ale ma powód, by mordować. Recenzowany obraz porusza różne wątki, to problemy dotykające społeczność Graves Point, ale także ekologia, co nie zaskakuje. Pewną rysą na „Bestii” są nadmiernie rozbudowane wątki romantyczne.

Trzy godziny to strasznie dużo, jeżeli reżyser czy scenarzysta nie ma pomysłu na fabułę. „Bestia” nie nuży, bo twórcy dobrze zagospodarowali czas. Z jednej strony ciekawie portretowali bohaterów, udanie pokazując ich w różnych codziennych sytuacjach. Dzięki temu zyskują oni zainteresowanie i sympatię widza. Nawet Schuyler Graves daje się lubić z wielu powodów, także, wtedy kiedy kwestie przypisane mu przez scenariusz zwyczajnie bawią. Z drugiej strony sytuacja w osadzie jest dynamiczna. Ponawiane są kolejne próby pozbycia się intruza. Tubylcy mają różne pomysły i starają się je wcielić w życie.

Jedną z większych zalet obrazu jest jego obsada, a najjaśniejszą gwiazdą William Peterson („CSI: Kryminalne zagadki Las Vegas”) w głównej roli. Wykreowany przez niego Whip Dalton to postać nie tylko wielowymiarowa, ale bardzo ciekawa. Twórcy i aktor dali niezły popis, bo uzyskali wgląd także w duszę kreowanej przez niego postaci. „Szczęki” to może doskonalszy film, ale to jednak William Peterson wykonał lepszą robotę od Roya Scheidera. Być może to kwestia większej ilości czasu na ekranie i możliwości zbudowania bardziej skomplikowanej postaci.

Obsadę aktorską doskonale wspierają kamerzyści. Dobrze portretują bohaterów obrazu, ale także wspaniały zakątek świata, w którym oni żyją, jak i tragedię nieszczęśników walczących z morskim potworem. „Bestia” to obraz telewizyjny, więc nie należało się spodziewać efektów specjalnych na najwyższym poziomie. Owszem mątwa prezentuje się okazale i przeraża, ale chciałbym, aby na ekranie pojawiała się nieco częściej. Choć ktoś inny stwierdzi, że to zabieg zwiększający tajemniczość tego przerażającego stwora.

„Bestia” to obraz wpisujący się w pewien schemat. Bohater, który wraz z pomocnikami zmierzy się z olbrzymią mątwą, naukowiec, bogacz oraz lider lokalnej społeczności. Te wszystkie osoby łatwo znajdziemy w innych podobnych obrazach. W odróżnieniu od nich twórcy jednak nie poszli łatwą ścieżką i nie narysowali prostych i jednoznacznych sytuacji. Co jest zaletą, ale z drugiej strony, bardziej przejrzysta fabuła „Szczęk” daje mocniejszy przekaz, większą dramaturgię i grozę. Być może dlatego Spielberg wygrywa rywalizację obu obrazów, ale nie jest to zwycięstwo druzgocące. Przeciwnie, bardzo niewielkie. „Bestia” to pozycja obowiązkowa nie tylko dla wielbicieli wszelakich „animal attack”, ale także dla fanów „Szczęk”, czy po prostu dobrego kina. Zaproś przyjaciół, przygotuj smaczne przekąski, otwórzcie ulubione napoje i razem udajecie się plaże Graves Point.

Screeny

HO, BEAST, THE HO, BEAST, THE HO, BEAST, THE HO, BEAST, THE HO, BEAST, THE HO, BEAST, THE HO, BEAST, THE HO, BEAST, THE HO, BEAST, THE HO, BEAST, THE HO, BEAST, THE HO, BEAST, THE HO, BEAST, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ fabuła
+ William Peterson
+ obsada aktorska
+ reżyseria
+ tematyka

Minusy:

- gdzieś chyba coś podobnego widziałem? No tak, „Szczęki”

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -