Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:THRESHOLD

THRESHOLD

Liczebność Krytyczna

ocena:6
Rok prod.:2002
Reżyser:Chuck Bowman
Kraj prod.:USA
Obsada:Nicholas Lea, Jamie Luner, Steve Bacic, Teryl Rothery
Autor recenzji:BartX
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:3.5
Głosów:2
Inne oceny redakcji:

Jeśli ktoś jest fanem "Z archiwum X" to wie mniej więcej czego się może spodziewać po "Liczebności krytycznej" - pełnometrażowym dziele twórców tego serialu. Jest tu i przepisowa para bohaterów przeciwnej płci, jest oczywiście charakterystyczna Tajemnica, której źródło tkwi poza Ziemią, jest też sporo napięcia i parę dość obrzydliwych scen - oczywiście "obrzydliwych" w jak najlepszym znaczeniu tego słowa; to przecież między innymi tego typu momenty wyróżniały zawsze "Z archiwum X" spośród wielu innych - grzeczniejszych - seriali telewizyjnych.

Początkowo nie wiadomo czy "Liczebność krytyczna" okaże się filmem science-fiction czy raczej horrorem: załoga promu kosmicznego wysłana w celu naprawy teleskopu Hubble'a w pewnym momencie natyka się na chmurę drobnych meteorytów. Jeden z członków zostaje trafiony pojedynczym odłamkiem ale udaje mu się szybko schronić na pokładzie i wydaje się, że generalnie wszystko jest w jak najlepszym porządku. Po powrocie na Ziemię mężczyzna trafia do szpitala i zostaje tam zatrzymany na dokładne badania. Od razu widać, że nie jest dobrze: lekarze mają problem z wyjaśnieniem powodów jego wysokiej gorączki, natomiast na wydobytym z ramienia kawałku meteorytu odkryte zostają zalążki zmutowanego stawonoga. A kiedy pada hasło "Owad z kosmosu!", wiadomo już, że należy się przygotować na najdrastyczniejsze sceny filmu: po rozwinięciu się w ciele mężczyzny, stawonogi muszą się przecież jakoś wydostać na zewnątrz. Widok nie będzie miły - ale na to przecież czekaliśmy. Natomiast kiedy część larw zamieni się już w niewinnie wyglądające ćmy, niebezpieczeństwo zacznie zagrażać całemu światu: wystarczy minimalny kontakt z owadem, żeby samemu zacząć się w niego przeistaczać... a później zacząć się żywić innymi ludźmi.

Wymyślenie tej, przyznajmy szczerze, przyjemnie dziwacznej fabuły, to jedna sprawa. Bardziej skomplikowaną kwestię stanowiło tu na pewno wykonanie: jak zrealizować film o śmiercionośnych ćmach podporządkowujących sobie ludzi, ale w taki sposób aby wszystko było choć trochę przekonujące, trzymające w napięciu i zaskakujące? Myślę, że twórcom "Liczebności krytycznej" udało się znaleźć niezły sposób na realizację tego konceptu. Przynajmniej do pewnego stopnia.

Główna para aktorska (Nicholas Lea i Jamie Luner) jest dobrze dobrana i widać, że oboje próbują nadać swoim wzajemnym relacjom podobną dynamikę jak ta, wytwarzana pomiędzy Mulderem i Scully. Lea jako lekarz wojskowy jest odpowiednio stanowczy i pewny siebie - mimo, że kompletnie nie zna się na sprawie. Luner jako specjalistka od owadów musi walczyć ze wszystkimi facetami wokół siebie i cierpieć kiedy nikt nie słucha jej - nienajgorszych przecież - pomysłów; brzmi to pewnie niepokojąco feministycznie, ale aktorka naprawdę podchodzi do swojej postaci tak bezpretensjonalnie, że trudno jej nie lubić.

Cały film zrealizowany jest w bardzo surowy sposób (trzęsąca się kamera, ziemisty obraz), co dodaje mu paradokumentalnego realizmu. Efekty specjalne są w większości udane, razi jedynie niedopracowana scena, w której jedna z "przejętych" przez owady kobiet zostaje uwięziona i w akcie desperacji prezentuje w pewnym momencie dodatkowe odnóża wyrzucając je w kierunku obserwujących ją ludzi; odnóża szybko chowają się z powrotem... i nie bardzo wiadomo jak i gdzie, ponieważ zapomniano całkowicie o choćby symbolicznym porozrywaniu ubrania bohaterki w paru miejscach. Dobre - i rzeczywiście niepokojące - wrażenie robią natomiast komputerowe ćmy. Całe szczęście twórcy tego filmu dobrze wiedzieli, że nie ma sensu zasypywać widza setką mniej lub bardziej udanych scen z efektami i skupili się na niewielkiej ich dawce ale za to zazwyczaj dobrze przemyślanej.

Jedynym poważnym zastrzeżeniem jakie mam wobec "Liczebności krytycznej" jest fakt, że od momentu wkroczenia do akcji agentów rządowych napięcie zdecydowanie słabnie: nie są oni niestety postaciami aż tak interesującymi żeby zastąpić głównych bohaterów i mam wrażenie, że jedynym powodem ich wprowadzenia była chęć jeszcze większego upodobnienia filmu do Znanego Wszystkim Serialu.

Tak więc mamy tu do czynienia z interesującym pomysłem, który pomimo tego, że był już wykorzystywany w wielu wcześniejszych horrorach czy filmach fantastycznych, tutaj nabiera nieco innego wymiaru poprzez wytworzenie wokół niego bardzo charakterystycznego klimatu. Dobrym podsumowaniem są zresztą ostatnie kadry filmu: niby nic nowego, widzieliśmy to już dziesiątki razy, ale należy przyznać, że w porównaniu do wszystkich pozostałych filmów zawierających podobne sceny końcowe, "Liczebność krytyczna" wyróżnia się bardzo pozytywnie - chociażby plastyczną kompozycją tych ostatnich ujęć.

Screeny

HO, THRESHOLD HO, THRESHOLD HO, THRESHOLD HO, THRESHOLD HO, THRESHOLD HO, THRESHOLD

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ nieźli aktorzy
+ tajemniczy klimat
+ napięcie
+ umiejętne dawkowanie efektów specjalnych

Minusy:

- nieszczególnie świeży pomysł
- spadek napięcia w końcówce filmu

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -