Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:BRUISER

BRUISER

Maska diabła

ocena:5
Rok prod.:2000
Reżyser:George A. Romero
Kraj prod.:Francja / Kanada / USA
Obsada:Jason Fleming, Peter Stormare, Leslie Hope
Autor recenzji:Krzysztof Kołacki
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:3.33
Głosów:27
Inne oceny redakcji:
BartX - 6
Mr Filth - 3
Piotr Sawicki - 1
Skaraś - 4

George A. Romero, twórca kultowej "trylogii o żywej śmierci" ("Night of the Living Dead", 1968; "Dawn of Dead", 1978; "Day of Dead", 1985), ma w swym dorobku kilka kanonicznych dzieł z gatunku gore (poza wspomnianą trylogią także "Martin" z 1977). Niestety, od kilku lat jego forma wyraźnie słabnie. Jednym z najsłabszych dzieł tego jakby nie było wybitnego reżysera jest "Maska diabła" - nakręcony w 2000 roku film będący raczej "opowieścią niesamowitą" niż horrorem czy tym bardziej filmem gore .

Główny bohater filmu, Henry, jest poniewierany przez współpracowników i zwierzchników. Wielokrotnie wyobraża on sobie, iż stosuje przemoc wobec innych (ukryty sadyzm?). Pewnego dnia budzi się z białą maską zamiast twarzy. Przepełnia go gniew. Postanawia zemścić się za wszystkie doznane zniewagi i upokorzenia. Miastem wstrząsa seria zabójstw. Ktoś przypadkowo fotografuje "człowieka bez twarzy". Henry staje się sławny, chce nawet ogłosić mediom że to on jest zabójcą. Tymczasem spotyka od dawna podkochującą się w nim koleżankę z pracy...

Od razy trzeba lojalnie ostrzec fanów "martwej trylogii" - ani "żywych trupów" ani w ogóle gore tu nie uświadczycie. Gorzej że Romero w zasadzie zrezygnował w ogóle z zamiaru nakręcenia horroru. "Bruiser" to raczej dość typowa "opowieść niesamowita" o poniewieranym pracowniku, który znajduje ujście dla swej agresji. Fani gore z podobną historyjką spotkali się przy okazji kultowego "Toxic Avenger"(1985). Powiedzmy sobie szczerze - Romero w żaden sposób nie rozwija gatunku, a wręcz go cofa do stadium XIX - wiecznego (podobną klęską artystyczną skończył się szczęśliwie zapomniany, zupełnie chybiony wariant "Frankensteina" autorstwa Wesa Cravena - "The Chiller" z 1985). Sama idea zamaskowanego mściciela to pomysł stary jak świat, a na pewno jak kino (ileż spaghetti westernów czy amerykańskich slasherów o tym nakręcono?). Cała ta historia momentami bardzo nieprzyjemnie pachnie próbą gloryfikacji postawy macho . Na szczęście reżyser zatrzymuje się kilka kroków przed gloryfikacją siły i przemocy. Stara się raczej podążać w stronę postszowinistycznej koncepcji "nowej męskości", będącej reakcją na tryumf feminizmu. Taki film zdobyłby może pewne uznanie w latach 80. (wielki triumf konserwatywnego kina akcji i nowej "zimnej wojny"), ale nie u progu XXI w. Jeżeli ktoś maniakalnie kocha lata 80., to zapewne ucieszy go spora dawka muzyki skądinąd bardzo fajnego zespołu punkowego Misfits i fragmenty ich kiczowatego koncertu. Reszta może sobie darować. Ja lubię lata 80 - te, zatem daję troszkę naciąganą piątkę.

Screeny

HO, BRUISER HO, BRUISER HO, BRUISER HO, BRUISER

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ muzyka (głównie punk)
+ dla fanów lat 80. : klimat
+ film George`a A Romero
+ osobliwe odbicie tendencji postszowinistycznych w kulturze
+ fragmenty koncertu kultowego zespołu punkowego Misfits
+ sporo ironii

Minusy:

- nuda
- wtórność
- ani gore, ani film grozy
- momentami trąci łopatologią
- najsłabszy chyba film Mistrza
- zakończenie w stylu epilogów kina grozy późnych lat 80.
- Powrót konserwatyzmu do kina popularnego

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -