Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:PRINCE OF DARKNESS

PRINCE OF DARKNESS

Książę Ciemności

ocena:7
Rok prod.:1987
Reżyser:John Carpenter
Kraj prod.:USA
Obsada:Donald Pleasence, Jameson Parker, Victor Wong, Lisa Blount, Dennis Dun, Susan Blanchard
Autor recenzji:bufik
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:7.85
Głosów:48
Inne oceny redakcji:
Molly - 7
Skaraś - 7

Wraz ze zbliżającym się końcem ubiegłego wieku i końcem tysiąclecia, w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, pojawiło się na całym świecie wielu, którzy mówili o tym, że zbliżają się czasy ostateczne - oto nadchodzi Antychryst aby pogrążyć cały świat w chaosie i ciemności. Nic zatem dziwnego, że to właśnie w tym okresie także i w sztuce możemy spotkać dzieła odwołujące się do millenaryzmu. "Książę ciemności" pośrednio wpisuje się również w ten właśnie nurt.

Ojciec Lumis (Donald Pleasence), po śmierci starego zakonnika wpada na trop niezwykłej historii. Oto w centrum amerykańskiego miasta odnajduje piętnastowieczne lochy skrywające starożytną tajemnicę - znajduje się w nich uwięzione pierwotne zło, które czeka tylko na to, aby zalać świat krwią i ogniem. Zło, w postaci wielkiego słoja z zielonym płynem, było strzeżone przez sektę zakonników o nazwie "Bractwo snów", jednak wraz ze śmiercią ostatniego ze strażników tajemnicy sytuacja mocno się komplikuje. Lumis prosi o pomoc profesora Howarda Biracka - filozofa, ten z kolei werbuje grupę naukowców i studentów chcących zbadać dziwne zjawiska, które dzieją się w okolicy kościoła. Badania napotykają jednak na wiele przeszkód - studenci poddają się siłom szatana - kilku z nich ginie zamieniając się w zombie. Dziwne znaki - robaki, mówiący zmarli, woda płynąca po suficie, towarzyszą powolnemu odradzaniu się szatana.

Carpenter jest reżyserem, który lubi mieć kontrolę nad swoimi dziełami; w tym filmie pełnił on nie tylko rolę reżysera, ale był również twórcą scenariusza i brał udział w tworzeniu muzyki. Choć najlepsze jego produkcje powstawały w latach siedemdziesiątych - nie sposób odmówić i \ późniejszym pracom co najmniej rzetelności wykonania. "Książę ciemności" nie stanowi wyjątku od tej reguły. Film przykuwa uwagę przede wszystkim kilkoma elementami - świetne zdjęcia, ciekawy scenariusz, niesamowita muzyka i nastrój grozy to dobra wizytówka dla mistrza gatunku.

Fabuła filmu nie jest niczym oryginalnym - powrotów Księcia Ciemności mieliśmy już na srebrnym ekranie kilkanaście, ale za każdym razem wraca on inaczej - a w filmie Carpentera w sposób nader oryginalny. Na uwagę zasługuje z pewnością to, jak twórcy budują nastrój w tym filmie - stopniowo pojawiające się znaki obecności zła mogą nie tylko przerazić (scena z ostrzegającym badaczy zombie wypełnionym robakami), ale i pobudzić do refleksji. Mnie zainspirowała na przykład teoria lustrzanego odbicia przedstawiona przez profesora Biracka - jeśli wszystko ma swoje lustrzane odbicie, przeciwieństwo, to istnienie drugiej, ciemnej i równej strony Boga stawia całą dotychczasową wiedzę teologiczną w całkowicie nowym świetle... No, ale wróćmy do filmu. Bardzo podobała mi się muzyka, nienatrętna, pojawiająca się dokładnie tam gdzie trzeba i doskonale podkreślająca klimat. Właśnie poszukuję ścieżki dźwiękowej z tego filmu... Trudno mieć zastrzeżenia co do gry aktorskiej, choć ogarnęły mnie wątpliwości kiedy w roli profesora filozofii zobaczyłem Victora Wonga, który kojarzy mi się z zupełnie innymi produkcjami... Na szczęście poradził on sobie z tą rolą w miarę dobrze. Największy minus filmu stanowi, moim zdaniem zbytni patos, charakterystyczny dla hollywoodzkich superprodukcji, ale jest to wada mało znacząca w porównaniu z zaletami.

Sądzę, że warto wspomnieć jeszcze o kilku ciekawostkach związanych z filmem. W jedną z ról w filmie wcielił się Alice Cooper - charyzmatyczny wokalista rockowy. Zwraca uwagę również "podwójna" rola Donalda Pleasence - postać kreowana przez niego była obecna już w innym filmie Carpentera - w "Halloween". Może zastanowić Was, dlaczego podałem w recenzji, że Carpenter jest twórcą scenariusza, skoro w napisach podane jest, że autorem scenariusza jest niejaki Martin Quatermass - otóż jest to jak gdyby przywołanie pamięci postaci z innego filmu Carpentera - "The Quatermass Experiment" - jest to postać fikcyjna, za którą ukrył się reżyser.

Z pewnością mogę z czystym sumieniem polecić film "Prince of Darkness", wszystkim tym, którzy lubią kino zakręcone, niesamowite, z tajemnicami, które dotyczą przyszłości całego świata. Dzieło nie powala na kolana, ale z pewnością nie pozostawi też widza całkowicie obojętnym, ponieważ poza walorami estetycznymi prezentuje nam też ukryte przesłanie o nas samych - o drugiej ciemniejszej stronie naszej osobowości. I pamiętaj - zło jest tym silniejsze im mniej ludzi w nie wierzy - ono karmi się naszą nieświadomością i niewiarą.

Screeny

HO, PRINCE OF DARKNESS HO, PRINCE OF DARKNESS HO, PRINCE OF DARKNESS HO, PRINCE OF DARKNESS HO, PRINCE OF DARKNESS HO, PRINCE OF DARKNESS HO, PRINCE OF DARKNESS HO, PRINCE OF DARKNESS HO, PRINCE OF DARKNESS HO, PRINCE OF DARKNESS HO, PRINCE OF DARKNESS HO, PRINCE OF DARKNESS

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ scenariusz
+ efekty specjalne
+ muzyka
+ trzyma w napięciu
+ zakończenie

Minusy:

- troszkę przesadzony - patetyczny
- kilka "dziwnych" pomysłów

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -